Sen zaczął się wśród szeleszczących liści Kaszubskiego lasu, gdzie czas płynął zupełnie inaczej. Nagle pojawiła się Zofia, z pierścionkiem ciemno-złotym, który połyskiwał dziwnie wśród mgły, jakby krył w sobie cały klimat PRL-u. Był za duży, śmiesznie ciężki, przypominał ledwie wypolerowany orzech laskowy, a matowa powierzchnia zdawała się zniekształcać powietrze wokół. Babcia Halina podobno nosiła go codziennie w czasach, gdy chleb kosztował dwadzieścia złotych starych i ludzie słuchali radia przez stare Grundigi.
Matka, Barbara, wręczyła Zofii pierścionek podczas sennych odwiedzin w kuchni miejsce pełne parującego barszczu i stęknięć krzeseł. Zofia wiedziała, że nie będzie go nosić. W jej marzeniach biżuteria była nowoczesna i połyskująca, zupełnie inna niż toporny pierścionek z czasów, gdy wszyscy nosili jeszcze dresy ortalionowe. Miała wrażenie, że pierścionek w każdej chwili może zamienić się w medalion z napisem Czekaj na cud.
Więc Zofia wzięła pierścionek w dłonie, poczuła, jak staje się lekka, niemal przezroczysta może to przez to, że przemykała przez sny wyszła na ulice Gdańska, gdzie zegary chodziły wstecz. W sklepie jubilera przy ul. Długiej, wśród witryn pełnych bursztynu i srebra, wymieniła go z dopłatą 150 złotych na cienki, geometryczny pierścionek o kształcie fali Bałtyku. Wydawała się przez to rozmyta na granicy jawy, a kasjerka pani Małgorzata mówiła bez poruszania ust: Nowe jest zawsze inne, ale nigdy nie jest starsze.
Była tak zadowolona, że spróbowała zadzwonić do Barbary. Ale Barbara zaczęła mówić przez telefon na sposób czarownicy spod Radomia: Coś Ty zrobiła, Zośka? Sprzedałaś pierścionek Haliny bez mojej zgody? To nie tylko rzecz, to pamięć kawałek naszej historii! Słowa rozchodziły się echem, jakby brzęczały w starej puszce po kapuście.
Zofia próbowała wyjaśnić, że skoro dostała pierścionek, to może, i powinna móc decydować. Ale Barbara nie słuchała, jakby była zatrzaśnięta w swoim własnym śnie o przeszłości. Rozmowa rozpadła się na kromki chleba. Potem był sms litery tańczyły niespokojnie: Pierścionek jest tylko do przechowania, nie do wymiany. Zofia poczuła się, jakby miała w dłoni ślimaka zamiast biżuterii. To cała sytuacja wydawała się absurdalna w końcu czy można jednocześnie dawać i nie dawać? Babcia Halina w śnie była wiecznie obecna, i napięcie między generacjami unosiło się jak mgła nad Wiejskim Stawem. Co to za pamiątka do przechowywania na wieczność bez użycia, bez radości?
Przeczytała tę historię we śnie przewijając Facebooka, gdzie każda relacja była polana słoikiem ogórków z Anin. To wciągające, bo przecież nie sposób sobie wyobrazić oddania rodzinnej pamiątki, nawet brzydkiej jak poranne skarpetki po śmigusie-dyngusie. Przecież to część rodzinnej legendy, zlepiona z paczek na święta, z opowieści o podróży do Międzyzdrojów, z zapachu starej szafy.
Wszystko kręci się jak karuzela w parku w Zakopanem dziś pierścionek jest niemodny, jutro może go założy wnuczka, bo będzie trendy w stylu retro-ludowym. To historia, która zmienia się razem z modą i z każdą herbatą z imbirem, którą wypijesz w babcinej kuchni pośród zgaszonych lamp.
A Zofia zamieniła go na współczesny pierścionek, taki z plastycznego świata neonowych reklam. W snach złoto współczesne jest miękkie jak ciasto na pierogi jubiler mógłby na zamówienie przetopić stary wzór w nową formę, zostawiając pamięć, a jednocześnie pozwalając biżuterii żyć.
W końcu można kupić sobie nową biżuterię, a pierścionek babci schować do pudełka po wódce Wyborowa i nie mieszać się w rodzinne spięcia.
I choć jestem w śnie zawsze po stronie Barbary, rozumiem jej złość przecież prezent rodzinny to coś do zatrzymania. Nawet głupią figurkę z cepelii głupio oddać, a co dopiero pierścionek babci Haliny.
Ale z drugiej strony Zofii można wybaczyć może ona żyje tylko tym, co teraz i nie lubi magazynować wspomnień w szufladzie. W końcu targi staroci na Placu Wszystkich Świętych pełne są pamiątek rodzinnych, niechcianych, odłożonych przez innych marzycieli. Może lepiej nie przywiązywać się do historii, tylko pić kawę w promieniach słońca na rynku i nie rozważać, czy pamięć jest złota czy srebrna. Skoro w śnie nie czuje potrzeby kolekcjonowania wspomnień, czy jej wina jest taka wielka? Może Barbara też zapomniała nauczyć ją, że pamięć jest jak stare pierniki najlepsza kiedy jest zachowana na półce.
Sen kończy się dźwiękiem wybijanych monet złote złotówki przetaczają się przez stolik, a pierścionek śni swoją własną historię, wśród jabłoni z Torunia.







