Mój mąż chciał syna, a ja urodziłam córkę.

Mój mąż zwariował. Kiedy powiedziałam mu, że jestem w ciąży, zaczął kupować rzeczy dla chłopca, mimo że nie znaliśmy jeszcze płci dziecka. Przeraziło mnie to, ponieważ to mogła być córka, a wtedy mój mąż byłby bardzo zdenerwowany.

Poznałam Maksa, kiedy pracowałam w sklepie z męską odzieżą. Bardzo się mną opiekował, zawsze był troskliwy i opiekuńczy. Myślałam, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. A kiedy oświadczył mi się w eleganckiej restauracji, przytuliłam się do niego i poczułam się bezpieczna.

Po ślubie nic się nie zmieniło, też dawał mi kwiaty, zabierał do restauracji i robił wszystko, żebym była szczęśliwa. Kiedy zaszłam w ciążę, był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Nie wierzył testom, nie wierzył lekarzom: wiedział na pewno, że urodzi się syn.

– W naszej rodzinie nie było dziewczynek, więc nie wierzę w technologię ani lekarzy. Wiem, że to będzie chłopiec.-mawiał.

Bardzo się bałam, kiedy urodziła się córka. Myślałam, że mnie zostawi, ale tak się nie stało. Przyszedł z kwiatami, ale nie zbliżył się do dziecka. Po miesiącu moje relacje z mężem się zmieniły. Nie chciał mi pomóc przy dziecku, a pewnego dnia powiedział, że chce zrobić test. To mnie uraziło, ale zgodziłam się, ponieważ nie miałam nic do ukrycia. Test wykazał, że to on jest ojcem naszej córeczki. Mój mąż przeprosił, ale nie mogłam już traktować go tak jak wcześniej.

– Musisz urodzić mi syna! Chcę mieć dziedzica. Pamiętaj: jeśli nie dasz mi tego, czego chcę, zrobi to inna kobieta, – powiedział mi.

Nie mogłam dać mu drugiego dziecka tak szybko. Ledwo radziłam sobie z jednym dzieckiem. Nasza córka urodziła się z niewielkimi nieprawidłowościami, które można było skorygować, ale wymagało to czasu. Nie chciałam ponownie zajść w ciążę, bo w czasie ciąży bardzo źle się czułam. Mąż mi wtedy pomagał, wspierał mnie, ale ja bałam się o swoje życie.

Teraz nie wiem, co robić. Nie jestem inkubatorem do produkcji dzieci, potrzebuję co najmniej dwóch, trzech lat, żeby dojść do siebie, ale on nie daje mi tego czasu. Nie chcę się z nim rozwodzić, ale nie widzę innego wyjścia. A co jeśli drugie dziecko urodzi się nie tej płci, której on chce? Co wtedy zrobi? Moja mama mówi, że powinnam go zostawić: prawdopodobnie ma rację.

Oceń artykuł
NewsEmpire24
Mój mąż chciał syna, a ja urodziłam córkę.