Walentyna szła do pracy, gdy nagle zauważyła, że zapomniała w domu telefonu. Postanowiła wrócić, weszła do windy i…

Wanda biegła rano na tramwaj do pracy, gdy nagle z przerażeniem odkryła, że jej telefon został w domu. Westchnęła ciężko, wróciła na ósme piętro w swoim blokowisku na warszawskim Ursynowie i, jak na złość, winda się popsuła dokładnie na jej piętrze! Wanda utknęła, czekając, aż ktoś łaskawie ją uwolni I wtedy usłyszała za drzwiami znajomy głos swojego męża, Grzegorza.

Grzegorz najwyraźniej nie był sam szeptał coś czułego do jakiejś kobiety. Krysiu, skarbie mój wydymał słodyczą w głosie. Jak ja się już nie mogę doczekać kolejnego wieczoru razem!

Dziś wieczorem będziemy mieć okazję odszepnęła cicho Krystyna. Przyjdź po dziesiątej.

Twój mąż znowu na nockę?

Cały tydzień nocą pracuje z uśmiechem odparła Krysia. O 21:30 wychodzi, o 7 rano wraca. Za chwilę będzie, więc musimy się pospieszyć.

Dlaczego ta winda taka wolna! jęknął Grzegorz, nie mogąc się już doczekać.

Kilka minut stali obok zepsutej windy, zanim zrozumieli, że kto czeka, ten się doczeka, ale tylko schodów. Gdy zeszli z powrotem na dół, Grzesiu, jeszcze przez chwilę, dziękował Krysi za te niesamowite chwile, które spędzili wspólnie, i ogólnie był bardzo sentymentalny a Wanda prawie nie wierzyła własnym uszom.

Chociaż na początku była pewna, że to po prostu sąsiedzi plotkują na korytarzu, usłyszane imiona nie pozostawiały wątpliwości własny mąż i sąsiadka z czterdziestego mieszkania! Wanda aż zaniemówiła.

No pięknie, pomyślała. Tak to się spaceruje wieczorami rzekomo po świeże powietrze na ósme piętro. Teraz wiem, co to za powiew! Oj, już ci ja zrobię wieczorny spacerek, mój ty wietrzyku Wiedzący!

Wkrótce przyszli panowie ze spółdzielni i oswobodzili Wandę z windy. W głowie Wandzie już się klarował plan, który sam Kaczyński by klepnął.

Koło dziesiątej wieczorem Grzegorz, jak co dzień, zaczął się szykować na przechadzkę dla zdrowia.

Wanduś, wychodzę na godzinkę rzucił beztrosko Grzesiek, zawiązując szalik.

Ależ na dworze leje! zaoponowała Wanda, grając niewinne zdziwienie.

Deszcz? Grzesiek aż się zdziwił.

No bo może zostań, wyjdź na balkon, tam się przewietrzysz.

Balkon jest za krótki. Ja muszę chodzić! Chodzenie dobre dla serca, mówił doktor!

Ale naprawdę ulewa jest.

Mam parasol! Mokry nie wrócę, no spokojnie.

Jak uważasz. Ale jakiś taki zły dzień dziś, Grzesiu.

Daj spokój, nie wierzę w twoje czary-mary i horoskopy. Idę, wrócę za godzinę, może półtorej.

Pół godziny później Grzegorz był już z powrotem z kapciem w ręku, dygocząc, bez palta, bez parasola, i bez humoru. Wanda otworzyła drzwi na łańcuszku.

Gdzie parasolka? Gdzie płaszcz i buty? spytała rozbawiona.

Podbiegło do mnie trzech chłopaków i wszystko mi zabrali, wyobrażasz sobie? I buty! Wpuść mnie, bo zimno!

Twoje rzeczy są już przy zsypie oświadczyła zimno Wanda. Możesz pozdrowić Krystynę.

Jaką Krystynę?

Z ósmego piętra, drogi sąsiedzie.

Z hukiem zamknęła drzwi i poszła oglądać Polsat.

Dobrze, że dzieci dorosłe i na swoim, nie muszą widzieć takiego przedstawienia pomyślała Wanda.

Grzegorz poleciał do zsypu, gdzie faktycznie znalazł walizkę. Ubrał się, przekonany, że chyba lepiej będzie u mamy. Ale… telefon został u Krystyny! Niepewnie wrócił pod drzwi, chciał pożyczyć Wandzie telefon, i… tym razem to on utkwił w tej pechowej windzie, bo akurat w całym bloku prądu zabrakło. Oczywiście, winda znów na ósmym piętrze!

Dopiero przed południem, kiedy prąd wrócił i Grzesiek wyskoczył z windy, Wanda już dawno była w pracy, a kluczy do mieszkania żony nie posiadał. Schodząc schodami na wszelki wypadek spotkał na ósmym piętrze Krystynę z walizką.

Masz mój telefon? szepnął Grzesiek.

Tak wymamrotała spłoszona Krysia. I twoje rzeczy.

To dobrze

Razem zjechali windą, gdy już ruszyła a zamówione taksówki rozjechały się w zupełnie przeciwnych kierunkach, dokładnie jak ich życiowe drogi

I tylko pralka w mieszkaniu Wandzi burczała dalej, nie wiedząc o całej tej awanturze.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Walentyna szła do pracy, gdy nagle zauważyła, że zapomniała w domu telefonu. Postanowiła wrócić, weszła do windy i…