Przywieźli wnuki, żeby zostały z nami. No, oczywiście, że się cieszyliśmy. Niech dzieci biegają po trawie, jedzą owoce i warzywa z własnego ogródka, bez azotanów i chemii. Nie mamy własnej krowy, więc dogadałam się z sąsiadką, że co drugi dzień lub dwa będę kupować od niej świeże mleko, twaróg i śmietanę. W końcu dzieci uwielbiają serniki, a domowy jogurt z truskawkami samo zdrowie.
Nasza sąsiadka ma też wnuka, chłopca, który jest mniej więcej w tym samym wieku co nasz. Nasze dzieci bawią się na podwórku, jest śmiech, hałas, zabawa, a ten chłopiec Adam ciągle patrzy przez płot. Wdziałam, że jest znudzony. Oczywiście zawołałam go do nas, żeby się pobawił. Z radością przybiegł.
Nakarmiłam wszystkich w południe, a sąsiad zabrał go o 20. Rano o godzinie 9 Adam był już u nas nieproszony. Moi jeszcze nie jedli śniadania, więc zaprosiłam też Adama do stołu . Został u nas cały dzień. Znowu nakarmiłam wszystkich na obiad, zrobiłam sernik, a wieczorem nakarmiłam ich pierogami.
Dziadek dawał im różne zadania, a dzieci angażowały się przez cały dzień. Szukały skarbu na bezludnej wyspie, albo wysyłały rakietę w kosmos. Następnego dnia Adam również został z nami do późnej nocy.
Dziś przyszłam do sąsiadki po mleko, a ona powiedziała jakby nic się nie stało, że skoro Adam lubi się u nas bawić, niech się bawi, a wszyscy będą zadowoleni. Niby wszystko jest ok., ale wiesz, cały dzień pilnować cudzego dziecka – dla mnie to duża odpowiedzialność.
Cały dzień się martwię, czy nie będzie głodny i czy będzie, że tak powiem, bezpieczny.
Potem pomyślałam o tym i powiedziałam: może jeden dzień u ciebie, a potem z powrotem do nas ….
A ona się zmieszała: u mnie jest nudno, a wy zawsze macie hałas i zabawę na podwórku.
Więc powiedziałam jej, skąd czerpiemy pomysły na zajęcia z dziećmi. Są tam różne zajęcia dla dzieci w każdym wieku, a my specjalnie kupiliśmy tę książkę, żeby dzieci się nie nudziły.
Teraz jest nam łatwo i dzieci są stale zaangażowane, a najważniejsze dla nas jest to, że się nie nudzą.






