- Pewnego dnia Jan szedł ulicą, gdy zobaczył mężczyznę i dziewczynkę, w wieku około jedenastu lat, idących przez most. Dziewczynka nie wyglądała na zbyt szczęśliwą – pachniała jakimś strachem, który Jan wyczuwał, a nieznajomy trzymał rękę dziewczynki, mocno ją ściskając.
Gdy się do niego zbliżali, Jan zobaczył, że dziewczynka szepcze coś w rodzaju “pomóż mi” i uznał, że nie ma czasu do stracenia. Chyba nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, a może po prostu nie miał czasu jej sobie uświadomić, ale postanowił działać, nawet jeśli byłoby to duże ryzyko. Podbiegł i wyrwał dziewczynkę z rąk mężczyzny.
– Czy go znasz? – zapytał głośno. Dziewczynka tylko potrząsnęła głową. Mężczyzna próbował ponownie chwycić dziewczynkę, ale Jan tylko zagrodził mu drogę. Natychmiast zadzwonił na policję, a mężczyzna próbował uciec. Jan popędził za nim i dogonił go, powalił na ziemię i trzymał go do czasu przybycia policji.
Dzięki takim ludziom jak Jan chcemy wierzyć, że życzliwość i rozwaga, udział i troska o bliźniego wciąż istnieją na świecie. Rzeczywiście, gdyby nie on, kto wie, co by się stało z tą dziewczynką? Jej rodzina nie może przestać mu dziękować, nazywając go “bohaterem”.






