Starsza kobieta odwróciła się do Roberta i wypowiedziała słowa, które przeszyły go dreszczem: „Dziś …

Starsza kobieta odwróciła się do Roberta i wypowiedziała słowa, które przeszły mu po plecach niczym zimny dreszcz: Dziś będzie piękny, słoneczny dzień. Będziemy mieli dość czasu, by coś zrobić.

Robert jechał pociągiem w spokojną, środową przedpołudniową porę; w wagonie panowała cisza, a tylko nieliczni pasażerowie patrzyli przez okno na polskie pola skąpane w promieniach słońca. Starsza kobieta weszła do wagonu i usiadła obok Roberta zapewne kierowała się do ogródka działkowego gdzieś pod Warszawą, tak jak Robert i reszta ludzi w wagonie. Wspomnienie zmarłej żony wlało się do jego serca. Kiedyś razem jeździli na działkę, ale po jej długiej chorobie unikał tego miejsca, tropiony przez samotność i ogromną tęsknotę.

Kiedy pociąg zatrzymał się na następnej stacji, kobieta znów spojrzała na Roberta i powtórzyła te same słowa, jakie kiedyś wypowiadała jego żona: Dziś będzie słonecznie, zdążymy wszystko zrobić. Robert osłupiał, skinął głową, a rozmowa potoczyła się dalej narzekali na słabe plony w tym sezonie, trudną zimę oraz żywili cichą nadzieję na lepszy, nadchodzący rok.

Gdy dotarli do przystanku autobusowego, zdziwił się, że nigdy wcześniej nie spotkał tej kobiety. Przeszli razem kawałek drogi, aż w końcu rozeszli się w swoje strony. Robert docierając na własną działkę, patrzył na dziką zieleń, która opanowała ziemię podczas jego nieobecności. Jednak rozmowa ze starszą panią podniosła go na duchu i poczuł nagłe pragnienie, by odkryć to miejsce na nowo.

Z nowo nabraną siłą zabrał się do pracy: kopał grządki, wyrywał chwasty, a każda garść przekopanego, żyznego mazowieckiego czarnoziemu przynosiła mu satysfakcję i nadzieję. Postanowił nie sprzedawać działki, przynajmniej na razie. Odetchnął z ulgą, usiadł na starej ławce, delektował się herbatą z termosu i kanapką z kiełbasą. Zauważył, jak kołyszą się ulubione astry, a pod nową jabłonką dojrzewają dorodne owoce, które przywiodły mu na myśl dobre, dawnych lata.

Nastroje Roberta zmieniły się nie do poznania. Postanowił częściej wracać na działkę. Spacerując po lesie i zbierając podgrzybki, miał wrażenie, że ciężar spadł mu z serca. Wiedział już, że praca ta daje mu radość i sens, których tak długo szukał.

W drodze powrotnej spotkał jeszcze raz kobietę z pociągu. Dzielili się jabłkami i śmiali, opowiadając sobie historie o pracy na działce. Starsza pani, która przedstawiła się jako Genowefa, zapewniła go, że przed nim jeszcze wiele wspaniałych chwil, a ziemia i własne ręce potrafią dawać radość i poczucie celu. Wysiadłszy na swojej stacji, Robert spojrzał na zachodzące słońce nad Wisłą i uśmiechnął się w jego duszy nie było już śladu żalu czy samotności.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Starsza kobieta odwróciła się do Roberta i wypowiedziała słowa, które przeszyły go dreszczem: „Dziś …