– Zgodziliśmy się! Żadnych dzieci podczas studiów! Sama tak mówiłaś! I co teraz? Okłamałaś mnie. Ty..

– Myślałem, że mamy umowę! – Adam był zły, patrząc na swoją dziewczynę. Ona tylko uśmiechnęła się niewinnie, głaszcząc swój zaokrąglony brzuszek, co jeszcze bardziej go zirytowało.

– Żadnych dzieci podczas naszej nauki! Przecież się zgodziłaś! Sama mówiłaś, że najpierw musisz stanąć na nogi! I co się teraz dzieje? Okłamałaś mnie. A kiedy zaszłaś w ciążę? Nie widzieliśmy się dwa miesiące! Wydyszał i uspokajając się nieco, kontynuował:

– Który to miesiąc?

– Prawie piąty, – uśmiechnęła się Gloria.

– A ty nic nie mówiłaś? – Adam był oczywiście wściekły. – Nie, jestem głupcem, że nie zauważyłem, ale ty! Ty… nie mam słów! Dlaczego? Co my możemy dać dziecku? Nie mamy mieszkania, nie mamy pracy!!!

– Zawsze chciałam mieć dziecko, ale byłeś przeciwny… Musiałam oszukiwać, – twarzy dziewczyny nie opuszczał zadowolony uśmiech. – Studia to nie moje marzenia, od dziecka chciałam mieć dużą rodzinę! Wychowam to dziecko, a potem będziemy mieć kolejne. Twoja babcia da nam mieszkanie, niech wprowadzi się do swoich dzieci.

– Mówisz poważnie?

– Mówię poważnie. Tak. Więc kiedy ślub? Niedługo nie zmieszczę się w żadną sukienkę, więc musimy się spieszyć.

– Byłaś naprawdę dobra w udawaniu dobrej dziewczyny, prawda? – Adam uśmiechnął się, wyciągając z szafy walizkę.

– Co ty robisz? – Gloria spojrzała na chłopaka, który zaczął szybko pakować swoje rzeczy.

– Nie widzisz? Zamierzam wyjść z tego bałaganu!- ostatnia koszula wleciała do walizki, a na wierzchu leżał laptop.

– A więc to tyle. Czynsz jest opłacony do końca miesiąca, jeśli chcesz tu mieszkać, to sama za to płać. Nie chcę cię widzieć. Jeśli urodzi się dziecko, zrobimy badania. Jeśli będzie moje, będę płacił alimenty.

– Co masz na myśli? Jest twoje. I musisz się ze mną ożenić! Powiem o tym twoim rodzicom! I… I obgadam cię na cały uniwersytet!

– Nie obchodzi mnie to. Łatwo wytłumaczę rodzicom, zgadzają się z moim stanowiskiem, żeby nie mieć dzieci przed trzydziestką. I mama też cię nie lubi, – chłopak rozejrzał się po mieszkaniu, sprawdzając, czy nic nie zostawił, – i wszyscy moi znajomi też. A jak zaczniesz rozsiewać plotki, to będziesz tego żałowała. To wszystko twoja wina.

Adam wyszedł, pozostawiając Glorię w histerii z powodu niepowodzenia wszystkich planów…

Minęło dziesięć lat.

– Słuchaj, Adamie, – zaczął poważnie kierownik działu, w którym pracował mężczyzna. – Słyszałem pewne nieprzyjemne plotki, więc postanowiłem z tobą porozmawiać.

– Dobrze, Arturze, o co chodzi?

– Czy masz syna?

– Tak, – mruknął Adam, przypominając sobie nie najprzyjemniejszą historię ze swojego życia. – Niedługo skończy dziesięć lat.

– Ale nie mieszkasz z nim, prawda? – zapytał szef.

– Nie. Co więcej, nawet go nie znam, – odparł spokojnie mężczyzna, odkładając dokumenty na bok. – Poznałem dziewczynę, wtedy wydała mi się idealna. A co najważniejsze, zgadzała się z moją opinią, że dzieci powinno się mieć dopiero wtedy, gdy ma się określony standard życia. Potem przyszedł ostatni rok studiów, nie miałem pracy, jak również własnego mieszkania. Pojechałem na lato do pracy, a po powrocie dowiedziałem się, że ona jest w piątym miesiącu ciąży.

– I tak po prostu ją zostawiłeś? Samą z dzieckiem?

– Nie, nie zostawiłem jej. Pomogłem jej finansowo. I teraz też pomagam. Z każdej pensji daję niezłą kwotę.

– Czy wiesz, że ona mówi wszystkim, że płacisz jej grosze? Że nie kocha swojego dziecka, że kłóci się z chłopcem?

– Naprawdę? – Adam z hukiem uderzył w stół. Jego młodzieńcza beztroska nadal psuje mu życie, nawet po tylu latach! – Jeśli chce tak pogrywać, to pójdę do sądu, niech sąd zasądzi alimenty, a wiesz jak tu jest z wpłatą….

– Cóż, to nie wina dzieciaka … – powiedział z wahaniem Artur, szybko obliczając przybliżoną kwotę alimentów. Owszem, w ich firmie większość pensji była nieoficjalna… – Jest głodny.

– Ma matkę, roszczeniową wariatkę. I ona tak samo wychowuje syna. Widziałem go kiedyś na podwórku. Bezczelny, źle wychowany, uważa się prawie za króla… A swoją drogą, Gloria niedawno wyszła za mąż…

Teraz Adam płaci alimenty — bardzo małą kwotę. A wcześniej płacił sześć razy więcej.

Gloria próbowała się oburzyć, ale… To jej własna wina. Powinna była trzymać gębę na kłódkę…

Oceń artykuł
NewsEmpire24
– Zgodziliśmy się! Żadnych dzieci podczas studiów! Sama tak mówiłaś! I co teraz? Okłamałaś mnie. Ty..