Dobrze pamiętam ten dzień, kiedy musiałem zdecydować o losie cudzego dziecka. Była środa, wróciłem z pracy szybciej niż zwykle, przygnieciony ciężarem, którego nie dało się ukryć. Bez słowa wręczyłem Justynie kopertę.
Co się stało?
Nie ma już Aldony. Bez mojej zgody Michał nie może trafić do domu dziecka.
O tym, że mam syna z poprzedniego związku, Justyna wiedziała jeszcze przed ślubem. Historia jakich wiele: podczas służby wojskowej poznałem dziewczynę, zakochałem się. Po powrocie zabrałem ją ze sobą do Poznania wynajęliśmy mieszkanie. Ale szybko się spakowała i wróciła do rodzinnego Przemyśla.
Po kilku miesiącach dostałem telegram: Gratulacje, masz syna. Szczegółami się wtedy nie dzieliłem, przeszłości nie wypytywała. Nie było sensu rozdrapywać starych ran.
Kiedy Justyna była w czwartym miesiącu ciąży, Aldona pojawiła się z rocznym Michałem pod naszymi drzwiami. Chciała odzyskać to, co utraciła. Ja jednak wybrałem żonę. Justyna nigdy mi tego nie wypominała wiedziała, że zanim się poznaliśmy, życie napisało różne scenariusze.
Aldona wystąpiła o alimenty, ja płaciłem, nie pisała już ani nie dzwoniła. Potem dowiedzieliśmy się, że dwa razy wyszła za mąż. Gdy drugie małżeństwo się rozpadło, nie poradziła sobie otruła się.
W tym czasie mieliśmy już z Justyną dwójkę dzieci: syna Tadeusza, młodszego od Michała, i malutką Polę, której właśnie stuknął roczek. Drugie dziecko zdecydowaliśmy się mieć, gdy w końcu kupiliśmy upragniony dom.
Stary, drewniany, bez wygód, ale cztery pokoje, ogródek, szopa, własne podwórko. Po ciasnej kawalerce na Wildzie wydawało się to spełnieniem marzeń. Tadek przez tydzień szalał po domu i biegał wokół grządek.
Wychowywanie cudzego dziecka? Tego się nie spodziewałem. Michała widziałem raz, lata temu nie znałem go właściwie wcale. Jakim chłopcem się stał? Co przeżył? Bałem się, czy damy sobie radę z Tadkiem bywa ciężko, a tu dojdzie drugi niemal w tym samym wieku. Czy się zaprzyjaźnią? W pracy spędzam długie godziny, dzieci zostaną głównie pod opieką Justyny.
Te pytania przelatywały mi przez głowę w jednej chwili. Justyna patrzyła na mnie spod przymrużonych powiek była spokojna, choć przejęta.
I wtedy zrozumiała, co by czuła na moim miejscu jak postąpiłaby, gdyby tragiczny los zbliżył się do naszego Tadka? Wszystko okazało się jasne:
Wiktor, przyjmiemy go do siebie, nie ma dyskusji. To przecież twój syn, a dla naszych dzieci brat. Gdybyśmy odmówili, jak byśmy potem patrzyli w lustro? Z dwojga trójka. Damy radę, wychowamy go wspólnie!
Po miesiącu Michał do nas dołączył. Był cichy, nieśmiały, posłuszny. Kompletnie inny od żywiołowego i zadziornego Tadka. Może to właśnie różnice sprawiły, że chłopcy szybko się dogadali starszy brat nie próbował być przywódcą, raczej szukał wsparcia. Atmosferę łagodziła zawsze Pola: malutka, urocza, rozbrajająca. Wyglądało, jakby kochała cały świat.
We wrześniu Michał poszedł do pierwszej klasy. Uczył się świetnie, mama, widać, zadbała o przygotowanie. Finansowo bywało ciężko starałem się dorabiać, a po czasie także Justyna wróciła do pracy. Dzieci podrosły, pomagały w domu, nigdy nie dzieliliśmy ich na swoich i obcych.
Gdy Michał dostał się na UAM, Justyna ciężko zachorowała. Długo leżała w szpitalu, przeszła operację. Było bardzo trudno, ale nie pozwalała sobie się poddać. Powtarzała, że chce jeszcze zobaczyć dzieci jako dorosłych i wyczekać na wnuki. Mnie jednak ta sytuacja przerastała zacząłem zaglądać do kieliszka.
Michał, mając osiemnaście lat, stał się podporą rodziny. Przeniósł się na studia zaoczne, podjął pracę. Najczęściej odwiedzał mamę w szpitalu: czytał jej książki, prosił o przepisy na potrawy dla Tadka i Poli, a potem przynosił mamie do spróbowania. Przez długi czas nie wyjawiał jej, że Tadeusz wpadł w złe towarzystwo i miał kłopoty z prawem skończyło się na wyroku w zawieszeniu.
Justyna wróciła do zdrowia. Nasze relacje nigdy już nie wróciły do dawnych nie potrafiła mi wybaczyć słabości w najtrudniejszych chwilach. Na szczęście dom jest duży mieszkamy jak sąsiedzi. Staram się przestać pić, ale to walka nierówna.
Rok temu Michał przyprowadził do domu Beatę ukochaną jeszcze z przedszkola. Studiuje psychologię i od razu zaczęła pomagać teściowi w walce z nałogiem. Życie toczy się dalej. Wkrótce w domu pojawią się wnuki młodzi niedawno dowiedzieli się, że spodziewają się bliźniaków.
Codziennie dziękuję Bogu za najstarszego syna i jestem przekonany, że żyję tylko dlatego, iż kiedyś w sercu znalazło się miejsce dla cudzego dziecka. To nauczyło mnie, że rodzina nie polega na więzach krwi, tylko na tym, aby być razem, wspierać się i kochać niezależnie od okoliczności.







