Jaki zaległy przelew? To chyba jakaś pomyłka, przecież nie mamy żadnych kredytów Tak, Jodłowscy, nasz adres się zgadza, ale Ile? To niemożliwe. Na czyje nazwisko zaciągnięty był kredyt? dopytywała zdezorientowana Julia.
Na imię i nazwisko: Ilja Andrzej Jodłowski odpowiedział głos w słuchawce.
Tak, to mój mąż. Ale po co? I jak to możliwe? Julia była coraz bardziej skołowana.
Współczuję ton rozmówcy złagodniał Ale przepisy są jednakowe dla wszystkich: przekroczone terminy, dziś przypomnienie, potem podejmiemy następne kroki.
Julia nawet nie pamiętała, jak znalazła się w salonie i zasiadła przed komputerem. Szok był zbyt duży. Musiała koniecznie sama dowiedzieć się, skąd wzięło się to zadłużenie.
Nigdy nie widziała u męża karty kredytowej. Wynikało z tego, że pieniądze nie zostały wydane na rodzinę. Co się właściwie dzieje? Praca zeszła na dalszy plan; myśli Julii nie odpuszczały powracające pytania po dziwnej rozmowie. Z niecierpliwością czekała na powrót Ilji do domu.
Dla kogo te pieniądze? Kto cię namówił na kredyt!? zaatakowała już od progu.
Nie zdążyłem jednak zadzwonili burknął z irytacją mąż. Po chwili zorientował się, że się wygadał i zawarczał w jej stronę: No co się tak patrzysz? Dla mamy, dla mamy, rozumiesz? Prosiła, sama mieszka…
I po co jej taka suma? My oboje pracujemy i jakoś wystarcza!
Na wyjazd, oczywiście.
Dokąd jedzie? Do Dubaju czy na Seszele?
Wychowała mnie samotnie, zasłużyła. Nie spodziewałem się tego po tobie…
Ilja zasępił się i z teatralną obrazą rzucił w fotel, odwracając się do ściany. Zawsze tak robił, kiedy chciał wzbudzić poczucie winy w żonie. Ale tym razem ciche przedstawienie obrażonego chłopca nie przyniosło efektu.
Julia nie wdawała się w rozmowę. Teściowa była w ich małżeństwie obecna aż nadto. Iwona Pawłowna zawsze uwielbiała czegoś żądać. Zaczął się ten teatrzyk jeszcze przy pierwszym spotkaniu: już wtedy zapytała o kolczyki Julii prawdziwe czy tylko modne świecidełko?
Gdy dowiedziała się, że Julia nie nosi podróbek, od razu westchnęła:
I po co na takie głupoty wydawać pieniądze? Lepiej byłoby coś do domu kupić…
To prezent Julia była zaskoczona takim komentarzem.
A, no to w porządku odpuściła przyszła teściowa.
Tydzień później Ilja poprosił Julię, żeby nie zakładała kolczyków, idąc do mamy. Ponieważ ta przeżywa, że sama takich nie ma, a on nie da rady kupić jej podobnych.
Już wtedy Julia miała przeczucia, że to dziwne. Ale zakochana dziewczyna odsuwała złe myśli. Potem była ślubna uroczystość. Iwona błyszczała, sukienkę miała od projektanta, prezent wręczyła wspaniały. Dopiero miesiąc później Julia przypadkiem dowiedziała się, że wszystko opłacił Ilja. Groziła mu, że się nie pojawi, jeśli nie postara się jak należy.
Potem co chwilę nowa lista żądań: telewizor jak u przyjaciółki, suszarka taka, jaką ma siostra, opłacona kosmetyczka, zabiegi, wszystko teraz, natychmiast. Jeśli napotkała odmowę zaczynała dramatycznie płakać i narzekać na zdrowie. Ilja nie wytrzymywał jej płaczu i od razu biegł spełniać życzenia.
To mama przecież! Jak nie pomóc?!
Ale teraz miał przecież własną rodzinę. I wyraźnie brakowało na nią pieniędzy, mimo dobrych zarobków obojga. Julia nie rozumiała dlaczego tak jest, skoro niczego sobie nie żałują? Kiedy pytała męża, ten tylko wzruszał ramionami:
Julka, może trzeba ci jeszcze nauczyć się liczyć domowy budżet. Od mamy mogłabyś się uczyć…
Tyle tylko, że ona żadnych nauk od Iwony nie chciała. Od razu rozpoznała ten typ mamuni. Wiedziała, że z takim egzemplarzem trzeba trzymać się daleko.
Ale prawdziwym ciosem było to, że syn zaciągnął spory kredyt na sfinansowanie wakacji matce. Za te pieniądze można było nadpłacić trzy raty kredytu hipotecznego, kupić nowe meble albo sprzęty, a jeszcze by zostało na przyjęcie w najlepszej knajpie w Krakowie.
Wyglądało na to, że Ilja nie zamierza zmieniać przyzwyczajeń wszystko dla mamy. Julia nawet próbowała to zaakceptować; w końcu to matka, dla własnej zrobiłaby wiele. Ale nie powiedzieć słowa, nie zostawić nawet informacji A jeśli coś by się stało? Dlaczego kredyt miałby na niej ciążyć?
Nadszedł czas poważnej rozmowy z mężem. Musiał wreszcie zdecydować, kto jest dla niego najważniejszy, albo choć powiedzieć matce, żeby pohamowała swe zachcianki. Nic z tego. Ilja był zły, zarzucał Julii brak serca i przesadną dbałość o pieniądze:
Spłaciłem już dług, zapłacę wszystko. Mamo nie wypada wysłać do taniej sanatorii, ona zasłużyła na najlepsze wakacje! Urodziła mnie, wychowała nie mogę jej tego odmówić!
A pomyślałeś, że nas na to nie stać? Trzeba jej to po prostu wytłumaczyć!
Raczej ja ci wytłumaczę mama jest święta!
Julia zrozumiała, że Ilja nic nie zamierza zmieniać. O tym, że Iwona jest zazdrosna o syna, wiedziała bardzo dobrze matka codziennie dzwoniła, błagała Ilję o wizytę, bo jest samotna… I syn wszystko rzucał, jechał na drugi koniec Krakowa przecież prosi mama!
Po tym, jak się pokłócili, Jodłowscy poszli do pracy, jeszcze skłóceni. A później, w połowie dnia, Julii zrobiło się bardzo słabo.
Przerażeni jej wyglądem współpracownicy przekonali ją, by poszła do lekarza. Tam dowiedziała się, że jest w ciąży. Radość była wielka, chciała od razu podzielić się nowiną z przyszłym tatą. Miała nadzieję, że to będzie pretekst do poważnej rozmowy o rodzinnych finansach.
I znów się rozczarowała. Ilja zaczął narzekać, że nie był na to gotowy. Błagał Julię, żeby jeszcze poczekać z dzieckiem, wręcz nalegał na aborcję. Wkrótce zadzwoniła teściowa. I o ile syn prosił, ona żądała:
Nie życzę sobie zostawać babcią! Co ci strzeliło do głowy? Myślisz, że dzieckiem zatrzymasz przy sobie Ilję? On i tak odejdzie, nie utrzymasz go…
Dlaczego miałby odejść? Skąd pani wie?
Znam mojego syna. Od dawna szuka sposobności, by się od ciebie uwolnić. Zrób, jak mówi, bo i tak nie zobaczysz żadnych alimentów.
Julii pociemniało przed oczami. Kiedy przyszła do siebie, była już w szpitalu.
Julka, no w końcu się obudziłaś usłyszała znajomy głos. Otworzyła oczy, przy łóżku siedziała pielęgniarka, sąsiadka teściowej, pani Anna Eugeniuszowa.
Ojej, pani Aniu, nie wiedziałam, że tu pani pracuje
I lepiej by to było! uśmiechnęła się pielęgniarka Myśleliśmy, że będziemy musieli wybierać: ty czy dziecko.
Co?!
Spokojnie, już w porządku. Ale powiedz mi, co się stało, dlaczego tak cię ścięło?
Gdy Julia opowiedziała jej całą historię, kobieta zmarszczyła brwi, a potem poradziła:
Odejdź, Julka, z tego nic nie będzie. Ilji nie zmienisz, a jego mama doprowadzi do wykończenia każdą, którą syn wybierze. Ona uznaje, że on jest jej wszystko winien. Iwona zamęczyła męża wymaganiami, aż schorował od pracy. Ilja to kopia ojca, matce się nie sprzeciwi.
Ale przecież się ożenił
Cud, że się odważył. Nawet nie wiesz, ile dziewczyn uciekało po pierwszej wizycie u Iwony. No, ale decyzja należy do ciebie. Co na to Ilja, że zostaniesz matką?
Gdy Julia zadecydowała, Anna mruknęła pod nosem parę gorzkich słów o maminsynku. Dziwnym trafem właśnie wtedy Julia podjęła decyzję: poradzi sobie sama. Ilja wybrał już dawno tylko jeszcze o tym nie wiedział.
Pozew rozwodowy złożyła, gdy tylko wróciła do pracy. Ilja nie próbował ratować małżeństwa. O tym, że ich dziecko się jednak urodzi, nie dowiedział się od niej.
…Minął rok od odzyskania wolności. Julia z córeczką spacerowała spokojnie po parku nieopodal domu.
To ty…? usłyszała znajomy, choć już lekko zapomniany głos Czemu nie pozwalasz mi widywać wnuczki?
Bo to nie pańska wnuczka odpowiedziała spokojnie Julia. Tamto dziecko, zgodnie z państwa radami, nie przyszło na świat. A to jest tylko moja córka. I tak, już ma babcię.
Jak śmiesz
Mam do tego prawo. A jeśli tak bardzo zależy pani na roli babci niech pani poszuka synowi innej kandydatki.
Julia odeszła z uśmiechem, nie słuchając już padających za plecami wyzwisk. Wiedziała, że w porę zostawiła za sobą maminsynka i jego wiecznie roszczeniową matkę. I utwierdzała się w przekonaniu, że czasem najwyższą oznaką troski o siebie i dziecko jest odciąć się od tego, co nam szkodzi. Ta decyzja uczyniła jej życie lżejszym i dała nadzieję na szczęście budowane po swojemu.







