Prawie wszystkie małżeństwa mają jedną wspólną cechę: prędzej czy później zaczynają marzyć o usłyszeniu śmiechu dzieci i tupotu małych stóp we własnym domu.
Jednak los sprawia, że nie każdy może osiągnąć to szczęście, a Aleksowi i Marii długo się to nie udawało.
Początkowo ona nie mogła zajść w ciążę, a kiedy w końcu zaszła, poroniła. Były też duże komplikacje. Lekarze prosili parę, aby nie próbowali ponownie, ponieważ kobieta może przypłacić to życiem.
Po pewnym czasie, po przedyskutowaniu wszystkiego, para udała się do jednego z najlepszych prywatnych szpitali, gdzie mieli zrobić sztuczne zapłodnienie. Znalezienie matki zastępczej zajęło sześć miesięcy, już za pierwszym razem implantacja komórki jajowej zakończyła się sukcesem.
Czas mijał, a USG pokazało przyszłym rodzicom dobrą wiadomość — zostaną rodzicami bliźniaków, chłopca i dziewczynki. Wydawało się, że para jest szczęśliwa, pomagali matce zastępczej we wszystkim, ale nie przyszli na sam poród…
Poród był trudny, więc lekarze zdecydowali się na cesarskie cięcie. Na szczęście zarówno rodząca kobieta, jak i dwójka dzieci mieli się dobrze, więc lekarz wciąż dzwonił do przyszłych rodziców, ale wydawało się, że zniknęli.
Następnego ranka Aleks przyszedł do szpitala, ale nie poszedł do swoich dzieci, ale do lekarza, z którym rozmawiał i krzyczał przez długi czas, a potem wyszedł, jakby nic go tu nie trzymało.
Lekarz miał trudną misję powiedzenia o wszystkim matce zastępczej. Powiedział jej, że Aleks i Maria pokłócili się i zamierzają złożyć pozew o rozwód, więc nie potrzebują już dzieci.
To było tak, jakby dzieci były jakąś zabawką, którą można chcieć, a potem powiedzieć, że nie chce się już nią bawić…
Kobieta po prostu zdrętwiała, lekarz dał jej tabletkę na uspokojenie, a kiedy się obudziła, była zdecydowana na poważną rozmowę ze swoim mężem.
Trzy dni później kobieta została wypisana ze szpitala z bliźniakami. Ona i jej mąż podjęli decyzję o zabraniu dzieci i wychowaniu ich jak własnych.
Na szczęście umowy z matką zastępczą nie można było tak po prostu anulować, więc para musiała za wszystko zapłacić. A resztą zajmie się sąd.







