My dajemy nasz domek , a wy dajecie nam swój samochód, mięso, warzywa…. .

– Hej. Jak się masz?
– Nieźle, a ty?
–  Co robicie jutro?
– Myślimy o tym, żeby po prostu odpocząć w domu.

– Dlaczego w domu? Chcę zaproponować bardziej zabawny program. Moi rodzice mają mały, ale przytulny i piękny domek letniskowy. Jedźmy tam!
– Zrobimy grill, póki pogoda jeszcze dopisuje.

– Pięknie tam jest, nie do opisania. Niedaleko las, powietrze świeże i czyste.
– Dobrze. Dzięki za propozycję.
– No to pakujcie się, marnujcie mięso  i przyjedźcie do nas swoim samochodem.
– Ok – odpowiedziałam i poszłam  do sklepu po mięso.

To moja nowa koleżanka z pracy dzwoniła. Wyglądała na miłą i sympatyczną kobietę pod każdym względem.

Kupiłam dwa kilogramy mięsa, zioła, chleb, butelkę dobrego wina i ciasto na deser. Pomyślałam, że te produkty wystarczą, bo pewnie oni też coś wezmą. Zamarynowałam mięso w przyprawach i wstawiłam do lodówki. Rano spakowaliśmy dziecko i podjechaliśmy do domu mojej koleżanki. Tam czekała już na nas z mężem i dziećmi.

Zauważyłam, że mają przy sobie tylko małą torebkę. Wtedy pomyślałam, że mają w domku jakieś artykuły spożywcze. Dojechaliśmy. Domek był naprawdę piękny i przytulny. Mały domek znajdował się tuż przy sosnach. Taki widok nas zafascynował. Na środku terenu stał namiot i grill na węgiel drzewny.

Wyciągnęliśmy z samochodu prowiant. Podczas gdy nasi mężczyźni rozpalali ognisko, koleżanka oprowadziła mnie. Pokazała mi, co rosło w ich ogrodzie warzywnym i powiedziała, że uwielbiają to miejsce i często spędzają tu wakacje latem.

Dzieci grały, biegały i bawiły się. Było wspaniale. Nasi mężowie zawołali nas, żebyśmy zjedli. Każdy wie, że jedzenie na świeżym powietrzu sprawia, że jesteś głodniejszy niż zwykle. Poszliśmy na spacer i zmów byliśmy głodni. Jakież było moje zdziwienie, gdy podeszłam do stołu i zobaczyłam, że jest tam tylko jedzenie, które przyniosła nasza rodzina.

Usiedliśmy do jedzenia, szaszłyki były niesamowicie pyszne i soczyste. Na koniec wypiliśmy herbatę, zjedliśmy ciasto i zaczęliśmy wracać do domu.

Najpierw odwieźliśmy rodzinę koleżanki do ich domu. Gdy się żegnaliśmy, powiedziała, że było wspaniale, wszystko im smakowało, tylko następnym razem powinniśmy zamarynować więcej mięsa, bo było go za mało.

Zostaliśmy z nieprzyjemnym uczuciem po tym wyjeździe. Wydaje się, jakby oni byli po prostu przyzwyczajeni do jedzenia  za darmo. Nie mam już chęci na wypoczynek z tymi ludźmi.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
My dajemy nasz domek , a wy dajecie nam swój samochód, mięso, warzywa…. .