Kiedy byłeś w delegacji

Majuśka, już jestem w domu, przywitaj mnie!

Maćku?! Ty już wróciłeś? Przecież miałeś być dopiero za trzy dni…

Kobieta, około trzydziestki, stanęła w korytarzu, pospiesznie poprawiając na sobie jedwabny szlafrok i patrząc niepewnie na męża stojącego w progu.

Chciałem Ci zrobić niespodziankę, Majeczko. Udało się, co? Nie cieszysz się? wysoki, szerokoramienny mężczyzna uśmiechał się szeroko, zadowolony z efektu.

Bardzo się cieszę! Idź już do kuchni, zaraz Ci odgrzeję jedzenie

Maciej, bardzo z siebie dumny, skinął głową i ruszył w stronę kuchni. A tam czekał na niego imponujący stół: truskawki, czekolada, świeżo wyjęty z piekarnika obiad Wyglądało, jakby wszystko było przygotowane specjalnie dla niego.

No popatrz, Maja, aleś się natrudziła! Skąd wiedziałaś, że wrócę? Jakaś Ty domyślna!

Nakładając sobie sporą porcję, Maćko zaczął pałaszować obiad. Żona długo się nie pojawiała, ale postanowił jej nie wołać, pewnie ubiera się dla męża w ładną sukienkę.

Maćku, ja… My…

No, kochanie, Twoje pieczenie jak zwykle wyśmienite! A ta sałatka, a naleśniki… palce lizać… Staszek?!

Odwracając się, Maćko zobaczył żonę Maję, która trzymała pod rękę jego rodzimego brata, Stanisława. Kobieta spoglądała winna w podłogę, a Staszek, w szortach i podkoszulku, przecierał zmęczony nos, jakby go właśnie obudzono.

Tak, Maćku, to ja. Witaj, bracie…

Witaj. To może mi teraz wyjaśnicie, co tu się właściwie dzieje? A chociaż… może to już nie ma sensu…

Maćku, ja… Już dawno chciałam Ci powiedzieć. Kocham Twojego brata, Staszka, i chcę być tylko z nim. Przepraszam wyrzuciła szybko Maja, patrząc spod byka na już chyba byłego męża.

Na te słowa Maćko wypuścił z dłoni talerz. Naczynie z resztkami obiadu zadźwięczało i potoczyło się po podłodze.

Czyli, jak rozumiem… przed chwilą…

Tak. Byliśmy właśnie razem.

Świetnie, cudownie, Maja! I Ty, Staszek, też nieźle! Moi najbliżsi, kochani ludzie! Teraz już wiem, skąd taki wyśmienity obiad I dla kogo był tak naprawdę.

Maja nie miała odwagi spojrzeć na męża. Bała się, że kiedy tylko podniesie wzrok, cała jej odwaga zniknie.

A Zosia? Co z naszym dzieckiem? Ona wie?

Nie, nie wie.

A teraz gdzie jest?

U sąsiadki, ogląda bajki.

Często ją tak do sąsiadki odstawiasz?

Od pół roku prawie…

Maciek nie miał już więcej pytań. Emocje też zniknęły. Był bardzo zmęczony po podróży służbowej i nie widział sensu w robieniu awantur. Z natury był opanowany i łagodny. Ale jeśli ktoś go już naprawdę skrzywdził, wtedy potrafił być nieugięty. Chociaż to raczej rzadko się zdarzało. Sytuacja z dwoma najbliższymi osobami wprawiła go w osłupienie i czuł się przez chwilę zagubiony.

Macie dziesięć minut, żeby Was tu nie było. Zaczynam odliczanie powiedział, pijąc herbatę. Na brata nawet nie spojrzał.

“Co ona w tym Staszku widzi? Wygląda tak samo, nawet pieprzyki te same Do pracy nieprzyzwyczajony, rozumu też za wiele nie ma Tylko jej się pogorszy. Ale to jej wybór!” myślał, popijając herbatę.

Nie wyjdę stąd, dopóki nie uzyskam zgody nagle odezwał się Staszek stanowczo.

Jakiej zgody ode mnie chcesz?

Na rozwód Odpuść Maję, ona Cię nie kocha.

Widzisz przecież, kogo kocha moja żona… uśmiechnął się Maciek. Chcecie rozwodu? Będzie rozwód, ale tylko przez sąd! Chcę zobaczyć, jak wydajecie wszystko na adwokatów

Maćku kobieta położyła dłoń na nadgarstku męża. Proszę Cię, załatwmy to spokojnie. Wiem, że jesteś dobrym człowiekiem…

Mężczyzna pokręcił głową.

Dobrze, niech już tak będzie. Ale Ty nie jesteś mi już bratem, Stanisławie Januszewiczu.

My Chcieliśmy Cię jeszcze o coś poprosić.

Tak? Co jeszcze?

Zostaw nam mieszkanie po rozwodzie, Maćku! Maja uśmiechnęła się zalotnie, gładząc jego nadgarstek. Zosia bardzo przywiązała się do tego miejsca, ma tu wielu przyjaciół w szkole A jak podzielimy mieszkanie, na nowe nam nie starczy, będziemy musieli wrócić na wieś…

Maciek oparł brodę na splecionych rękach i zastanowił się. Widząc to, Maja zabrzmiała jeszcze słodziej:

Maciusiu, słońce moje Zrób prezent dla córki. Przecież Ty świetnie zarabiasz, jeszcze niejedną złotówkę przyniesiesz do domu! Proszę Cię Zosieńka jest dla Ciebie najważniejsza!

Spokojnie, Maja przerwał jej twardo mężczyzna. Mam lepszy pomysł.

Jaki? Maja zamrugała radośnie. Samochód też nam zostawisz? Zosia byłaby zachwycona…

Zosia zamieszka ze mną.

Co?! nie dowierzała Maja. Upadłeś na głowę?! Przecież Ty z dziećmi to nie umiesz się obchodzić! Ciągle jesteś w delegacjach Ona ledwo pamięta, jak masz na imię!

Zaraz to sprawdzimy odparł Maciek i ruszył do drzwi.

Po chwili wrócił, trzymając córkę za rękę. Dziesięcioletnia dziewczynka, właśnie skończyła trzecią klasę podstawówki, mocno ściskała dłoń taty i uśmiechała się szeroko.

Po co ją tu ściągnąłeś? Chcesz, by uczestniczyła w tym wszystkim?! warknęła Maja.

Maciek nie odpowiedział. Usiadł przy kuchennym stole, posadził córkę na kolanach i zaczął rozmowę:

Zosieńko, kochanie, mogę zadać Ci parę pytań?

Oczywiście! dziewczynka ucieszyła się z zainteresowania taty.

Obiecujesz, że będziesz odpowiadać szczerze? Bo będę rozmawiał z Tobą jak z dorosłą.

Tak jak z panami z pracy?

Dokładnie tak.

Zosia przytaknęła, zafascynowana powagą sytuacji.

Powiedz mi, czy mama Cię czasem krzywdziła? Czy ostatnio Cię uderzyła?

Dziewczynka zawstydziła się i spuściła wzrok. Zaczęła nerwowo skubać materiał sukienki.

Co Ty sobie wyobrażasz? wykrzyknęła Maja. Przestań męczyć dziecko!

Cisza, Maju. Rozmawiam z córką uciął Maciek, głaszcząc dziecko po głowie. Nie bój się, Zosiu. Obiecałaś mówić prawdę?

Dziewczynka przytaknęła. W jej oczach pojawiły się łzy. Przytuliła ojca i wyszeptała mu cicho w pierś:

Tak, biła mnie trzy razy… Najpierw za dwóję, potem za rozlane mleko A trzeci raz, kiedy nakrzyczałam na wujka Stasia. Całowali się, jak byłeś w delegacji

No już, nie płacz, kochanie, jestem z Tobą. Mama już Cię nie skrzywdzi.

Kłamie! wrzasnęła Maja. Nigdy jej nie tknęłam…

Czyli mieszkanie i samochód dla dobra dziecka chcesz dostać? zapytał z ironią Maciek. Zosiu, jeszcze jedno pytanie, dobrze?

Dobrze

Córciu, gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz mieszkać: ze mną czy z mamą, co byś wybrała?

Dziewczynka milczała. Jej wzrok skakał między rodzicami. Maja wyciągała do niej ręce, próbując ją nakłonić.

Tato, obiecasz, że już nie wyjedziesz na długo?

Obiecuję! bez wahania odpowiedział Maciek.

To chcę mieszkać z Tobą, tatusiu.

Ty mała wrzasnęła Maja, próbując sięgnąć do córki, ale Maciek mocno przytulił dziewczynkę i zasłonił ją sobą. Staszek przez cały ten czas stał z tyłu i nawet nie próbował ingerować.

No to, Maju, rozmowa skończona. Nie zobaczysz jej więcej powiedział spokojnie i razem z dzieckiem poszedł do pokoju.

Po kilkunastu minutach spakował rzeczy dziewczynki do swojej torby, którą zabrał z delegacji. Pojechali razem do hotelu na Pradze, gdzie Maciek często nocował w pracy.

…Kilka miesięcy później odbyła się sprawa sądowa. Biorąc pod uwagę brak stałego dochodu Mai i jej nowego męża, brak mieszkania i możliwości zapewnienia Zosi odpowiednich warunków, sąd zdecydował, że dziewczynka zostaje z ojcem. Zosia także tego chciała.

Maciek, tak jak planował, podzielił mieszkanie, a swoją połowę sprzedał. Córka miała prawo widywać się z matką w weekendy, ale zamieszkała z ojcem w nowym mieszkaniu. Maciek całkowicie zmienił rozkład dnia, poświęcał Zosi dużo czasu, zrezygnował z długich delegacji… A Zosia zaczęła znów się szeroko uśmiechać i to było warte więcej niż złoto i cała kariera.

W życiu czasem musimy pogodzić się z rozstaniem z bliskimi, ale najważniejsze jest to, by na pierwszym miejscu stawiać dobro dziecka i być dla niego wsparciem zawsze.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Kiedy byłeś w delegacji