Jacek wciąż nie mógł przyzwyczaić się do nowego miejsca. Cóż to było za nieprzewidywalne życie. Były dyrektor dużego zakładu, ojciec trójki dzieci, nie chciał nawet myśleć o zamieszkaniu w domu starców.
A kiedyś jego życie było jasne i ciekawe, pełne radości i dobrobytu. Miał dobrze płatną pracę, dość duże mieszkanie, samochód, żonę oraz trójkę słodkich i wspaniałych dzieci. Jacek i jego żona wychowali wspaniałego syna i dwie piękne córki. Byli kochani i szanowani przez wszystkich.
Ich życie było pełne dobrobytu. Dopiero teraz, w miarę upływu lat, Jackowi czegoś brakowało w wychowaniu swoich dzieci. Wraz z żoną starali się wychować dobre dzieci. Jego żona, niestety, odeszła 10 lat temu. A potem przyszedł czas, kiedy wiekowy ojciec był zupełnie niepotrzebny dla trójki dzieci. Jego syn Aleks 10 lat temu wyjechał do pracy za granicą, do Portugalii. Tam się ożenił i ma dobrą pracę. Raz w roku przyjeżdża, by odwiedzić ojca i siostry. W ostatnich latach odwiedzał ich rzadziej.
Jego córki mieszkają niedaleko, ale są zajęte, każda ma własną rodzinę, własne sprawy i zmartwienia. Mężczyzna smutno wyglądał przez okno, padał śnieg. 30 grudnia. Ludzie szykowali się do świętowania Nowego Roku. Przechodzili, spiesząc się do domu. Jacek zamknął oczy i uśmiechnął się. Nagle przypomniał sobie, jak wesołe były kiedyś święta w ich rodzinie, jego żona tak bardzo się o to starała. Zawsze przyjeżdżali do nich krewni. Jutro są też jego urodziny.
Samotne urodziny, nikt nawet o nim nie pomyśli. Nikt go nie potrzebuje. I tak dzień upłynął mu na ciężkich i niepotrzebnych refleksjach. A następnego dnia rano w domu opieki zaczęli zbierać się krewni mieszkańców. Kogoś dzieci zabrały do domu, żeby razem świętować, a komuś przynieśli mnóstwo smakołyków.
Nagle ktoś zapukał też do drzwi Jacka. – Wejdź!!! – Mamrotał zaskoczony dziadek. – Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! – Zabrzmiał ciepły i znajomy głos. Jacek natychmiast się uśmiechnął. Jego syn Alex przytulił się do niego. Ojciec nie pamiętał już ile lat się nie widzieli. Jakiż to przystojniak, prawdziwy przystojniak.
– Aleks, czy to ty? Czy ja śnię? – Ojciec zapytał ze zdziwieniem. Był tak mile zaskoczony, że nie mógł powiedzieć nic więcej. – Tato, to ja, oczywiście, że to ja. Przyjechałem wczoraj, chciałem zrobić ci niespodziankę. Dlaczego nie napisałeś, że siostry cię tu oddały? Wysyłałem im co miesiąc pieniądze, dobre pieniądze dla ciebie. A one w ogóle nic mi nie mówiły. Nie wiedziałem, że tu jesteś.
Tato, pakuj szybko swoje rzeczy. Kupiłem bilety. Wieczorem będziemy mieli pociąg. Na razie wszyscy zostaniemy u rodziców mojej żony. Załatwimy formalności. Zrobimy to jak należy. I polecisz z nami do Portugalii, będziemy tam teraz razem mieszkać. – Dokąd, synu? Nie jestem już młodym człowiekiem. Jaka Portugalia, jaka zagranica? – Jacek był szczerze zaskoczony propozycją syna.
Nie martw się, moja żona jest bardzo dobrym człowiekiem, wszystko już wie, wszystko rozumie i czeka tam na nas. Chcesz poznać swoją wnuczkę!?
– Aleks, nie mogę w to uwierzyć. To takie niespodziewane, – mężczyzna nie dowierzał.
– Nie zostawię cię tu nawet na godzinę dłużej. Nie na taką starość sobie zasłużyłeś, tato! Zbieraj swoje rzeczy i chodź ze mną.
– Jakiego wspaniałego syna wychował Jacek! Taki miły człowiek – mówili ci, którzy widzieli i rozumieli, co się stało. A Aleks zabrał ojca ze sobą do Portugalii. Tak, staruszek rozpoczął, można powiedzieć, swoją drugą młodość. W kręgu krewnych i bliskich życzliwych ludzi.
Mądrzy ludzie mówią: dopiero nasza starość pokaże, jakie dzieci wychowaliśmy.






