Będzie z nami mieszkał…

Dzwonek do drzwi rozległ się nieprzyjemnie ostro i zwiastował gości. Jadwiga zdjęła fartuch, otarła ręce i podeszła do wejścia. Na progu stała jej córka z młodym mężczyzną. Wpuściła ich do mieszkania.

Cześć, mamo powiedziała córka, całując ją w policzek. To jest Tadek, będzie z nami mieszkał.
Dzień dobry młody mężczyzna skłonił się uprzejmie.
A to moja mama, ciocia Jadzia.
Jadwiga Nowak poprawiła córkę.
Mamo, co na kolację?
Tłuczone ziemniaki i kiełbasa.
Ja nie jem tłuczonych odparł chłopak, ściągając buty i kierując się do salonu.
Ale mamo, Tadek nie lubi ziemniaków oznajmiła dziewczyna szeroko otwartymi oczami.

Młody rozsiadł się na kanapie i rzucił plecak na podłogę.
To właściwie mój pokój zauważyła Jadwiga.
Tadek, chodź, pokażę ci, gdzie będziemy mieszkać zawołała Kasia.
Podoba mi się tu burknął, wstając jednak z kanapy.
Mamo, pomyśl, co Tadek może zjeść.
Nie wiem, zostało pół opakowania kiełbasy wzruszyła ramionami Jadwiga.
Spoko, z musztardą, ketchupem i chlebem wykrzyknął.
No dobra mruknęła Jadwiga, kierując się do kuchni. Najpierw przynosiła kotki i szczeniaki, a teraz to mi wpakowała i jeszcze mam go karmić.

Nalała sobie tłuczonych ziemniaków, położyła dwie usmażone kiełbaski, dodała surówkę i z apetytem zabrała się do jedzenia.
Mamo, czemu jesz sama? zapytała córka, wchodząc do kuchni.
Bo wróciłam z pracy i jestem głodna odparła Jadwiga, przeżuwając kęs kiełbasy. Kto chce jeść, niech bierze sam albo gotuje. A tak w ogóle dlaczego Tadek ma z nami mieszkać?
Jak to dlaczego? To mój mąż.

Co?! Twój mąż?
No właśnie. Twoja córka jest dorosła i sama decyduje, czy wychodzi za mąż, czy nie. Mam w końcu dziewiętnaście lat.
Ale nawet mnie nie zaprosiliście na wesele.
Nie było wesela, tylko urząd. Skoro jesteśmy małżeństwem, to będziemy razem mieszkać stwierdziła Kasia, patrząc na przeżuwającą matkę.
No to gratulacje. Ale czemu bez wesela?
Jak masz pieniądze na wesele, to dawaj, znajdziemy na co wydać.
Rozumiem odparła Jadwiga, kontynuując kolację. Ale czemu akurat u nas?
Bo w kawalerce mieszkają we czwórkę.
Czyli opcja wynajmu nawet nie wchodziła w grę?
Po co wynajmować, skoro mam tu swój pokój? zdziwiła się córka.
Rozumiem.
Dasz nam coś do jedzenia?
Kasia, garnek z ziemniakami stoi na kuchence, kiełbasa na patelni. Jak mało, to w lodówce jest jeszcze pół opakowania. Bierzcie, co potrzebujecie.

Mamo, ty nie rozumiesz, masz teraz ZIĘCIA Kasia podkreśliła ostatnie słowo.
I co, mam zatańczyć z radości? Kasia, wróciłam z roboty, jestem zmęczona, darujcie sobie fanfary. Macie ręce i nogi, radźcie sobie sami.
Dlatego jesteś niezamężna! rzuciła Kasia złym spojrzeniem i wyszła, trzasnąwszy drzwiami. Jadwiga dojadła, pozmywała, przetarła stół i odeszła. Przebrała się, wzięła torbę sportową i poszła na siłownię. Kilka razy w tygodniu spędzała wieczory na ćwiczeniach albo basenie.

Około dziesiątej wróciła do domu. W nadziei na gorącą herbatę zastała w kuchni istny armagedon ktoś najwyraźniej próbował gotować. Pokrywka od garnka zniknęła, jedzenie wyschło i popękało. Opakowanie po kiełbasie leżało na stole, obok zeschła kromka chleba bez opakowania. Patelnia była przypalona, a ktoś dźgał w nią widelcem. Naczynia stały w zlewie, a na podłodze błyszczała kałuża czegoś słodkiego. W powietrzu unosił się zapach papierosów.

O, to nowość. Kasia nigdy sobie nie pozwalała.
Jadwiga otworzyła drzwi do pokoju córki. Młodzi pili wino i palili.
Kasia, posprzątaj w kuchni. I jutro kupisz nową patelnię powiedziała matka i wyszła, nie zamykając drzwi.

Kasia zerwała się z miejsca i pobiegła za nią.
Dlaczego mamy sprzątać? I skąd mam wziąć kasę na patelnię? Nie pracuję, studiuję. Dla ciebie naczynia są ważniejsze?
Kasia, znasz zasady: kto je, sprząta, kto brudzi, sprząta, co zniszczy, wymienia. Każdy dba o siebie, i tak, patelnia jest ważna, nie była tania, a teraz się skończyła.
Nie chcesz, żebyśmy tu mieszkali rzuciła córka.
Nie odparła Jadwiga spokojnie.

Nie miała ochoty na kłótnię, a Kasia nigdy wcześniej tak się nie zachowywała.
Ale tu należy mi się część.
Nie, mieszkanie jest moje. Zapracowałam na nie i kupiłam. Ty jesteś tylko zameldowana. Rozwiązywanie problemów za moją kasę? Nie. Jeśli chcecie tu mieszkać, trzymajcie się zasad wyjaśniła córce stanowczo, ale bez podnoszenia głosu.
Całe życie żyłam według twoich zasad. Jestem mężatką i od teraz nie będziesz mi mówić, co robić zaprotestowała Kasia. Poza ty przeżyłaś swoje, powinnaś nam oddać mieszkanie.
Chętnie oddam wam klatkę schodową i ławkę na podwórku. Więc, kochanie, jesteś mężatką? Nie pytałaś. Śpisz tu albo sama, albo z mężem gdzie indziej. On tu nie zostaje stwierdziła Jadwiga.

Zatrzymaj sobie to swoje mieszkanie. Tadek, idziemy krzyknęła Kasia, pakując rzeczy.
Pięć minut później nowo upieczony zięć wtargnął do pokoju Jadwigi.
Hej, mamo, bez paniki, wszystko będzie dobrze powiedział, lekko chwiejąc się od alkoholu. Nie wyjdziemy w środku nocy. Bądź miła, a nawet będziemy się zachowywać cicho.
Jaką mam ci być mamą? oburzyła się Jadwiga. Twoi rodzice są w domu, idź do nich i zabierz żonę.
Tak, pójdę chłopak

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Będzie z nami mieszkał…