Iluzja zdrady

Iluzja zdrady

Niedziela, 20 października, Warszawa

To był dzień inny niż wszystkie. Od rana czułam w brzuchu lekki niepokój, który mieszał się z ekscytacją dzisiaj miałam wprowadzić Kubę do mojego świata, tego rodzinnego: przedstawić go mamie, tacie i, przede wszystkim, Monice. Czy naprawdę chciałam, żeby on z nami poszedł? Ach, to dziwne uczucie niepewności Kuba spojrzał na mnie z tym swoim pogodnym uśmiechem i błyskiem rozbawienia w oczach:

Na pewno chcesz, żebym poszedł z Tobą? zapytał półżartem. Chętnie poznam Twoją rodzinę, ale

Uśmiechnęłam się, poprawiłam włosy i niepewnie splotłam moje palce z jego. Policzki chwilowo poczerwieniały z nerwów, choć starałam się, by tego nie zauważył.

Oczywiście! szepnęłam. Naprawdę chcę, żeby cię zobaczyli! Opowiadałam im o Tobie tyle rzeczy, że mama już teraz traktuje Cię niemal jak syna. Pytała wczoraj, co najbardziej lubisz jeść! Wyobrażasz sobie?

Kuba roześmiał się delikatnie i nie protestował. Szczerze mówiąc, nawet cieszyło mnie, że jest ze mną czułam się ważna, dumna, że się mną interesuje. Kuba był świeży, inny, jak pierwszy wiosenny oddech po długiej zimie. Nagle ich świat stał się też jego światem, pełnym śmiechu, spontanicznych spacerów i wiecznego optymizmu.

Jesienna Warszawa w niedzielę była słoneczna, ale chłodna. Lubię to, niebo wtedy jest prawie kobaltowe i jakoś łatwiej mi się oddycha. Założyłam ulubioną sukienkę w drobne kwiatuszki miałam nadzieję wyglądać młodo, lekko, beztrosko. Kuba wybrał jeansy i jasnoniebieską koszulę bez spinki, bez szaleństw, ale tak z szacunkiem i jednocześnie na luzie. Raz po raz spoglądałam na niego, palcami nerwowo pocierając brzeg sukienki, bo przecież to taki ważny dzień… Czy nie żałuje? Czy nie poczuje się nieswojo? Czy nie zauważy, że cały czas na niego patrzę?

Stresujesz się? zapytał Kuba, z czułością ściskając moją dłoń.

Trochę po prostu chcę, żeby wszystko wyszło idealnie Rodzicom na pewno się spodobasz, ale martwię się o Monikę Wiesz, ona mi zawsze trochę zazdrościła. Jest starsza, nie ma chłopaka Zazdrość to takie trudne uczucie.

Monika zawsze wydawała się dojrzalsza ode mnie skończone studia, praca w agencji reklamowej, poważna, ambitna, wysokie szpilki, prosta kiecka, włosy zebrane w elegancki warkocz. Zawsze zastanawiałam się, czy gdyby poznała Kubę, mogłaby jej się spodobać Zresztą, czy to nie absurdalne konkurować z siostrą?

Gdy weszliśmy do mieszkania na Gocławiu, Monika była już gotowa; wyglądała wyjątkowo odświętnie ciemna sukienka z dekoltem, buty na obcasie, makijaż podkreślający oczy. Stała przy lustrze w przedpokoju i poprawiała kolczyki, chyba nawet nie spodziewała się, że będziemy tak wcześnie.

O, jesteście rzuciła, podnosząc brew. Mieliście być za godzinę.

Skończyliśmy wcześniej odpowiedziałam sztywnym tonem. Wybierasz się gdzieś?

Tak, do restauracji z koleżankami rzuciła, zerkając krótko na Kubę. Wyglądała elegancko, jak zwykle. Jeszcze tylko makijaż. Nowość u ciebie, siostra powiedziałam w myślach.

Kuba spojrzał na nią i najwyraźniej próbował rozluźnić sytuację.

Bardzo ładnie wyglądasz rzucił z uśmiechem.

Zrobiło mi się niedobrze. Dobrze wiedziałam, co oznacza ten ton. Wystarczyło tylko spojrzenie i już byłam roztrzęsiona. Monika przyjęła komplement spokojnie, nie okazała nawet drobnego zainteresowania. Ale mi wystarczyła kropla: czułam jak zazdrość chwyta mnie za gardło i nie pozwala oddychać.

Zawsze musisz stawiać siebie w centrum, Monika! wybuchłam. Nawet jak przyprowadzam do domu chłopaka, ty się lansujesz jak na pokazie mody!

Przestań dramatyzować westchnęła Monika, jakby zmęczona wszystkimi moimi problemami. Wychodzę na spotkanie, nie na casting na twoją randkę…

Tak, tak, w wydekoltowanej sukni, żeby tylko Kuba patrzył! nie mogłam się powstrzymać. Ty nigdy nie mogłaś przejść obojętnie, nie? Zawsze musisz być lepsza jakby ktoś urządzał konkurs!

Opanuj się. Mam prawo się ubierać jak chcę! Nie szukam poklasku w twoich kompleksach.

Kuba stał między nami, wyraźnie zbity z tropu.

Dziewczyny, po co te nerwy? Może usiądziemy, zjemy razem obiad i spokojnie pogadamy?

Już go nie słuchałam. Płonęłam złością.

Zawsze tylko ty i ty! Mam ci za złe, że zawsze muszę stać dalej, za tobą! wykrzyczałam i dopiero teraz zobaczyłam, że wylewające się emocje pozbawiły mnie kontroli.

W drzwiach pojawili się rodzice. Ojciec, pan Roman, w ciepłym zielonym swetrze, z Gazetą Wyborczą w ręku, spojrzał na nas z mieszaniną irytacji i zmęczenia. Mama, Helena, właśnie wycierała ręce o kuchenny fartuch, na jej twarzy malowała się rezygnacja.

No co tu się dzieje? rzucił ojciec bez zaskoczenia.

Mamo, zobacz… Monika ubrała się specjalnie, żeby pokazać, że jest ode mnie lepsza! Chce mi zabrać chłopaka! starałam się oddać dramat mojego świata, choć czułam, że nie wszyscy mnie zrozumieją.

Mama popatrzyła na Monikę z lekkim przekąsem.

Monika, a nie mogłaś się ubrać skromniej? Wiesz przecież, że Iga przychodzi z chłopakiem… Szanuj jej uczucia.

Idę do koleżanek, nie na randkę! Monika wyraźnie walczyła z gniewem. To nie moja wina, że Iga wszędzie widzi spiski.

Jeśli na nikogo nie patrzysz, to dlaczego ciągle rzucasz te swoje mina? Ja… nie wytrzymałam i pociągnęłam mocno za rękaw jej sukienki. Materiał aż rozdarł się z trzaskiem.

Monika była wstrząśnięta, przez moment spojrzała na mnie tak, jakby zobaczyła mnie po raz pierwszy w życiu.

Ty chyba zwariowałaś… wyszeptała chłodno. Żal mi Ciebie.

Wtedy całkiem popękało coś w naszym domu. Rodzice udawali, że nic się nie stało. Ja trzęsłam się ze wściekłości, Monika urwała rozmowy i poszła do siebie. Zamiast obiadu był kwas i cisza.

Kilka dni później, jakby nigdy nic, Kuba zamieszkał u nas na czas remontu swojego mieszkania na Ochocie (sąsiedzi zalali sufit). Rodzice oddali nam pokój, Monika została sama atmosfera zamarzła. Zwykłe spojrzenie siostry bolało mnie bardziej niż cokolwiek wcześniej.

Pewnego ranka zastałam Monikę w kuchni. Parzyła herbatę i przeglądała notatki, ostatni dzień przed ważnym egzaminem zawodowym. Stałam w drzwiach, cały czas z uczuciem żalu i nieufności.

Specjalnie to robisz, prawda? syknęłam. Zgrywasz studentkę, żeby tylko podobać się Kubie. Właśnie na to liczysz, żeby cię podziwiał.

Monika postawiła filiżankę z takim stukotem, że aż się przestraszyłam. Mimo wyprostowanej pozy na jej twarzy było widać ślady bezsenności i zmęczenia.

Ja po prostu się uczę, Iga, powiedziała cicho. Dzisiaj mam egzamin, który może zmienić moje życie. Może przestań w końcu szukać intryg tam, gdzie ich nie ma?

Pewnie, zawsze jesteś najlepsza! Teraz jeszcze zabierzesz mi ostatnią osobę, która chce ze mną być

Widziałam przez chwilę w jej oczach żal, którego nigdy wcześniej nie pokazywała. Odwróciła się, poszła do pokoju i zaczęła pakować swoje rzeczy. Stałam, patrząc, z rozpaczliwą dumą nie mogłam, nie chciałam się przyznać do błędu.

Następnego dnia Monika wyjechała do Ani przyjaciółka odłożyła jej na kanapie miejsce na kilka tygodni. Rodzice nie rozumieli jej decyzji, nie akceptowali tej ucieczki, w końcu w rodzinie powinno się wybaczać.

Mijały tygodnie. Relację z Kubą coraz szybciej się psuły. On próbował rozmawiać, tłumaczyć, prosić o zaufanie, ale ja widziałam wszędzie tylko zdradę i zagrożenie. W końcu spakował się i powiedział:

Nie mogę tak żyć. Duszę się. Wszystko, co mówię czy robię, odbierasz jak dowód winy. Już nie mam siły, Iga.

Przez Monikę? Przez nią odchodzisz? wyszeptałam.

Odchodzę przez Ciebie. Ty już nie widzisz realnego świata. Budujesz mury, których nie chcę przełazić.

Wyszedł, zostawiając mnie w pustym mieszkaniu. Dopiero wtedy naprawdę płakałam głośno, z żalem, z prawdziwą rozpaczą.

W domu zapanowała cisza. Przestałam pomagać mamie, ignorowałam domowe obowiązki. Mama próbowała tłumaczyć, prosiła, żebym wzięła się w garść, ale nie miałam już siły.

Mamo, co Ci po porządkach, gdy moje życie się sypie? wykrzyczałam któregoś dnia z łóżka, zakopana w kołdrze, i już nie potrafiłam się uspokoić.

Brak Moniki dało się odczuć w każdej minucie dnia. Mama była coraz bardziej przytłoczona domem, tata miał coraz mniej energii, a ja byłam tylko obecna ciałem.

W końcu zadzwonili do Moniki, choć zdawali sobie sprawę, że to niełatwa rozmowa.

Odebrała dopiero po kilku dniach. Po jej głosie słychać było, że zmieniło się coś w niej była obca, spokojniejsza, mocniejsza.

Wrócisz do domu? spytała mama. Ciężko nam bez Ciebie.

Mam własne życie odpowiedziała cicho Monika. Znalazłam pracę, kogoś bliskiego. Nie mogę zapomnieć tych wszystkich scen, tego dnia, gdy Iga rozdarła moje ubranie i oskarżyła mnie o to, czego nie zrobiłam.

Przecież Kuby już nie ma! Teraz wszystko się jakoś ułoży

Nie chodzi o Kubę, mamo westchnęła Monika. Problem nie zniknie z odejściem jednego człowieka. Chodzi raczej o to, jak bardzo można kogoś zranić wyłącznie wyobraźnią i własnymi lękami.

Zamilkły. Po chwili to Monika oznajmiła:

Poznałam kogoś. Nazywa się Damian. Programista. Wynajmujemy razem mieszkanie. Tym razem jestem naprawdę szczęśliwa.

Nie wiem, co powiedzieć usłyszałam po drugiej stronie.

Monika nie dodała nic więcej. Zakończyła rozmowę lekko, naprawdę spokojna.

***

A ja zostałam z tym, co sama stworzyłam. Coraz częściej nocami wracam do tamtego dnia, patrzę w lustrze na swoje oczy i pytam siebie: ile złego można zrobić samą zawiścią? Zawsze obwiniałam innych o własne cierpienia, ale dziś wiem, że nie bez powodu Monika nie wróci. I jeśli którejś nocy zdobędę się na szczerość, spróbuję wybaczyć samej sobie.

Mama coraz częściej wzdycha, tata rzadko się odzywa. Dom już nigdy nie będzie taki sam.

Czy zaryzykuję, żeby to zmienić? Jeszcze nie wiem. Ale czuję, że to już nie jest iluzja to prawdziwe życie i jego konsekwencje.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Iluzja zdrady