Nie mogę żyć bez was
Karolino, wybacz, pokochałem inną. Odchodzę, mieszkanie zostaje dla was. Przepraszam, że wyszedłem tak cicho, bez uprzedzenia. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiłem tę kartkę. Uwierz, mi też nie jest łatwo… I ucałuj ode mnie syna…
*****
Kochanie, wstawaj! Karolina zerwała się rześko z łóżka, by obudzić syna dwunastoletniego Jasia. Potem ruszyła do sypialni, gdzie spał jej mąż, Piotr.
Piotrusiu, zaraz musisz wychodzić do pracy! Wstawaj! Zaśmiała się i zaczęła łaskotać wystającą spod kołdry stopę męża.
Piotr jęknął i powoli się przebudził. Zawsze miał problemy ze wstawaniem, w przeciwieństwie do Karoliny. Ona podnosiła się wraz z pierwszymi promieniami słońca i zanim jej ukochani jak mówiła na męża i syna zdążyli wstać, miała podany gorący żurek, uporządkowane włosy, a w domu panował porządek. Choć to fakt Karolina chodziła spać z kurami, bo dzień ją wyczerpywał.
Gdy siedziała już w kuchni, Jaś, lekko zaspany, wyszedł ze swojego pokoju.
Najpierw łazienka, potem śniadanie wskazała na drzwi do łazienki.
Chłopak, nie dyskutując, poszedł umyć zęby. Po chwili usiedli razem przy stole. Nagle, Piotr wyszedł ze swojej sypialni.
Wiesz co, Karolina, dziś chyba zostanę w domu. Zaraz zadzwonię do pracy…
Był bladzieńki jak ściana, więc Karolina zerknęła na niego z niepokojem.
Co się dzieje? Źle się czujesz?
No boli mnie głowa i niedobrze mi… Piotr oparł się o framugę drzwi.
Karolina szybko zerwała się z krzesła, dotknęła jego czoła i spojrzała mu głęboko w oczy.
Nie wydajesz się mieć gorączki. Może zostać z tobą?
Nie, Karolinko, jedź do pracy. Do szkoły odwieź Jasia. Ja się chwilę położę, może mi przejdzie.
Zadzwoń, jeśli coś się pogorszy ostrzegła go żona.
Oczywiście Piotr wymusił uśmiech. Do zobaczenia wieczorem!
Ten dzień Karolina spędziła jak na szpilkach. Nie mogła przestać myśleć o Piotrze, niepokoiła się o jego dziwne samopoczucie. Może jest przemęczony? myślała. Coś w środku ją uwierało, jak złe przeczucie.
W końcu zwolniła się wcześniej z pracy, zgarnęła Jasia od kolegi po lekcjach i pojechali do domu. W napięciu prowadziła samochód, a Jaś co chwilę spoglądał na nią zaniepokojony.
Mamo, co się stało? Ty nigdy nie przychodzisz tak wcześnie. Jakaś taka jesteś blada… Oboje chorujecie?
Karolina spojrzała na syna przez lusterko. Miał już dwanaście lat, rozumiał coraz więcej, ale był przecież dzieckiem i nie chciała go straszyć.
Martwię się po prostu o twojego tatę. Źle się dziś czuł, chcę sprawdzić, czy wszystko w porządku.
Jaś westchnął, już nic nie mówił. Gdy wrócili, Karolina cała drżała, gdy wchodziła do mieszkania. Było podejrzanie cicho. Piotra nigdzie nie było.
Szukając go w każdym pokoju, wróciła do salonu, gdzie stał Jaś. Wyglądał na przerażonego i bliskiego płaczu. W ręku trzymał kartkę, którą już na pewno przeczytał.
Co tam masz? Daj! głos Karoliny zadrżał.
Jaś bez słowa podał mamie kartkę.
Karolino, wybacz, pokochałem inną. Odchodzę, mieszkanie zostaje dla was. Przepraszam, że wyszedłem tak cicho, bez uprzedzenia. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiłem tę kartkę. Uwierz, mi też nie jest łatwo… I ucałuj ode mnie syna…
Tchórz… szepnął Jaś.
Nie mów tak To twój tata! Karolina spojrzała desperacko na syna.
On nas zostawił! Ja go nienawidzę!
Jaś wybiegł do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Był rozbity, nie rozumiał, po co ojciec to zrobił. Przecież miał być dobrze Karolina dalej wpatrywała się w kartkę.
Poznałem Magdę dwa lata temu, nigdy nie miałem odwagi odejść, ale teraz musiałem. Może kiedyś mi wybaczysz. Proszę, nie pokazuj tego Jasiowi, nie chcę by myślał o mnie źle.
Karolina uśmiechnęła się gorzko jej syn już wszystko sam rozumiał i sam oceni swojego ojca.
Błąkała się po domu, zajrzała do sypialni. W szafie brakowało jego rzeczy. Dopiero teraz dotarło do niej, co się stało, i osunęła się na podłogę, płacząc jak dziecko. W jednej chwili runęło wszystko, na czym opierała się jej codzienność.
Nie wiadomo, ile czasu siedziała tak na zimnych panelach, łkając nad rozbitym małżeństwem. Marzyła, by cofnąć czas, by zostać dziś w domu, żeby Piotr nie mógł odejść. Ale wiedziała, że on i tak podjąłby tę decyzję. Gdyby przynajmniej miał odwagę powiedzieć jej w oczy, byłoby łatwiej. Ale wolał uciec.
W końcu Karolina ogarnęła się i postanowiła wejść do pokoju Jasia. On leżał na łóżku, wpatrzony w sufit. Było widać, że płakał.
Mamo Dlaczego on tak zrobił?
Skarbie, nie wiem. Przestał mnie kochać, ale ciebie nie. Nadal jesteś jego synem.
Ale napisał, że musiał odejść Może tamta kobieta jest w ciąży? Wiem już o takich sprawach Pewnie mnie też już nie kocha. Może jestem nudny? Przeszkadzam mu? Umówiliśmy się na mecz, na lody w weekend Może jestem dla niego ciężarem?
Karolina słuchała tych wyznań z bólem. Miała podobne myśli. A jednak wiedziała, że Jaś zasługuje na kontakt z ojcem. Nie chciała zrażać ich do siebie.
Synku, nie jesteś dla niego ciężarem, to wiem na pewno. Tata nie chciał, żebyś czytał tę kartkę. Znalazł inną kobietę, ale dla ciebie miejsce w jego sercu zawsze będzie. Zobaczysz, będzie sam chciał się z tobą spotykać.
Zdradził ciebie powiedział pochmurnie Jaś.
Karolina przytuliła chłopca i próbowała ukryć własny smutek, gniew i rozczarowanie. Piotr przez dwa lata ją oszukiwał, patrzył jej w oczy, kłamał.
Kolejne dni upłynęły w otępieniu. Karolina złożyła papiery rozwodowe, Jaś powtarzał, że nie wybaczy ojcu. Był już niemal dorosły, wiedział co się dzieje. Często Karolina słyszała jego szlochanie przez ścianę.
Powoli jednak czas leczył rany. Karolina i Jaś nauczyli się żyć bez Piotra, który nie chciał kontaktu z synem, twierdząc, że nie ma czasu, bo buduje nowe życie. Jaś czuł się upokorzony, zraniony, tęsknił, ale już nie okazywał tego tak otwarcie. Tak przebiegło pół roku.
Pewnego dnia, gdy Karolina wracała wieczorem z pracy, usłyszała pod blokiem podniesione głosy. Szybko wbiegła po schodach. Przed drzwiami do mieszkania stali Piotr i Jaś. Piotr patrzył błagalnie na syna, a Jaś rozczochrany i wściekły krzyczał:
Wynoś się! Nie masz tu prawa wracać! Nienawidzę cię! Mama też już cię nie kocha!
Jasiu Słuchaj, synku
Idź stąd!
Karolina podeszła do nich. Na jej widok Jaś trochę się wyciszył, a Piotr jakby z ulgą zrobił krok do przodu.
Karolinka, wróciłem do was. Jaś mnie nie chce wpuścić, ale ty… wybaczysz mi?
Mamo, proszę cię! Jaś spojrzał na matkę z błaganiem i złością jednocześnie.
Karolina spojrzała na Piotra. Kiedyś był jej światem, nie wyobrażała sobie życia bez niego. Po tym, co jej zrobił, wiedziała już, że ich rodzina przestała istnieć.
No i? Piotr uśmiechnął się sztucznie, stawiając stopę na progu. Przyjmiecie ojca i męża z powrotem?
Byłeś nim pół roku temu jej głos zabrzmiał twardo. Teraz nie masz tu żadnych praw. Jeśli chcesz dzielić mieszkanie, idź do sądu. Ale naszej rodziny już nie cofniesz.
Co? Wyrzucasz mnie?! Karolina, proszę, wybacz! Zwariowałem wtedy! Nie mogę bez was żyć!
Próbowałam ci wybaczyć, ale już razem nie będziemy.
Karolina weszła do mieszkania i zatrzasnęła za sobą drzwi. Jaś spojrzał na nią i uśmiechnął się blado, choć widziała, jak bardzo też mu ciężko.
Mamo, nie przejmuj się. Nam jest dobrze We dwoje.
Karolina z trudem powstrzymała łzy. Przez wizjer zobaczyła jeszcze, jak Piotr przez chwilę stał pod drzwiami, a potem powoli odszedł. W jej sercu pojawiła się ulga w końcu przegnała zdrajcę i kłamcę. Czas skończyć z żalem pomyślała.
Jasiu, jestem z ciebie dumna mrugnęła do syna.
To może zamówimy pizzę? Świętujemy? Co, mamo?
Jaś znowu promieniał. Ostatnio nieczęsto się uśmiechał, ale chyba ten etap dobiegł końca. Karolina wiedziała już, że razem dadzą sobie radę. Może nie od razu, ale na pewno.







