Nie potrafię żyć bez Was

Nie dam rady żyć bez was

Kasiu, przepraszam, ale pokochałem inną kobietę. Odchodzę, mieszkanie zostaje wam. Wybacz, że odszedłem tak po cichu, nie uprzedzając wcześniej. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiam tylko tę kartkę. Uwierz mi, mnie też nie jest łatwo… I ucałuj ode mnie syna.

****

Słoneczko, wstawaj! Kasia obudziła syna, Kubusia, a potem poszła do sypialni do męża, Pawła.

Kochany, zaraz musisz iść do pracy! Pobudka! zaśmiała się i zaczęła łaskotać wystającą spod kołdry stopę męża.

Paweł jęcząc zaczął się wybudzać. On zawsze miał problem ze wstawaniem, w przeciwieństwie do Kasi. Ona wstawała o świcie i zanim obudziła swoich dwóch ukochanych chłopaków jak zwykła ich nazywać zdążyła przygotować śniadanie, ogarnąć się i ogarnąć też trochę mieszkanie. Co prawda, chodziła spać wcześnie, bo była zmęczona całym dniem.

Siedziała już w kuchni, gdy zaspany Kubuś wyszedł ze swojego pokoju.

Najpierw umyj buzię i zęby, potem śniadanie Kasia wskazała mu łazienkę.

Chłopak posłusznie poszedł się ogarnąć. Kilka minut później, gdy już siedzieli przy stole, ze swojej sypialni wyszedł Paweł.

Wiesz co chyba dziś zostanę w domu. Zaraz zadzwonię do pracy, powiem, że nie dam rady.

Był blady jak ściana, więc Kasia zaniepokoiła się.

Co się stało? Źle się czujesz?

Boli mnie głowa i mam mdłości… Paweł oparł się o framugę drzwi.

Kasia przysiadła przy nim, przyłożyła dłoń do czoła i z troską zajrzała mu w oczy.

Nie masz gorączki. Może powinnam z tobą zostać?

Nie, Kasiu, jedź do pracy, Kubusia odwieź do szkoły, a ja się położę i może mi przejdzie. Odpocznę

Jak coś się będzie działo, to dzwoń uprzedziła go Kasia.

Jasne Paweł uśmiechnął się blado zobaczymy się wieczorem.

Cały dzień Kasia była jak na szpilkach, martwiła się o męża, który nagle się rozchorował. Był tak blady i zmęczony Może za dużo pracował, myślała. W sercu czuła niepokój, jakby coś złego miało się wydarzyć.

Poprosiła w pracy o wcześniejsze wyjście, odebrała syna, który po szkole poszedł do kolegi, a potem razem pojechali do domu. Z każdym kilometrem niepokój Kasi narastał i Kubuś, patrząc na mamę, też zaczynał się martwić.

Coś się stało, mamo? zapytał w drodze do domu. Miałaś wracać później Wyglądasz na bladą. Oboje się rozchorowaliście?

Kasia zerknęła na dwunastoletniego syna. Co prawda już nie był taki mały, ale dla niej zawsze pozostanie dzieckiem i nie chciała go straszyć.

Kubusiu, po prostu martwię się o twojego tatę. Źle się czuł, chciałam upewnić się, że wszystko jest w porządku.

Kuba coś mruknął, jednak nie pytał więcej. W końcu dotarli do mieszkania, a Kasia szybko pobiegła do windy. Syn szedł za nią z tornistrem na plecach, nie rozumiejąc całego zamieszania.

Drżącymi rękami Kasia otworzyła drzwi do mieszkania i wpadła do środka. Było cicho podejrzanie cicho Pawła nie było nigdzie widać. Przeszła przez wszystkie pokoje, wróciła do salonu, gdzie stał Kuba. Zbladł i niemal płakał, w ręce trzymał kartkę, którą chyba już przeczytał.

Co tam masz? Daj mi!

Głos Kasi drżał. Kuba po prostu wręczył jej kartkę.

Kasiu, przepraszam, ale pokochałem inną kobietę. Odchodzę, mieszkanie zostaje wam. Wybacz, że odszedłem tak po cichu, nie uprzedzając wcześniej. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiam tylko tę kartkę. Uwierz mi, mnie też nie jest łatwo… I ucałuj ode mnie syna.

Dupek syknął cicho Kuba.

Nie mów tak, to twój ojciec! Kasia bezradnie spojrzała na syna.

On nas zostawił! Nienawidzę go!

Kuba wybiegł do swojego pokoju i trzasnął drzwiami. Bolało go i nie mógł zrozumieć, dlaczego tata tak postąpił. Przecież wszystko układało się tak dobrze… A Kasia jeszcze raz spojrzała na liścik.

Poznałem Elżbietę dwa lata temu, ciągle nie mogłem odejść od was. Ale teraz muszę to zrobić. Może kiedyś mi wybaczysz. Proszę, nie pokazuj Kubie tej kartki, nie chcę, by źle o mnie myślał.

Kasia z przekąsem pomyślała, że jej syn sam się już domyślił wszystkiego i nie musi czytać żadnej kartki, żeby wiedzieć, jak myśleć o ojcu, który porzucił rodzinę.

Bez celu przeszła przez całe mieszkanie, weszła do sypialni. Dopiero tam do niej dotarło, że nie ma rzeczy Pawła. Usunęła się po prostu na podłogę i wybuchła rozdzierającym płaczem. Całe jej życie rozpadło się w jednej chwili, tak nagle, bez ostrzeżenia.

Nie wiedziała, jak długo siedziała na podłodze, opłakując rozpad małżeństwa. Bardzo chciała cofnąć czas, zostać rano w domu, by Paweł nie mógł odejść, ale gdzieś w środku rozumiała, że i tak by poszedł. Skoro podjął decyzję, nic by go nie zatrzymało. Żałowała tylko, że nie potrafił jej powiedzieć tego prosto w oczy. Tchórz po prostu uciekł, nie żegnając się.

Kiedy się już ogarnęła, umyła twarz i przebrała się, poszła do syna. Kuba leżał na łóżku, patrząc w sufit, z oczami zapuchniętymi od płaczu.

Mamo, czemu on tak zrobił?

Synku, nie wiem On przestał mnie kochać, ale ciebie nie. Jesteś nadal jego synem.

Nie, mamo, napisał, że musiał odejść Czyli ta jego nowa kobieta jest chyba w ciąży. Wszystko rozumiem, nie jestem dzieckiem… Znaczy, mnie też już nie kocha. Może coś zrobiłem nie tak? Na weekend mieliśmy iść razem na mecz i potem na lody Może mu się znudziłem? Za dużo od niego wymagam?

Kasia ze ściśniętym sercem słuchała wywodów syna. Czuła się podobnie, ale wiedziała, że Kuba powinien mieć kontakt z ojcem. Była pewna, że Paweł kiedyś się odezwie i nie chciała nastawiać syna przeciwko tacie. Pogładziła go po ręce, mówiąc delikatnie:

Synku, wierz mi, nie znudziłeś mu się. Tata wcale nie chciał, żebyś czytał tę kartkę. Znalazł sobie nową kobietę, masz rację, ale ty zawsze będziesz w jego sercu. Zobaczysz, jeszcze będzie chciał spędzać z tobą czas.

On cię zdradził powiedział mrocznie Kuba.

Kasia to rozumiała. Sama czuła złość, ból, żal i pragnienie zemsty. Przez dwa lata Paweł żył w kłamstwie, nie myśląc o ich uczuciach. Patrzył w oczy, mówił że kocha, a jednocześnie spotykał się z inną.

Kolejne kilka dni upłynęło w przygnębieniu. Kasia złożyła pozew o rozwód, a Kuba powtarzał, że nie wybaczy ojcu. Był już duży, wszystko rozumiał. Często jednak słyszała jego szlochy nocą.

Ale z czasem minęło. Kasia i Kuba nauczyli się żyć bez Pawła. On zresztą szybko się od nich odsunął, twierdząc, że nie ma czasu, że ma nową rodzinę. Tłumaczył, że nie zdąża, nie ma kiedy zadzwonić, nie ma dla nich chwili. Kuba się dąsał i cierpiał. Tak było przez pół roku.

Któregoś razu, wracając z pracy, Kasia usłyszała na klatce schodowej podniesione głosy. Po schodach wbiegła szybciej, rozpoznając krzyk Kuby i Pawła.

Paweł stał przy drzwiach wejściowych i błagalnie patrzył na syna. Kuba rozczochrany i wściekły wrzeszczał:

Idź stąd! Nie masz tu czego szukać! Nienawidzę cię! Mama też już cię nie kocha!

Kuba, posłuchaj mnie… Synku…

Idź sobie!

Kasia podeszła do nich zdecydowanym krokiem. Kiedy się pojawiła, Kuba nieco się uspokoił, a Paweł z nadzieją zrobił krok w jej stronę.

Kasieńko, wróciłem do was. Kuba mnie nie wpuszcza, ale ty chyba mi wybaczysz?

Mamo, nie! błagał Kuba z uporem.

Kasia popatrzyła na Pawła. Kochała go kiedyś bardzo i nie mogła sobie wyobrazić życia bez niego, ale po jego zdradzie zrozumiała, że nawet jak mu wybaczy, to do rodziny już nie wrócą.

I co? Paweł podszedł do drzwi, uśmiechając się. Wpuścisz męża i ojca?

Byłeś nim pół roku temu odpowiedziała cicho już nie masz prawa tu przychodzić. Chcesz połowę mieszkania składaj wniosek. Ale nie jesteśmy już rodziną.

Co? Wyrzucasz mnie? Kasia, wybacz mi! Nie wiem, co mnie opętało. Nie dam rady żyć bez was!

Wybaczyłam ci, ale z tobą już nie zamieszkamy.

Po tych słowach Kasia weszła do mieszkania i zamknęła za sobą drzwi. Kuba lekko się do niej uśmiechnął. Jemu też było trudno wygonić ojca. Nie wybaczył mu i wciąż miał żal.

Nie martw się, mamo. Nam jest dobrze. Razem.

Kasia też się uśmiechnęła, ocierając łzy. Przez wizjer dostrzegła jeszcze przez chwilę stojącego pod drzwiami Pawła, który po paru minutach odszedł powoli.

W głębi duszy poczuła ulgę, że zdołała odepchnąć zdrajcę i kłamcę. Koniec z żalem za przeszłością, myślała.

Kubusiu, jesteś dzielny puściła synowi oczko.

To może zamówimy pizzę? No, mamo, uczcimy nowy początek!

Kuba wiedział, że najtrudniejszy etap mają za sobą.

Jasne. I jakieś dobre ciastko!

Kasia uśmiechnęła się szeroko, widząc rozpromienioną twarz syna. Ostatnie miesiące rzadko się uśmiechał i większość czasu smucił, ale teraz chyba wszystko miało się odmienić. Była pewna, że poradzą sobie razem. Nawet jeśli nie od razu…

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Nie potrafię żyć bez Was