Filip ubolewał nad swoim rozstaniem z Sylwią. Była niewiele młodsza od niego i łączyła ich prawdziwa miłość. Takie rzeczy widzi się w filmach i podświadomie wszyscy widzowie już wiedzą, że będzie szczęśliwe zakończenie. Jednak ich związek potoczył się inaczej — dorośli i się rozstali. Sylwia cieszyła się życiem, a Filip cierpiał. Jego cierpienie tylko wzrosło, kiedy on i Sylwia pogodzili się i postanowili zostać przyjaciółmi. Żył wtedy nadzieją na wskrzeszenie ich związku, ale za jakiś czas jego była dziewczyna wysłała mu zaproszenie na swój ślub.
Filip nie chciał iść, a jego matka mówiła, że musi iść, żeby pokazać, że wszystko jest ok.
– Będzie mi przykro i będę tam zupełnie sam, – chłopak westchnął.
– Kto powiedział, że idziesz sam? Jola pracuje ze mną. To taka miła dziewczyna, bardzo ładna — klienci zawsze się na nią gapią. Poproszę ją, żeby poszła z tobą, to miła dziewczyna, nie odmówi.
Jola naprawdę nie miała nic przeciwko temu, aby pójść na ślub z synem koleżanki. To było ciekawe doświadczenie, a Filip okazał się bardzo interesującym facetem. Rozśmieszał ją i bardzo dobrze się ze sobą czuli. Sylwia oczywiście zupełnie nie spodziewała się, że najładniejszą parą na weselu nie będzie ona i jej mąż, ale jej były i jego nowa dziewczyna. Jola była tak atrakcyjna, że ludzie nie mogli oderwać od niej oczu. Wesele dla niej i Filipa zakończyło się romantyczną randką, a już miesiąc później jego matka dowiedziała się, że jej syn i jej koleżanka się umawiają.
– Co za wyjście na wesele, – śmiała się, – co za niezamierzone swatanie!







