PL
— Ten kot to już nie mój problem, Janie! — warknęła pani Franciszka, wycierając ręce w zaplamiony fartuch.

Mindaugas nigdy nie podnosił głosu. W jego małomówności było coś drapieżnego, rodzaj emocjonalnego chłodu

– Czy ty naprawdę myślałeś, że będziesz tu rezydował do końca moich dni? – wrzeszczała Wiktoria

Pięć lat. To szmat czasu, zwłaszcza w takim mieście jak Warszawa, gdzie tempo życia często nie daje wytchnienia

— Myślisz, że to koniec? To tylko zakręt — powiedział Andrzej, choć w jego głosie, zazwyczaj pełnym pewności

Mieszkaliśmy w przytulnym domu na przedmieściach Krakowa. Każdy kąt tego miejsca przesiąknięty był zapachem

Kraków, piękny dzień, słońce wpadało przez okna kawiarni, w której siedzieliśmy, a w mojej głowie narastał

„Nędzarze, mówicie? To wyjaśnijcie mi, dlaczego od kilku lat mieszkacie w moim mieszkaniu?” — zapytała

Cień, który w końcu przestał się bać Krakowskie Planty jesienią mają w sobie coś melancholijnego, co

— Mieszkanie już nie jest moje. Zaskoczony? — wyszeptałam, patrząc prosto w oczy Grzegorza.
