Kiedy związek się rozpada, a ośmioletnie dziecko, co wieczór czeka na powrót ojca z pracy jak ma postąpić słaba, załamana kobieta?
Dokładnie taka byłam po tym, jak dostałam wiadomość od nieznanej mi kobiety. Nie pisała do mnie, ale do mojego męża, informując: “Kochanie, wreszcie zostaniemy rodzicami!“.
Nie chciałam początkowo rościć pretensji ani prowadzić śledztwa, więc natychmiast zapytałam męża, o co chodzi, mąż zaprzeczył, to jakaś pomyłka – ktoś niewłaściwe wybrał numer.
W ostatnich miesiącach mój mąż był często nieobecny. Dostał nową pracę, początkowo obiecywał, że grafik będzie do przyjęcia, ale skończyło się na tym, że wychodził wcześnie rano, wracał późno w nocy i szedł prosto do łóżka. W weekendy również pracował na pół etatu. Nie miał czasu, aby wyjść z córką lub chociaż spędzić z nami czas w domu. Kiedyś czułam dla niego litość i współczucie, bo przecież tak ciężko pracuje, by zapewnić nam byt, ale po tej wiadomości nie mogłam przestać o tym myśleć.
Jak tylko mąż wyszedł napisałam sms do tej kobiety. Zapytałam czy zna mojego męża, przedstawiłam się jako jego żona. Wiadomość przez chwilę wisiała tylko do odczytu, bez odzewu, ale jakieś piętnaście minut później dziewczyna zadzwoniła do mnie. Brzmiała na zdezorientowaną i zaskoczoną.
– Czy pani jest żoną Maksa? Nie wiedziałam – prychnęła znacząco nosem. – że ma żonę. Pracowaliśmy razem, był bardzo miły i… nigdy nie mówił, że ma rodzinę…
Nie miało znaczenia, czy ta dziewczyna kłamie, czy mówi prawdę, mój mąż przede wszystkim mnie zawiódł. Wystarczyło jedno moje spojrzenie wieczorem , i on wiedział, że wiem wszystko. Musiał odejść. Moja córka nie mogła mnie powstrzymać.
Ale najgorsze zaczęło się potem. Moja mama, teściowa, najlepsza przyjaciółka – wszystkie naskoczyły na mnie. To moja wina, że nie dałam mężowi tego czego potrzebował, dlatego odszedł. On pracował bez wytchnienia, a ja siedziałam w domu, żyłam z jego pieniędzy i nie zauważyłam, że coś się dzieje. Moja była teściowa naciskała na mnie bardziej niż ktokolwiek inny, mówiąc, że to ja zniszczyłam rodzinę i teraz jej wnuczka będzie żyła bez ojca. Moja matka sugerowała, że to ja zostałam porzucona przez męża. Nieważne, że odszedł na moją prośbę.
Czy to naprawdę była moja wina? Nie mogłam wejść do głowy Maksa i dowiedzieć się, o czym myśli. Wydawał mi się zmęczony, szczęśliwy i całkiem zwyczajny. A teraz i tak jest już za późno – ma kochankę i wkrótce będzie miał z nią dziecko…






