Zrobiłam kilka sztuczek, żeby mój mąż mnie docenił, skłamałam, że zostawiam go dla kochanka

Na mojego byłego kolegę z klasy wpadłam przypadkiem na targu, gdy kupowałam do domu warzywa. Od rana byłam na nogach, byłam strasznie zmęczona i nawet w dzień wolny od pracy musiałam gdzieś biegać, bo mój mąż jest leniem, tylko leży w domu, a mi jest trudno samej robić zakupy, robić porządki, gotować i pomagać córce przy wnukach…..

– Cześ Marek.

Wiedziałam, że oboje mieszkamy w tej samej dzielnicy co wcześniej, ale jakoś przez lata nie wpadaliśmy na siebie, a teraz…. On narzekał mi na swoją pracę i samotne życie, a ja na swojego leniwego męża.
– Oddałbym wszystko, żeby poślubić kogoś takiego jak ty… Nigdy nie miałem szczęścia w miłości i nigdy nie byłem żonaty.

Nie rozmawialiśmy tylko o przeszłości, rozmawialiśmy o przyszłości, o jakichś planach wyjazdów do naszych domków letniskowych, które były w różnych kierunkach, o budowie, o remontach i jakoś tak znowu wspomniałam o moim mężu, a Marek powiedział:

– No to dajmy mu nauczkę. Zamieszkaj ze mną na jakiś czas. Powiemy znajomym, że się zakochaliśmy, i zobaczymy, ile czasu minie, zanim twój mąż będzie cię błagał, żebyś wróciła.

Pomyślałam, że ten pomysł jest niedorzeczny. Sąsiedzi by o tym mówili. Ale jak tylko wróciłam do domu i pokłóciłam się z mężem, natychmiast wysłałam Markowi sms-a, że się zgadzam.

Gdy mąż spał następnego dnia rano, spakowałam część rzeczy, napisałam kartkę z “wyznaniem” o moim kochanku i wyszłam. Mój mąż nie od razu zareagował. Przez jakiś czas nawet nie pomyślał, żeby zadzwonić. Podczas gdy dom stopniowo popadał w ruinę bez mojego sprzątania, a lodówka była pusta, nie potrzebował mnie, ale po pojawieniu się nowych płatności nagle zaniepokojony, zaczął dzwonić.

W międzyczasie u Marka radziłam sobie całkiem dobrze. Dbał o siebie, nigdy nie pozwalał mi zmywać naczyń, robił śniadania dla dwóch osób, a w weekendy jeździliśmy razem do jego domku. Byłam szczęśliwa,  zaczęłam tam sadzić ogródek warzywny.

Mąż błagał mnie przez telefon, żebym wróciła, mówił, że wybaczy mi każdą zdradę, a nawet pozwoli widywać się z kochankiem, bylebyśmy tylko znów mieszkali razem, a ja wypełniała swoje “obowiązki”. Okazuje się, że wcale nie doceniał mnie bardziej, po prostu zrozumiał, że trudno sobie poradzić w pojedynkę. A ja teraz nie chcę wracać do domu… Lubię Marka. Jest dobrym człowiekiem, mieszkanie z nim to przyjemność. Jeszcze mnie nie wyrzucił, nawet nie pyta o męża. Myślę, że on też jest szczęśliwy, gdy jesteśmy razem.

Więc co mam zrobić? Złożyć pozew o rozwód i spróbować zbudować nowy związek? Nie miałabym nic przeciwko rozpoczęciu nowego życia, ale trochę się martwię, że Marek nie myśli o mnie jak o kobiecie, tylko jak o przyjaciółce z dzieciństwa. Jeśli nagle zacznę coś na poważnie, a on mnie odrzuci, będę musiała wrócić do męża...

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Zrobiłam kilka sztuczek, żeby mój mąż mnie docenił, skłamałam, że zostawiam go dla kochanka