Nie karmiłam kolegów z klasy mojego syna. Dlaczego miałabym pozwolić im jeść w moim domu?

Nie rozumiem rodziców, którzy  się chwalą: “Dzisiaj u mojego syn (córka) byli jego szkolni przyjaciele. Zawołałam więc wszystkich sześciu (siedmiu, dziesięciu) do kuchni i podałam im obiad. Niektórzy nawet poprosili o dokładkę. Dlaczego, nie mamy nic przeciwko temu, niech jedzą”.

Naprawdę? I wy ich karmicie, tych wszystkich ludzi? I jeszcze jedno pytanie do tych rodziców:
Czy nie szkoda wam pieniędzy, czasu i wszystkiego innego, co wydajecie na karmienie dzieci, których nie znacie? One  mają własnych rodziców, którzy je powinni karmić.

Miałam jeden taki przypadek. Kiedy mój syn chodził do szkoły, chyba do trzeciej klasy, przyprowadził do domu pięciu (ok, nie całą klasę) kolegów z klasy naraz. Oni bawili się w pokoju, a ja akurat byłam w kuchni, robiąc obiad. Tłuczone ziemniaki i kotlety.

Syn wszedł do mojej kuchni i zapytał: Mamo obiad będzie niedługo? Jestem głodny.”

Jasne – powiedziałam – zaraz, synu. Idź umyj ręce i siadaj do jedzenia. A mój syn szepnął do mnie:
– Chłopcy też są głodni. Czy mają też umyć ręce?
– Nie, nie muszą myć rąk. Będą jeść w swoim domu.

W tym czasie przychodzą do kuchni koledzy z klasy. Mój syn mówi do nich: Ja zaraz zjem, poczekajcie na mnie.

Jeden z nich mówi:
– Właściwie to ja też chcę kotlety z ziemniakami.
– Bardzo się cieszę. Idźcie teraz do domu, mama na pewno zrobiła wam w domu coś do jedzenia. Chłopcy idźcie do domu, czeka tam na was obiad.

Chłopcy odwrócili się i wyszli. Wyjaśniłam wszystko synowi. On zrozumiał. No cóż, nie muszę karmić dzieci, których nie znam. To nawet nie są przyjaciele mojego syna, tylko koledzy z klasy. Dlaczego miałabym pozwolić im jeść w moim domu?

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Nie karmiłam kolegów z klasy mojego syna. Dlaczego miałabym pozwolić im jeść w moim domu?