Spotkałem wyjątkową kobietę, która lepiej niż ktokolwiek inny wie, co odpycha ją w mężczyznach po pięćdziesiątce

Sam nie tak dawno skończyłem pięćdziesiąt lat. Jestem ustatkowany życiowo – mam pracę, żonę z dwójką dzieci, rodziców. Mamy z żoną prawie cały czas sielankę, chociaż czasami możemy się pokłócić, o dzieci i inne rzeczy. Ale myślę, że wszystkie normalne rodziny takie są. Nie ma czegoś takiego jak idealna para, która nie pokłóci się chociaż raz w życiu. Nie ma czegoś takiego jak idealna kobieta czy idealny mężczyzna, a tym bardziej idealne dziecko. Ale niektórzy ludzie myślą trochę inaczej.

Byłem w restauracji na przyjęciu urodzinowym u starej przyjaciółki i nie znałem wielu zaproszonych osób. Nie bardzo miałem ochotę poznawać te osoby, ale podeszła do mnie postawna, dojrzala kobieta. Była już podchmielona i z radością znalazła wolnego słuchacza, by powiedzieć mi, co myśli o mężczyznach po pięćdziesiątce.

– Mężczyźni zawsze wymyślają kłopoty! Wystarczy, że wejdą w ten wiek i zaczynają wyobrażać sobie różne rzeczy – zawał serca, albo ból wątroby. Ale jak byli młodzi, to nie powinni byli tyle pić, nie bolałoby ich wtedy! A ten wieczny pesymizm? Nawet tego nie zauważasz, ale pewnie zawsze przewidujesz najgorsze wersje wszystkiego, a Twoja szklanka jest do połowy pusta. Wszyscy mężczyźni tacy są, wiem.

Czasem spotykasz kogoś, kto uważa, że jest super, mężczyźni mają tendencję do myślenia, że oni są jak dobry alkohol, z wiekiem stają się lepsi i ładniejsi, choć to wcale nie jest prawda. Nie mogę znieść tych siwych bród i staromodnych ubrań. Nigdy nie dbają o siebie, a po pięćdziesiątce tym bardziej zapominają, że muszą dbać o swój wygląd. Ilu znam takich mężczyzn,  oni wszyscy po pięćdziesiątce mają takie same hobby – picie z kolegami, łowienie ryb i kłótnie z kobietami. Nikt nie myśli o rozwoju i motywacji, do niczego nie dąży i czeka do emerytury.

Wy, mężczyźni, możecie temu wszystkiemu zaprzeczyć, ale sami na poziomie podświadomym rozumiecie, że już dawno nie jesteście tak atrakcyjni dla płci przeciwnej, jak w młodości i stajecie się bardzo przystępni dla każdej. Mówicie o kobietach, ale od jednego komplementu rozpływacie się jak cukier w herbacie. Znam ich dobrze, och, jak ja ich znam!

Przytaknąłem na słowa nowej znajomej, nie sądząc, że jest sens się spierać. Widać jest wszechwiedząca,  widzi plamkę w cudzym oku, a nie zauważa belki w swoim. Każdy zmienia się z wiekiem, ale ludzie są różni i myślę, że jestem idealnym przykładem wyjątku od jej niepisanych zasad i wiedzy. Ale kto może udowodnić cokolwiek takiej kobiecie?

Czy zgadzacie się z tym, co mówi o mężczyznach? Czy rzeczywiście z wiekiem jesteśmy aż tak źli?

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Spotkałem wyjątkową kobietę, która lepiej niż ktokolwiek inny wie, co odpycha ją w mężczyznach po pięćdziesiątce