Byłem bardzo dumny z tego, że zainwestowałem pieniądze w nowe mieszkanie i czekałem na nie z niecierpliwością. Minimalizm odpowiadał mi całkowicie: jasnoszara tapeta, laminat jest taki sam szary, są drewniane wstawki, a białe meble wizualnie powiększały mieszkanie. Ale kiedy na parapetówkę moja mama przyprowadziła swoją przyjaciółkę z dzieciństwa, która zawsze zachowywała się przy mnie dwuznacznie – jakby nachalnie, podpowiadając swoje uczucia – usłyszałem mnóstwo komentarzy na temat mieszkania.
– Nie planujesz w ogóle kupować mebli? Jak możesz spać na materacu na podłodze. Ludzie wymyślili łóżka już dawno temu. I jak na takim materacu mogą spać dwie osoby ?
– Mieszkanie jest małe, nie chcę go zagracać. Materac jest wygodny. Podłogi są ciepłe, mam ogrzewanie podłogowe, więc najcieplej jest spać na materacu.
– Ale ten szary kolor jest jakiś przygnębiający. Chciałabym, żebyś położył inną farbę i jakąś inną tapetę. Jesteś praktycznym facetem, jeśli potrzebujesz pomocy, zawsze mogę pomóc i powiedzieć, co i jak zrobić.
Ta propozycja sprawiła, że się skrzywiłem.
– Nie, dziękuję. Właśnie takie tapety mi się podobają. Koordynowałem remont, który robiła tu firma budowlana.
– Ty w ogóle nie masz gustu – ciągnęła w zamyśleniu przyjaciółka mojej mamy – żadnej młodej damie by się tu nie podobało. Równie dobrze mógłbyś powiesić na ścianie duży obraz, żeby zakryć ten szary kolor. Mieszkanie jest bardzo blade.
– Jest dokładnie takie, jak chciałem. I moja młoda dama też lubi ten styl. Jest on teraz popularny.
Moja mnie wspierała, ale jej przyjaciółka dąsała się całą noc. Myślę, że bardziej chodziło o młodą damę niż o mieszkanie. Podczas kolacji jeszcze kilka razy proponowała, żeby przemeblować mieszkanie, ale delikatnie odmówiłem. Nie planuję niczego zmieniać w domu, zwłaszcza nie w sposób, który spodobałby się tej kobiecie.
Nie chcę jej już zapraszać do siebie i mam nadzieję, że mojej mamie nie przyjdzie do głowy, żeby ją tu znowu przyprowadzić. Takie porady i flirty lepiej zarezerwować dla kogoś w jej wieku i o podobnych gustach.






