Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co dzisiaj przeżyła Wanda. Rano jak co dzień spieszyła się do pracy w Warszawie, ale zorientowała się dopiero przed samym wyjściem z klatki, że zostawiła telefon w domu. Pomyślała: Nie, nie dam rady bez telefonu, muszę się wrócić!. No to wraca na górę, wchodzi do windy i pech, bo ta zatrzymuje się nagle na ósmym piętrze i nie rusza dalej. Wanda trochę się zestresowała, ale pomyślała, że pewnie za chwilę technicy przyjdą, naprawią i będzie po sprawie.
Siedzi więc w tej windzie, a nagle przez drzwi słyszy głos swojego męża, Janka! Okazało się, że Janek rozmawia na korytarzu z jakąś kobietą. Słyszy, jak mówi do niej: Basieńko, moja kochana, nie mogę się doczekać, aż znów będziemy razem. Na co Basia mu odpowiada: Dziś wieczorem się zobaczymy, czekam na Ciebie po dziesiątej. Janek dopytuje się jeszcze: Twój mąż znowu dziś na nocnej zmianie?. A ona na to: Tak, przez cały tydzień. Wychodzi o wpół do dziesiątej i potem wraca dopiero rano, więc musimy się spieszyć.
Wanda aż zaniemówiła z wrażenia! Na początku myślała, że pewnie się przesłyszała przecież setki osób codziennie gadają na korytarzu Ale kiedy usłyszała imię Janka, a Basia powiedziała Wanda, zrozumiała wszystko. Jej własny mąż zdradza ją z sąsiadką z czterdziestego mieszkania na ósmym piętrze!
Wanda była w takim szoku, że aż łzy jej napłynęły do oczu. No patrz, myślałam, że wieczorami wychodzi po świeże powietrze, a tu takie numery No nic. Wtedy w jej głowie zaczęła się rysować mała, kobieca zemsta.
Na szczęście po chwili przyszli panowie z administracji, naprawili windę i Wanda wyszła z niej jakby nigdy nic, ale w środku już układała sobie plan. Wieczorem, coś koło dziesiątej, Janek znów szykował się wyjść pospacerować. Wanda mówi: Janek, ale pada dziś deszcz!. A on, że to mu nie przeszkadza, bo bierze parasolkę. No cóż, nie zamierzała go powstrzymywać.
Nie minęło pół godziny, jak Janek wraca do domu kompletnie przemoczony, bez płaszcza, bez parasola, nawet butów nie ma! Wanda mu otwiera, ale tylko na łańcuszku, przez szpareczkę i mówi, żeby swoje rzeczy znajdzie przy zsypie na dole i że może przekazać Basi pozdrowienia. Janek nie wiedział, co powiedzieć.
No i co zrobił? Zszedł po walizkę z ubraniami (Wanda mu je spakowała jak rasowa żona), ubrał się i próbował zamówić taksówkę do mamy. Ale zapomniał, że telefon zostawił u kochanki!
Wyobraź sobie, że próbuje wrócić po telefon, ale w tym czasie zabrakło prądu w całym bloku i utknął w tej samej windzie, co wcześniej Wanda i to też na ósmym piętrze. W końcu prąd wrócił, Janek zjechał w dół (tym razem już pieszo, bo nie ufał windzie) i kogo spotyka? Basię z walizką! Okazało się, że ona też postanowiła wyjechać na wszelki wypadek.
Jeszcze przez chwilę stali razem w windzie z bagażami, ale później każde pojechało w swoją stronę zamówioną taksówką. Wanda tymczasem zrobiła sobie herbatę z malinami i odpaliła ulubiony serial, ciesząc się, że dzieci są już duże i nie muszą oglądać tych dziwnych historii. Wiesz co dobrze, że życie czasem samo pisze najlepsze zakończenia!







