Odeszła Katarzyna Synowie zjechali z Warszawy na stypę do rodzinnej wsi. Dobrze, że chociaż teraz się pojawili szeptały sąsiadki. Przynajmniej matkę na ostatnią drogę odprowadzili. Gdy stypa dobiegła końca, synowie z rodzinami zaczęli się pakować do wyjazdu. Wtem do chałupy wkroczyła ciotka Lidia, siostra Katarzyny.
Ciociu Lidko, my już musimy wracać zaczął najstarszy syn. Trzeba zamknąć dom. Pora i wam jechać.
Jechać? zdziwiła się siostra zmarłej. Ależ ja jestem w domu! Mnie nigdzie nie trzeba.
Wszyscy spojrzeli na Lidię z niepokojem.
Rita i Dymitr wzięli ślub i wprowadzili się do matki Dymitra.
Wesele było ciche i kameralne. Oszczędności postanowili odkładać na coś ważniejszego niż nowe mieszkanie.
Dotąd mieszkali osobno Dymitr z matką, a Ritta w akademiku. Do rodzinnego domu Rita nie wracała matka jej piła i hulała po nocach. Ojca nie znała wcale.
Teściowa Dymitra postanowiła zostawić młodym trochę swobody. Wzięła urlop i wyjechała do swojej siostry Katarzyny na wieś pod Siedlcami.
Bywała tam często, siostra mieszkała samotnie. Jej mąż zmarł dawno, a synowie zarówno Andrzej, jak i Michał nie bywali w domu prawie wcale. Telefony rzadko dzwoniły.
Mogliby zadzwonić, jeśli matka będzie czegoś potrzebowała Ale oni mają swoje sprawy, swoje kłopoty.
Katarzyna była na nich zła. Chociażby mogli matce czasem zadzwonić, po prostu zapytać co u niej.
Nie była osobą, która prosiłaby o pomoc. Sama sobie radziła, sąsiada poprosiła, a czasem siostrzeńcy z dziećmi przyjeżdżali.
Dymitr wszystko potrafi. Kiedyś przyjeżdżał z siostrą, teraz się ożenił. Na pewno i on zapomni o ciotce, jak jej synowie. Nawet żony do matki nie przywożą. Tylko na ślubie je widziała, takie z miasta. Wnuków nie ma, twierdzą, że na wszystko przyjdzie czas.
Lidko, siostro! Moja kochana! ucieszyła się Katarzyna.
Zawsze dobrze się im razem żyło. Razem wyrosły, ale Lidia wyjechała potem do miasta, wyszła tam za mąż. Katarzyna została na wsi. Straciły mężów w jednym roku, a potem już nie wyszły za mąż.
Teraz ty gospodarujesz. Ja mam wolne tylko tydzień. A dlaczego Dymitr nie przyjechał? Powinni z żoną odwiedzić ciotkę na wsi, może pojechali nad morze w podróż poślubną
Nie, oszczędzają. Wesele było skromne, tylko urzędowe. Rita prawie nie ma rodziny. Matka jej pije, od dawna mieszkała sama. Szkoda jej, porządna dziewczyna.
A czemu jej nie zabrałaś do nas?
Wyjechałam sama, niech młodzi się przyzwyczajają. Przynajmniej miesiąc odpoczną beze mnie. Bałam się, że Dymitr się nie ożeni nigdy. Trzydzieści lat, ale w końcu się zdecydował niech im się wiedzie!
Oni już się poznali i beze mnie. Po co w mieście siedzieć? Niech ciotce pokaże żonę. Dzwoń, dom duży, wszyscy się pomieszczą. Jeśli się nie spodoba, wrócą.
Dymitr z Ritą przyjechali po dwóch dniach. Ciotka była zachwycona, bo własnych synów nie mogła się doczekać.
Cieszę się! A moi w ogóle nie przyjeżdżają. Wołaj ich, nie wołaj… Ciągle robotę mają smutno rzekła Katarzyna.
Ricie na wsi się spodobało. Wspominała, jak u babci bywała latem. Gdy babcia odeszła, miała piętnaście lat. Musiała wtedy sama zarabiać i uczyć się…
Katarzyna pracowała, Lidia odpoczywała i gotowała dla wszystkich. Dymitr naprawił płot przy bani i poprawił dach na szopie. Rita od świtu do zmierzchu w ogrodzie harowała.
Daj spokój, Rito, zostaw ten ogród, niedługo będę miała urlop, to się za niego wezmę. Wy odpoczywajcie.
Ale to dla mnie spokój, przyjemność! Od dziecka na ziemi pracuję, u babci wszystko sama robiłam. Lubię to. A pani w urlop niech odpoczywa!
Urlop minął szybko, goście odjechali do Warszawy, a Katarzyna znów została sama. Wszystko było zrobione: w ogrodzie posadzone, podwórko posprzątane, drewno do pieca ułożone. Ale brakowało gwaru, śmiechu, wieczory dłużyły się coraz bardziej. Zadzwoniła do starszego syna.
Coś się stało?
Nic, pytam tylko co u was, może przyjedziecie odwiedzić matkę?
Nie da rady, nie mamy czasu. Zadzwoń do Michała, on może nie pojedzie nad Bałtyk.
Do młodszego zadzwoniła – to samo. Ryby, urlop nad morzem, do matki nie wpadną. No nic. Dymitr obiecał, że przyjedzie.
Minęły lata. Dymitr z Ritą kupili mieszkanie. Ciotki nie zapomnieli, pomagali jej w gospodarstwie, pokazywali dzieciom wieś. Ich dzieci spędzały lato u babci Katki i babci Lidki obie już były na emeryturze.
Swej własnej wnuczki Katarzyna nie doczekała. Młodszy z synów miał syna, choć nie swojego wziął sobie żonę z dzieckiem. Starszy był ciągle zajęty, kariera, kariera, potem już było za późno. Takie dzieci. Matki odwiedzić nie ma kiedy, dzieci mieć też nie. Raz na trzy albo cztery lata przyjadą, Ciesz się, mamo, nie zapomnieliśmy!.
Dobrze, że Dymitr z Ritą i Lidia są.
Tak sobie żyli, aż Katarzyna zachorowała. Leczenie kosztowało pieniądze. Zadzwoniła więc do młodszego syna, wszystko wyjaśniła.
Mamo, całe życie do sanatorium nie jeździłaś, nie zaczynaj teraz. W domu ściany pomagają. Zdrowiej.
Turnus w sanatorium Dymitr z Ritą kupili. Wysłał obie siostry razem, niech się razem leczą i śmieją.
Katarzyna odeszła cztery lata później. Synowie z rodzinami przyjechali na stypę.
Dobrze, że chociaż teraz się pojawili, szeptały sąsiadki. Przynajmniej matkę pochowali.
Zbierały się rodziny synów do powrotu do stolicy, gdy w domu została jeszcze ciotka Lidka z rodziną Dymitra.
Ciociu Lidko, już czas, będziemy zamykać dom, powinniście wyjść z nami zaczął najstarszy.
Jak to wyjść? zdziwiła się. Przecież ja tu mieszkam! To mój dom!
Wszyscy patrzyli na Lidię zdumieni.
Przecież to dom matki powiedział młodszy syn. Teraz nasz. Będziemy sprzedawać. Jak chcecie coś na pamiątkę, to sobie weźcie wazon czy serwis. I tak wszystko będziemy wyrzucać.
To wy sobie weźcie na pamiątkę, a dom mi Katarzyna zapisała, jeszcze zanim zachorowała. Zaraz po powrocie z sanatorium.
Sanatorium? Zapisała? A jak? Przecież jesteśmy synami!
Synowie! Przypomnieliście sobie? Gdzie byliście, jak matka chorowała? Synowie wielcy!
Synowie odjechali. Nie tłumaczyli się nawet. Teraz już nie będą mieli do kogo przyjeżdżać ani dzwonić.
Lidia wprowadziła się do domu siostry. Mieszkanie wynajmuje, pomaga rodzinie syna. Syn i synowa odwiedzają, pomagają. Ładna, zgrana rodzina tylko Katarzyny brak…
Ale ona zawsze jest z nimi. W ich pamięci.







