Synowa

SYNOWA

Maria Zielińska postawiła na odświętnie nakrytym stole wielką półmiskę z pieczoną kaczką i westchnęła. Z minuty na minutę mieli przyjechać synowie z synowymi.

Niedawno ożenił się młodszy ślub był bardzo skromny. No cóż, teraz młodzi tak robią. Ona wyobrażała sobie większą uroczystość. Z mężem tylko do USC skoczyli, nawet obrączki kupili dopiero po roku dwa cienkie złote pierścionki. Dzieciom chciała urządzić prawdziwą zabawę, ale ostatecznie sama nie naciskała.

Ona ma tylko jeden minus taka jakaś za bardzo zadbana! przyznała w duchu Maria, teściowa. Ale synowa już wcześniej chciała z nią porozmawiać.

Synowa Jagoda generalnie była miłą i sympatyczną dziewczyną. Dobrze wpłynęła na syna, Michała. Pomogła mu znaleźć dobrą pracę i zachęciła, by się rozwijał. Do trzydziestki Michał winił na gotowcach i nie miał większych ambicji. Maria zaczynała się martwić, ale na szczęście wszystko się ułożyło.

Tylko jedno nie dawało Marii spokoju ta cała Jagoda za bardzo dbała o siebie. Chodziła do salonów urody na strzyżenie, koloryzację, masaże, różne manicure. Leciały na to niemałe pieniądze. A przecież żona, która ma na pierwszym miejscu rodzinę, nie powinna chyba tak postępować.

A gdy przyjdą dzieci, co będzie zamiast butów dla syna, pójdzie na pedicure? Maria w głębi duszy nie pochwalała takich kobiet. Sama o sobie myślała na końcu. Zwłaszcza odkąd zmarł mąż, a dorosłym już synom przydała się jeszcze finansowa pomoc.

Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek do drzwi przyjechała młodzież. Jagoda weszła do salonu niczym gwiazda. Włosy zrobione dzień wcześniej, paznokcie perfekcyjne. Delikatny makijaż, prawie niewidoczny, jakby wcale go nie było, ale Maria znała magię kosmetyczki.

Jagódko, jaka ty piękna! szczerze zachwyciła się Maria, lecz nie potrafiła ukryć cienia dezaprobaty. A kostium pewnie nowy?

Tak, wczoraj kupiłam uśmiechnęła się synowa. W pracy było ekstra, dostałam premię.

To lepiej odkładać pieniądze nie mogła powstrzymać się Maria przed podzieleniem swoim doświadczeniem Premie, trzynastki, dodatkowe fuchy wszystko na czarną godzinę. Przekonasz się, że się przyda!

Jagoda zamilkła. Lubiła swoją teściową prostą kobietę, która całe życie poświęciła rodzinie. W głębi duszy jednak myślała, że czarna godzina przychodzi zwykle do tych, co obsesyjnie szykują się na wszystko.

Wieczór upłynął dość miło. Jednak Maria parę razy próbowała delikatnie naprowadzić rozmowę na temat oszczędności i zbędnych wydatków. Jagoda od razu poczuła, do kogo są skierowane aluzje.

A kiedy ostatni raz była pani na manicure, Mario? zapytała wreszcie.

Ja…? zawahała się mama Michała. Nigdy. Coś tam w domu sobie zrobię, żeby dłonie były czyste. Nic więcej nie trzeba.

Nikomu nie rzuciła się w oczy ta krótka wymiana zdań, ale Jagodzie zrobiło się żal teściowej. Wychować dwóch synów, mieć już na starość ich w miarę dobrze uposażonych, a jednak szkoda dla siebie nawet parę złotych!

Michał, a twoja mama w ogóle coś dla siebie robi? zapytała męża w drodze powrotnej.

Nie wiem… Gotuje, popatrz jak ugościła. Telewizję czasem włącza. Do sąsiadek idzie. A co?

Może by ją w końcu zabrać do kina, teatru, restauracji?

Jej to niepotrzebne, nie wymyślaj.

Jagoda zamilkła. Pomyślała o swojej mamie, która mimo że bywało krucho z kasą, zawsze pozwalała sobie na nową fryzurę, ładną sukienkę, i koniecznie kupowała karnet do miejskiego teatru po prostu dla przyjemności.

Uznała, że teściowa powinna choć raz spróbować żyć trochę dla siebie, a nie siedzieć w domu i czekać na wnuki, którym znowu wszystko odda.

Kilka dni później zadzwoniła do Marii z zaproszeniem na wspólną kawę i krótką wizytę w salonie kosmetycznym. Chciała się sama ogarnąć, a mamie męża zaproponowała dowolny zabieg.

Oj, co ty… przestraszyła się Maria. Jak musisz, to poczekam na korytarzu albo wyjdę na chwilę.

Ale po co tak marnować czas? Zamiast patrzeć się przez okno, można zrobić chociażby manicure i masaż dłoni.

Z oporami, ale Maria się zgodziła. Jagoda wcześniej zadzwoniła do swojego sprawdzonego salonu i wszystko wyjaśniła.

Dziewczyny, Marii proszę na najwyższym poziomie. Niechaj zaproponują coś jeszcze pedicure, maseczka, co chcą, byle delikatnie. Pieniądze już dałam, więc proszę, żeby czuła się swobodnie. Liczę na was! Jak się uda, będziecie mieć nową stałą klientkę.

W wyznaczonym terminie przyprowadziła opierającą się teściową do salonu i przekazała w ręce pań kosmetyczek.

To tylko pół godziny, prawda, Jagódko? I ile ja mam zapłacić?

Kiedy sympatyczna recepcjonistka zaprowadziła Marię, Jagoda usiadła w poczekalni z telefonem. Dla siebie tego dnia nie zaplanowała żadnych zabiegów.

Choć był weekend, mogła na spokojnie odpisać na parę maili skorzystała z okazji.

Teściowa wyszła dopiero po dwóch godzinach odprężona, odmłodzona. Panie wiedziały, co robią.

Ojej, Jagoda, ile mi tu wszystkiego porobiły! zachwycała się Maria. Kawę mi podały, herbatkę ziołową. Ach, pewnie było drogo…

Trafiłyście na super promocję! przerwała jej recepcjonistka Jeśli przyprowadzi się koleżankę, ona ma wszystkie zabiegi gratis. Więc dzisiaj płacicie zero złotych!

Obie, zadowolone jak nigdy, poszły dalej do kawiarni. Maria najpierw odstawiła filiżankę cappuccino, potem wygodnie rozsiadła się w fotelu.

To co, wybieramy się razem częściej na babskie wypady? Są promocje dla stałych klientek. Podobało się pani?

Bardzo przyznała teściowa. Nawet nie wiedziałam, że to takie przyjemne.

Trzeba było spróbować wcześniej!

Ale wcześniej… Dzieci na głowie, mąż (wieczny odpoczynek dla niego) bardzo pilnował każdej złotówki, wydatki ostro krytykował. Potem już nic nie było szczególnie potrzebne.

A teraz już jest! Przynajmniej dla towarzystwa ze mną.

Możemy od czasu do czasu. Dlaczego nie.

Od tego czasu Maria razem z Jagodą zaczęły dbać o siebie. Dyplomatyczna Jagoda delikatnie odświeżyła jej szafę, zaniżając przy tym co rusz ceny.

Namówiła męża, żeby zaprosił mamę do restauracji. Potem wszyscy wspólnie poszli do kina. W prezencie noworocznym Jagoda podarowała Marii karnet do miejskiego teatru.

Ale się pani odmłodniała! chwaliły Marię sąsiadki.

To młodzi mnie wyciągają z domu uśmiechała się skromnie.

Faktycznie czuła, że właśnie teraz, na emeryturze, będąc już matką dwóch dorosłych synów, zaczyna wieść prawdziwie młode życie.

Na starość doceniłem, że nie wolno w sobie wszystkiego tłumić trochę przyjemności to nie grzech, a czas spędzony ze swoją rodziną i swoimi babskimi sprawami, takich momentów nie da się już nadrobić.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Synowa