Mikołaj przyjechał na wieś, by odwiedzić swoją ciocię. Podszedł do znajomego domu, otworzył furtkę, a na podwórku przywitała go Halina.

Nikodem przyjechał na wieś, żeby odwiedzić swoją ukochaną ciocię. Na wsi nie miał już nikogo poza nią rodzice dawno odeszli, reszta rodziny rozjechała się po Polsce, została tylko ciocia Halina.

Nikodem zbliżył się do dobrze znanego domu, otworzył furtkę i na podwórku od razu zobaczył ciocię.
Czemu nie zadzwoniłeś, nie uprzedziłeś? zapytała z lekkim wyrzutem, po czym serdecznie go objęła. A Zosia z dziećmi nie przyjechała?

Nie, nie mogli. Zostali w Warszawie odpowiedział.

Ciocia Halina szybko przygotowała obiad, usiedli do stołu, a po posiłku zeszli na poważniejszą rozmowę.

Popatrz, co znalazłam w starej skrzyni w spiżarni powiedziała nagle ciotka i podała Nikodemowi kartkę papieru.

Nikodem z zaciekawieniem wyjął dokument i zaczął czytać. Z każdą linijką jego mina bledła.

Nie przejmuj się tak próbowała go uspokoić ciotka Halina. Przecież to było tyle lat temu! Może się wszystko zmieniło. A poza tym, sam sobie pomyśl, wychowałeś dwójkę dzieci niby skąd się wzięły?

Tę noc Nikodem spędził u cioci. Przewracał się na łóżku i nie mógł zasnąć jeszcze długo po północy. Nic dziwnego papier, który dziś przeczytał, dotyczył właśnie jego. Opinie wydano lata temu, gdy w wieku siedmiu lat ciężko zachorował i według orzeczenia nie miał mieć dzieci w przyszłości. Tę informację otrzymała jego mama Nikodem nigdy o tym nie wiedział.

Może to pomyłka, rozmyślał Nikodem. Jeśli wierzyć temu świstkowi, wychowałem cudze dzieci. Ale to niemożliwe. Zawsze ufałem Zośce.

Matka Nikodema zmarła, gdy był jeszcze dzieckiem. Niedługo potem ojciec przyprowadził do domu inną kobietę. Od tego czasu dziesięcioletni Nikodem coraz częściej nocował u cioci Haliny, mieszkającej obok. Szybko się do niej przywiązał stała się praktycznie jego drugą matką.

Po wojsku Nikodem nie chciał wracać na wieś. Po pierwsze, tam nie było pracy, po drugie z ojcem nigdy się nie dogadywał. Osiedlił się w Łodzi i zatrudnił jako kierowca, początkowo mieszkał w internacie. Z czasem zdobył doświadczenie i został kierowcą dalekobieżnym. Wkrótce kupił własne mieszkanie.

Potem los zetknął go z Zofią. Wiadomość o dziecku otrzymał jeszcze przed ślubem cywilnym. Ich małżeństwo było zgodne, a po narodzinach córki, trzy lata później, na świecie pojawił się syn.

Przed czterdziestką, mając już trochę oszczędności, Nikodem odszedł z pracy jako tirówka i założył własną firmę transportową. Na początku było skromnie, ale z czasem interes się rozwinął i zaczął przynosić stały dochód.

Zaraz po wizycie u cioci Nikodem pojechał do Warszawy. Nie mógł tak po prostu wrócić do domu, nie znając prawdy. Zgłosił się na badania, które potwierdziły to, czego się obawiał. Wrócił przygnębiony.

Nikodem, wróciłeś! ucieszyła się żona. Zjesz coś?

Nie odpowiedział krótko, kładąc przed nią wyniki badań.

Co to jest? spytała zaskoczona Zofia.

To westchnął. Orzeczenie mówiące, że nigdy nie mogłem mieć dzieci.

Żona zbladła i usiadła ciężko na krześle.

Daj spokój, Nikodem, to niemożliwe, pewnie pomyłka.

Nie kłam już. Jeśli jeszcze będziesz kręcić, to mnie już tu nie zobaczysz.

Dobrze, powiem ci wszystko zgodziła się żona.

Z opowieści Zofii wynikło, że jeszcze w szkole podkochiwał się w niej kolega z klasy. Po szkole przez jakiś czas byli razem, aż pewnego dnia zostawił ją dla jej przyjaciółki.

To wtedy cię poznałam. Zaraz potem odkryłam, że jestem w ciąży i nie byłam pewna, czy to twoje dziecko, ale nie miałam wyjścia. Bałam się powiedzieć rodzicom o ciąży. Ślub był dla mnie ratunkiem.

Dobrze, zrozumiałem, pierwsze dziecko. Ale co z drugim? przerwał jej Nikodem.

W oczach Zofii pojawiły się łzy. Otarła je i mówiła dalej.

Pracowałeś wtedy jako kierowca, ciągle cię nie było. Spotkałam tamto pierwsze uczucie. Zaproponował mi wspólny wieczór. Nie wiem, co mną kierowało, zgodziłam się. Więcej go nie widziałam. Do dziś nie mogę sobie wybaczyć tej zdrady. Zrozumiałam, że był tylko przygodą, a ty jesteś miłością mojego życia.

Nikodem, słuchając tego wszystkiego, tylko siedział przy stole i trzymał głowę w dłoniach.

Proszę cię, Nikodem, nie zostawiaj mnie. Nie przeżyję bez ciebie szlochała żona.

Nie mogę cię teraz widzieć odpowiedział i ruszył do drzwi.

Zosia rzuciła się za nim z płaczem, ale wyszedł bez słowa i zamknął za sobą drzwi.

Próbując zająć myśli, Nikodem codziennie zostawał po godzinach w firmie. Na weekend znów pojechał na wieś do cioci Haliny. Najgorzej było mu nocami.

Całe życie na nic rozmyślał, patrząc w sufit. Czemu mnie to wszystko spotkało? Jak z tym żyć dalej?

Rano miał całkiem inne myśli.

A gdybym dowiedział się po powrocie z wojska, że nie mogę mieć dzieci? Pewnie nigdy bym nie miał rodziny. Nie wiedziałbym, jak smakuje ojcostwo. A przecież tyle było szczęścia: pierwszy krok córki, wygrane konkursy, drobne radości Dzięki temu, że nie wiedziałem mogłem być naprawdę szczęśliwy.

W niedzielę do Nikodema na wieś przyjechały dzieci.

Tato, nie wiem, co między tobą a mamą się wydarzyło, ale odwróciłeś się od nas? z wyrzutem zapytała córka.

Córeczko, was kocham jak zawsze. Ale z mamą mamy poważne problemy.

Tato, wracaj do domu. Mama cały czas płacze, martwię się o nią dodał syn.

Przestań się obrażać na mamę, tato. A ja mam dobrą nowinę będziecie z mamą dziadkami! uśmiechnęła się córka.

Nikodem objął ją mocno.

To najlepsza wiadomość, jaką dziś usłyszałem!

A my bez ciebie nie ruszymy do domu powiedział stanowczo syn. Po tylu latach, przez jedno coś mamy się rozstać?

Przekonaliście mnie uśmiechnął się smutno Nikodem. Pakujemy się i wracamy do domu.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Mikołaj przyjechał na wieś, by odwiedzić swoją ciocię. Podszedł do znajomego domu, otworzył furtkę, a na podwórku przywitała go Halina.