Jestem dość zamożną kobietą. Sama dobrze zarabiam, a mój mąż od wielu lat prowadzi dochodowy biznes.
Dlatego zdarza się, że dość często pozbywamy się starych, ale wciąż nadających się do użytku rzeczy: ubrań, mebli, sprzętu elektronicznego itp. Teraz w Internecie jest wiele stron, na których można to łatwo i szybko zrobić.
Ale od jakiegoś czasu mam zasadę: nigdy nie daję niczego za darmo nieznajomym lub ludziom, których nie znam zbyt dobrze. Nawet jeśli dana rzecz nie jest mi potrzebna i jestem gotowa ją wyrzucić, to i tak proszę przynajmniej o jakąś zapłatę. Oczywiście nie muszą to być pieniądze — może to być kilka kilogramów owoców. Ktoś powie, że powodem jest chciwość. I będą mieli rację! Ale tutaj winna jest chciwość… ale nie moja.
Kilka lat temu, robiąc remont, postanowiliśmy pozbyć się naszego łóżka. Było jeszcze wtedy w doskonałym stanie, tylko nie podobał nam się jego design i niefortunna konstrukcja. Daliśmy ogłoszenie, że oddajemy je za darmo. Godzinę później dzwonił mój telefon:
– Dobry wieczór. Łóżko jeszcze aktualne?
– Tak.
– Dobrze. Za darmo?
– Tak.
– Świetnie. Możemy odebrać jutro? Mój mąż jest w pracy do rana.
Zaczynam się wahać…
– Najlepiej dzisiaj, mamy remont i on przeszkadza. Dobrze, dobrze, – zgadzam się, – jeśli jutro na pewno je odbierzecie, przetrzymamy je.
– Dziękuję bardzo! – radośnie odpowiedziała mi nieznajoma, – przyjedziemy jutro o 10:30, czy tak pasuje?
– Tak, umowa stoi.
Gdy tylko się wyłączyłam, odebrałam kolejny telefon. Kolejny, który chce zabrać moje łóżko. Grzecznie odpowiadam, że meble już zarezerwowane. Musiałam odebrać co najmniej 10 razy w ciągu wieczoru.
Około 22:00 dostaję wiadomość z nieznanego numeru:
– Dobry wieczór. Przepraszam za spóźnienie, umówiliśmy się na odbiór łóżka jutro. Czy mogę prosić o zdjęcie łóżka z boku, żebym mogła je lepiej zobaczyć?
– Łóżko jest w idealnym stanie, używaliśmy go przez półtora roku. Nie ma na nim żadnych niedoskonałości. Dobrze, zaraz to zrobię. Którą stronę?
– Z obu stron, jeśli można.
Robię zdjęcie i wysyłam. 20 minut ciszy. Potem dostaję wiadomość:
– Podoba mi się to łóżko. A czy oddajecie coś więcej? Interesują mnie meble.
– Nie, mamy tylko łóżko. Poszukaj na stronie internetowej, jest wiele rzeczy za darmo.
– Tak, widziałem je, ale nie są tak ładne jak twoje. I nie chcę płacić pieniędzy za różne trasy tam i z powrotem, wynajmujemy ciężarówkę. A może wy zapłacicie za dostawę?
Tu wpadam w lekkie osłupienie, ale i tak odpowiadam:
– Nie, dziewczyno, nic nie płacimy, po prostu oddajemy za darmo drogie łóżko w dobrym stanie.
– Rozumiem, dobrze, do zobaczenia jutro.
Następnego ranka kontaktujemy się ponownie, podaję dokładny adres. Dostaję zakłopotane pytanie:
– Po co mi numer mieszkania?
– Jak to? Żebyście mogli przyjechać po łóżko.
– Czyli sami mamy je przywieźć? Mój mąż jest sam, nie wynajęliśmy firmy transportowej. Dobrze, poprosimy sąsiada.
Nic nie mówiłam. Czekaliśmy na nich. 20 minut później pisze:
– Wzięliśmy busa. To takie drogie. Nie możemy złożyć?
– Nie złożę się! Dajemy to za darmo, rozwiąż problem z dostawą!
– Przynajmniej część. Nie jest nowe, używaliście go.
– Młoda damo, mówisz poważnie? Myślisz, że powinnam ci płacić za korzystanie z mojego łóżka? Jeśli go nie chcesz, dam je komuś innemu.
– Kto potrzebuje starego łóżka? Zachowujesz się, jakbyś oddawała nową rzecz. Do widzenia! Nie chcę twoich rzeczy.
Mój mąż się roześmiał, a ja się rozzłościłam.
Po tym incydencie zdałam sobie sprawę, że trzeba chronić się przed darmozjadami. Ich arogancja i chciwość nie mają granic. Teraz zawsze sprzedaję (choć za skromną cenę) rzeczy, które jestem gotowa oddać za darmo lub wyrzucić. To mój sposób na wyeliminowanie chciwych i toksycznych ludzi.







