Miał zaledwie 16 lat, gdy do domu przyprowadził ją… Dziewczynę, która była już od dawna i pewnie w ciąży, starszą o rok.

Tomek miał dopiero szesnaście lat, kiedy przyprowadził ją do domu Dziewczynę, która już od jakiegoś czasu nosiła widoczny brzuch, starszą od niego o rok.

Zosia chodziła do tego samego technikum co on, ale na innym roku. Przez kilka dni Kuba obserwował, jak nieznajoma dziewczyna chowa się w kącie i cicho łka. Zwrócił uwagę na zaokrąglający się brzuch, te same ciuchy przez dwa tygodnie i wzrok pusty, bez śladu nadziei.

Jak się okazało, jej historia była znana prawie wszystkim Wnuk znanego w Krakowie przedsiębiorcy umawiał się z nią, a potem nagle zniknął, wyjechał w pilnej sprawie do Warszawy. Jego rodzice nie chcieli o niej nawet słyszeć. Powiedzieli jej to wprost.

A jej własna rodzina, jakby z czasów średniowiecza, lękając się hańby, wykopała ją z domu i sama wyjechała na działkę. Jedni żałowali Zosi, inni za plecami z niej żartowali.

Sama sobie winna. Trzeba było myśleć głową!

Kuba nie mógł tego dłużej znosić. Po chwili namysłu podszedł.

Nie będzie łatwo, przestań szlochać. Proponuję, żebyś zamieszkała u mnie, możemy się nawet pobrać. Ale od razu uprzedzam nie umiem kłamać i nie będę udawać, że jest bajkowo. Będę po prostu przy tobie i obiecuję, że jakoś to ogarniemy.

Zosia wytarła łzy i popatrzyła na chłopaka. Cóż tu dużo mówić Zwyczajny facet bez wielkiego szpanu. A ona marzyła o kimś zupełnie innym jako mężu! Lecz w jej położeniu nie miała wyboru i Zosia poszła z nim.

Rodzice byli w szoku, mama błagała Kubę, żeby się opamiętał, ale on był stanowczy.

Mamo, nie rób z tego dramatu, jakoś się uwinie. Mam dwie stypendia zwykłe i socjalne. Będę dorabiał po godzinach, damy radę!
Ale chciałeś przecież na studia!
No i? Żyjemy jak żyjemy. Tata haruje w fabryce od lat, a ty w sklepie. Bez dyplomu też ludzie dają radę. Mamo, nie koniec świata!

Zosia wprowadziła się do pokoju Kuby. Oddał jej swoje łóżko, a sam przeniósł się na niewygodną wersalkę. Przez kilka dni była bardzo cicha. Jak cień, trzymała go za rękę w drodze do szkoły i z powrotem, aż w końcu nie wytrzymała.

Mam tego dość! Dlaczego twoi rodzice tak na mnie patrzą? Nie podobam się im! I dlaczego nie poświęcasz mi czasu? Wciąż w książkach albo gdzieś znikasz?!

Kuba był zdziwiony.

A nie uważasz, że to normalne? No, nie podobasz im się, ale przyjęli cię i nie robią ci na złość. Patrzą krzywo? Twoi rodzice nawet nie chcą cię widzieć. A rodzice ojca dziecka? Gdzie oni są? Siedzę nad książkami, bo się uczę i nie chcę wylecieć już po pierwszym semestrze. Stypendium też się przyda. Znikam? Bo dorabiam i nie mam ochoty siedzieć z tobą przy tych łzawych serialach.

Zosia rozpłakała się.
Po co tak mówisz?
Jak? Mówiłem, że nie umiem kłamać. A tak w ogóle, kiedy idziemy do urzędu stanu cywilnego?
Nie mogę tak iść, kup mi ładną sukienkę, z wysokim stanem, żeby brzucha nie było widać.
O co ci chodzi? Przyniesiemy zaświadczenie o ciąży, jaka sukienka? Muszę jeszcze zbierać na wózek i łóżeczko

Mama sięgnęła po krople walerianowe, ale powoli przyzwyczaiła się do sytuacji i coraz częściej zerkała na ubranka dla dziecka. W końcu nic takiego strasznego Niech sobie żyją, niech biorą ślub, a oni z tatą pomogą na ile zdołają. Tylko ta dziewczyna jakaś niewdzięczna, wiecznie na wszystko narzeka na Kubę, na nich, na ciasne mieszkanie. Może gdy urodzi, to się zmieni.

Ale Zosia nie planowała się odmienić. Gdy Kuba wrócił cały w brudzie i zmęczeniu z myjni, wnosząc do pokoju wychudzoną kotkę o imieniu Kicia, Zosia aż się zagotowała.

Ty głupku! Po co nam ta obskurna kocica? Wynoś ją stąd! Wyrzuć z mieszkania!

Ale Kuba tylko się uśmiechnął z tym swoim spokojem.
Nie, ona też nosi w brzuszku. Zostaje, więc nie zaczynaj. Lepiej zamknij gębę i podgrzej mi coś do jedzenia.
Aha, tak?! Zosia prawie zapiszczała. Wybieraj! Albo ona, albo ja! Ta bestia też na mnie patrzy krzywo!
Po co? Kuba popatrzył na nią z niedowierzaniem. To mój dom, nie muszę wybierać. To moja kotka i jeśli ci przeszkadza, możesz wyjść. Nawet mama nie stawiała takich warunków. Może czas przestać patrzeć na wszystkich z góry?

Zosia histeryzowała, płakała, zazdrościła tej chudej, zaniedbanej Kicii. Gdzie niby Kuba wypatrzył u niej brzuch? Ale brzuch się pojawił Kicia faktycznie była w ciąży.

Chłopak był wykończony, ale gdy tylko żal zaczynał go nachodzić, odpędzał te myśli. Jakoś dadzą radę. Zosia urodzi, uspokoi się, a wcześniej kotka ich rozbawi. Puchate kocięta poprawią wszystkim humor.

Ale wszystko potoczyło się zupełnie inaczej Dziadek, znany w Krakowie biznesmen, wrócił z długiej podróży służbowej i dowiedział się o całym zamieszaniu. Odnalazł wnuka, dał mu porządny wykład i oznajmił, że odetnie go od pieniędzy, jeśli prawnuk będzie wychowywał się w obcej rodzinie. A stracić taką wygodną kieszeń chłopak bardzo się bał.

Zosia wyjechała z nim jeszcze tego samego dnia, nawet nie żegnając się z Kubą. Na szczęście miała dokumenty przy sobie (wybierała się po lekcjach do lekarza). Na swoje rzeczy machnęła ręką kupią jej nowe! I do tego tandetnego technikum już nie wróci!

Kuba był totalnie zdruzgotany Serio? Nawet nie pożegnała się, nie zadzwoniła, nie pisnęła ani słowa. Wyrzucił wszystkie jej rzeczy i długo siedział sam w ciemności, przytulając swoją Kicię.

Kicia wszystko rozumiała. Cicho wtulała się w niego, czując, że jest potrzebna. Współczuła mu, mruczała cichutko, pocieszała na swój sposób.

Kuba sam przyjmował u niej poród, nie dopuszczając do Kicii zdenerwowanej mamy i zmieszanego taty. Siedział przy niej, mówił do niej łagodnie, uspokajał. Pilnował, czy wszystko idzie dobrze, i trzymał telefon w gotowości, żeby w razie czego zadzwonić do weterynarza.

Wszystko poszło dobrze, Kicia urodziła cztery maluchy. Kuba zmienił podkład, przyniósł świeżą wodę i karmę. Jeszcze raz upewnił się, że wszystko w porządku, i wyczerpany położył się, zamknął oczy, czując, jak najmniejszy kotek wtula się w jego dłoń, i pomyślał, że czasem zwierzęta okazują więcej wdzięczności niż ludzie.Tomek miał dopiero szesnaście lat, kiedy przyprowadził ją do domu Dziewczynę, która już od jakiegoś czasu nosiła widoczny brzuch, starszą od niego o rok.

Zosia chodziła do tego samego technikum co on, ale na innym roku. Przez kilka dni Kuba obserwował, jak nieznajoma dziewczyna chowa się w kącie i cicho łka. Zwrócił uwagę na zaokrąglający się brzuch, te same ciuchy przez dwa tygodnie i wzrok pusty, bez śladu nadziei.

Jak się okazało, jej historia była znana prawie wszystkim Wnuk znanego w Krakowie przedsiębiorcy umawiał się z nią, a potem nagle zniknął, wyjechał w pilnej sprawie do Warszawy. Jego rodzice nie chcieli o niej nawet słyszeć. Powiedzieli jej to wprost.

A jej własna rodzina, jakby z czasów średniowiecza, lękając się hańby, wykopała ją z domu i sama wyjechała na działkę. Jedni żałowali Zosi, inni za plecami z niej żartowali.

Sama sobie winna. Trzeba było myśleć głową!

Kuba nie mógł tego dłużej znosić. Po chwili namysłu podszedł.

Nie będzie łatwo, przestań szlochać. Proponuję, żebyś zamieszkała u mnie, możemy się nawet pobrać. Ale od razu uprzedzam nie umiem kłamać i nie będę udawać, że jest bajkowo. Będę po prostu przy tobie i obiecuję, że jakoś to ogarniemy.

Zosia wytarła łzy i popatrzyła na chłopaka. Cóż tu dużo mówić Zwyczajny facet bez wielkiego szpanu. A ona marzyła o kimś zupełnie innym jako mężu! Lecz w jej położeniu nie miała wyboru i Zosia poszła z nim.

Rodzice byli w szoku, mama błagała Kubę, żeby się opamiętał, ale on był stanowczy.

Mamo, nie rób z tego dramatu, jakoś się uwinie. Mam dwie stypendia zwykłe i socjalne. Będę dorabiał po godzinach, damy radę!
Ale chciałeś przecież na studia!
No i? Żyjemy jak żyjemy. Tata haruje w fabryce od lat, a ty w sklepie. Bez dyplomu też ludzie dają radę. Mamo, nie koniec świata!

Zosia wprowadziła się do pokoju Kuby. Oddał jej swoje łóżko, a sam przeniósł się na niewygodną wersalkę. Przez kilka dni była bardzo cicha. Jak cień, trzymała go za rękę w drodze do szkoły i z powrotem, aż w końcu nie wytrzymała.

Mam tego dość! Dlaczego twoi rodzice tak na mnie patrzą? Nie podobam się im! I dlaczego nie poświęcasz mi czasu? Wciąż w książkach albo gdzieś znikasz?!

Kuba był zdziwiony.

A nie uważasz, że to normalne? No, nie podobasz im się, ale przyjęli cię i nie robią ci na złość. Patrzą krzywo? Twoi rodzice nawet nie chcą cię widzieć. A rodzice ojca dziecka? Gdzie oni są? Siedzę nad książkami, bo się uczę i nie chcę wylecieć już po pierwszym semestrze. Stypendium też się przyda. Znikam? Bo dorabiam i nie mam ochoty siedzieć z tobą przy tych łzawych serialach.

Zosia rozpłakała się.
Po co tak mówisz?
Jak? Mówiłem, że nie umiem kłamać. A tak w ogóle, kiedy idziemy do urzędu stanu cywilnego?
Nie mogę tak iść, kup mi ładną sukienkę, z wysokim stanem, żeby brzucha nie było widać.
O co ci chodzi? Przyniesiemy zaświadczenie o ciąży, jaka sukienka? Muszę jeszcze zbierać na wózek i łóżeczko

Mama sięgnęła po krople walerianowe, ale powoli przyzwyczaiła się do sytuacji i coraz częściej zerkała na ubranka dla dziecka. W końcu nic takiego strasznego Niech sobie żyją, niech biorą ślub, a oni z tatą pomogą na ile zdołają. Tylko ta dziewczyna jakaś niewdzięczna, wiecznie na wszystko narzeka na Kubę, na nich, na ciasne mieszkanie. Może gdy urodzi, to się zmieni.

Ale Zosia nie planowała się odmienić. Gdy Kuba wrócił cały w brudzie i zmęczeniu z myjni, wnosząc do pokoju wychudzoną kotkę o imieniu Kicia, Zosia aż się zagotowała.

Ty głupku! Po co nam ta obskurna kocica? Wynoś ją stąd! Wyrzuć z mieszkania!

Ale Kuba tylko się uśmiechnął z tym swoim spokojem.
Nie, ona też nosi w brzuszku. Zostaje, więc nie zaczynaj. Lepiej zamknij gębę i podgrzej mi coś do jedzenia.
Aha, tak?! Zosia prawie zapiszczała. Wybieraj! Albo ona, albo ja! Ta bestia też na mnie patrzy krzywo!
Po co? Kuba popatrzył na nią z niedowierzaniem. To mój dom, nie muszę wybierać. To moja kotka i jeśli ci przeszkadza, możesz wyjść. Nawet mama nie stawiała takich warunków. Może czas przestać patrzeć na wszystkich z góry?

Zosia histeryzowała, płakała, zazdrościła tej chudej, zaniedbanej Kicii. Gdzie niby Kuba wypatrzył u niej brzuch? Ale brzuch się pojawił Kicia faktycznie była w ciąży.

Chłopak był wykończony, ale gdy tylko żal zaczynał go nachodzić, odpędzał te myśli. Jakoś dadzą radę. Zosia urodzi, uspokoi się, a wcześniej kotka ich rozbawi. Puchate kocięta poprawią wszystkim humor.

Ale wszystko potoczyło się zupełnie inaczej Dziadek, znany w Krakowie biznesmen, wrócił z długiej podróży służbowej i dowiedział się o całym zamieszaniu. Odnalazł wnuka, dał mu porządny wykład i oznajmił, że odetnie go od pieniędzy, jeśli prawnuk będzie wychowywał się w obcej rodzinie. A stracić taką wygodną kieszeń chłopak bardzo się bał.

Zosia wyjechała z nim jeszcze tego samego dnia, nawet nie żegnając się z Kubą. Na szczęście miała dokumenty przy sobie (wybierała się po lekcjach do lekarza). Na swoje rzeczy machnęła ręką kupią jej nowe! I do tego tandetnego technikum już nie wróci!

Kuba był totalnie zdruzgotany Serio? Nawet nie pożegnała się, nie zadzwoniła, nie pisnęła ani słowa. Wyrzucił wszystkie jej rzeczy i długo siedział sam w ciemności, przytulając swoją Kicię.

Kicia wszystko rozumiała. Cicho wtulała się w niego, czując, że jest potrzebna. Współczuła mu, mruczała cichutko, pocieszała na swój sposób.

Kuba sam przyjmował u niej poród, nie dopuszczając do Kicii zdenerwowanej mamy i zmieszanego taty. Siedział przy niej, mówił do niej łagodnie, uspokajał. Pilnował, czy wszystko idzie dobrze, i trzymał telefon w gotowości, żeby w razie czego zadzwonić do weterynarza.

Wszystko poszło dobrze, Kicia urodziła cztery maluchy. Kuba zmienił podkład, przyniósł świeżą wodę i karmę. Jeszcze raz upewnił się, że wszystko w porządku, i wyczerpany położył się, zamknął oczy, czując, jak najmniejszy kotek wtula się w jego dłoń, i pomyślał, że czasem zwierzęta okazują więcej wdzięczności niż ludzie.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Miał zaledwie 16 lat, gdy do domu przyprowadził ją… Dziewczynę, która była już od dawna i pewnie w ciąży, starszą o rok.