Poznałem dziewczynę w mediach społecznościowych. Po trzech miesiącach pisania postanowiliśmy się spotkać. Wydawała się miła i uprzejma. Ale po naszej randce moja opinia i niej się zmieniła.
Postanowiłem jej zaimponować i zaprosiłem ją do dobrej restauracji. Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy.
Nagle do kawiarni weszła dziewczynka. Była okropnie ubrana. Czuć było od niej nieprzyjemny zapach. Wtedy zdałem sobie sprawę, że potrzebuje pomocy. Wyjąłem dwieście złotych i wręczyłem je dziewczynce. Trzeba było widzieć jej radość. Podziękowała mi i uciekła. Potem zauważyłem, że moja dziewczyna jakoś się zmieniła. Jej dobry nastrój zniknął. Wtedy postanowiłem zapytać ją, co się stało. Być może czymś ją uraziłem. Odpowiedziała, że po prostu nie znosi biednych ludzi. Zanim zrobią dziecko, powinni myśleć o tym, jak je wyżywią. I nie ma sensu im pomagać, bo i tak wydadzą pieniądze na jedzenie.
Czułem się nieswojo, słysząc takie rzeczy od dziewczyny, którą lubiłem. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo się różnimy. Dobrze, że ona nie wie, czym jest bieda. W przeciwieństwie do mnie. Dlatego zawsze staram się pomagać biednym. Kto wie, jakie okoliczności sprawiły, że dana osoba prosi o pomoc. Nie chciałem przekonywać dziewczyny, bo nie widziałem w tym sensu.
Złożyliśmy zamówienie. A kiedy przyszedł czas zapłaty, poprosiłem kelnera, żeby zrobił rachunki osobno. Spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem, a ja wyjaśniłem jej własnymi słowami, że każdy musi sam na siebie zarobić.
To był koniec naszej randki, a także dalszej relacji. Dziewczyna wpisała mnie na czarną listę i muszę przyznać, że bardzo się z tego ucieszyłem.







