Przyjechałam do stolicy na studia. Po studiach dostałam pracę. Tam poznałam Michała. Był miłym i uprzejmym facetem. Później zaczęliśmy się spotykać. Wkrótce zaszłam w ciążę.
Kiedy się spotkaliśmy, powiedziałam mu o nowinach. Myślałam, że się ucieszy, ale się myliłam. Zaczął mnie wyzywać, krzyczeć, oskarżać, że jestem z nim tylko dla mieszkania i że on nie planuje zostać ojcem.
– Wiesz, w przeciwieństwie do ciebie, mam wyższe wykształcenie, – powiedziałam i wyszłam.
Byłam zraniona, więc aby nie stawać ponownie twarzą w twarz z Michałem, rzuciłam pracę, usunęłam ciążę i znalazłam inną pracę.
W formie zemsty postanowiłam odnieść sukces. Minęło piętnaście lat. W tym czasie w końcu wyszłam za mąż i urodziłam dwójkę dzieci. Razem z mężem prowadzimy wspólny biznes. Udało nam się wybudować dom, kupić samochód, żyjemy dobrze.
Kiedyś zepsuła mi się pralka i w internecie znalazłam kogoś, kto się zajmuje naprawą. Przyszedł łysy, gruby mężczyzna. Ledwo rozpoznałam w nim Michała i byłam bardzo zaskoczona. On też nie spodziewał się mnie zobaczyć. Z jego miny wyczytałam, że był pod wrażeniem mojego wyglądu. Zaproponowałam mu herbatę i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że został zwolniony z tej firmy, a kobiety z pewnością nie chciały mężczyzny bez pracy. Opowiedziałam mu też o swoim życiu.
Gdy wychodził z mojego domu, zapytał:
– Jesteś szczęśliwa?
Nie wahałam się ani chwili i odpowiedziałam pewnie:
– Tak, jestem. Gdyby nie moje złe doświadczenie z tobą, nigdy nie spotkałabym porządnego mężczyzny…
