Damian spotykał się z Julią od ośmiu miesięcy. To był wspaniały czas – mieli wiele randek, a nawet wspólną wycieczkę za granicę, a jego rodzina wciąż mówiła, że nadszedł czas na poważniejsze kroki. Myślał o oświadczynach, ale chciał najpierw pomieszkać z Julią przez jakiś czas. Ona zgodziła się na jego propozycję. Oboje mieszkali wcześniej w wynajętych mieszkaniach, a wspólne życie było o wiele tańsze i wygodniejsze.
Pierwszego dnia po przeprowadzce Julia postanowiła urządzić dla nich romantyczną kolację. Damian właśnie wrócił z pracy i był bardzo podekscytowany. Julia nigdy wcześniej dla niego nie gotowała. Pomyślał, że jego dziewczyna jest szefem kuchni z trzema gwiazdkami Michelin (w końcu jego matka zawsze wspaniale gotowała) i pospieszył do domu. Przyjechał wcześniej, niż Julia się spodziewała. Nakryła stół w salonie, a on wszedł prosto do kuchni i ze zdumieniem wpatrywał się w patelnię ze smażoną kaszą i kiełbaskami.
“Czy to będzie romantyczna kolacja?” – pomyślał z przerażeniem.
Julia bez wątpienia nie była gospodynią domową, nagle wątpliwości zaczęły ogarniać Damiana. A jeśli ona w ogóle nie potrafiła gotować? Czy wtedy musiałby gotować dla nich sam? Czy taka dziewczyna była mu potrzebna?
– Przepraszam, wróciłam z pracy strasznie głodna i chciałam coś zjeść – usprawiedliwiła się Julia, rumieniąc się – bałam się, że dziwnie na mnie spojrzysz, jeśli skoczę na kurczaka jak wariatka.
Podczas gdy Damian zastanawiał się, o jakim kurczaku mowa, dziewczyna wzięła go za rękę i zaprowadziła do salonu, gdzie był bogato zastawiony stół: sałatki, wędliny, kurczak i kremowe tłuczone ziemniaki. Była też butelka czerwonego wina i świece.
– Twoja kuchnia jest boska! – Damian powtarzał przez całą noc. – Kocham cię!
I zgromił siebie za dopuszczenie myśli, że Julia mogłaby być mniej kochana, gdyby nie wiedziała, co oznacza “romantyczna kolacja”.






