Anna i ja przyjaźnimy się od czasów szkolnych. Mieszkaliśmy na tej samej ulicy i chodziłyśmy do tej samej klasy. Później zaczęłyśmy się coraz mniej ze sobą kontaktować. Kiedyś dzieliłyśmy się wszystkim, później tylko się witałyśmy i mogłyśmy dać sobie odpisać pracę domową.
W ósmej klasie Anna zaszła w ciążę. Oczywiście zastanawiałam się, kto jest ojcem dziecka, ale moja przyjaciółka nie chciała mi powiedzieć. Kiedy Anna była w szóstym miesiącu ciąży, jej rodzina przeprowadziła się do innego miasta. Tam urodziła dziecko i tam później rozpoczęła naukę w technikum. Od tego czasu więź między nami została utracona. Próbowałam odbudować naszą przyjaźń, ale Anna uświadomiła mi, że jej nie potrzebuje.
A w moim życiu wiele się zmieniło. Skończyłam szkołę, dostałam się na studia i zaczęłam mieszkać w akademiku. Rzadko wracałam do domu. No i poznałam Wiktora. Lubiłam go od dawna, był o trzy lata starszy.
Wiktor zaczął okazywać mi sympatię. Nie mogłam w to uwierzyć i na początku udawałam, że nie obchodzą mnie jego oznaki uwagi. Później zdobył moje serce, zaczęliśmy się spotykać, a później założyliśmy rodzinę.
Jesteśmy razem od sześciu lat. Pewnego razu pojechaliśmy odwiedzić rodziców mojego męża. Niedaleko ich domu zauważyłam moją starą przyjaciółkę Annę. Ucieszyłam się na jej widok, podeszłam i przywitałam się. A ona do mnie:
– Jak ci się żyje z biologicznym ojcem mojej córki? Jesteś szczęśliwa? Czy Wiktor się przyznał ?
Byłam zszokowana tym pytaniem i nie rozumiałam, o co jej chodzi. Okazało się jednak, że wtedy Anna zaszła w ciążę z Wiktorem. Wszystko było dość dziwnie, bo Anna wylądowała na dyskotece, na której nie powinno jej być.
Rodzice Wiktora byli zamożni, więc umówili się z Anną, że nie przyzna się, kto jest ojcem dziecka. Przyjaciółka otrzymała za to pokaźną kwotę. Anna zdecydowała się urodzić.
Powiedziałam, że to już przeszłość i że ta sytuacja nie ma ze mną nic wspólnego. Prawdę mówiąc, nie byłam zadowolona, słysząc coś takiego o moim mężu, więc następnego dnia postanowiłam porozmawiać z nim. Rozmawiałam spokojnie, bez pretensji i oskarżeń.
Okazało się, że Wiktor za dużo wypił tego dnia i nie miał w planach spotkania z Anną. Od tamtej pory się nie widzieli. Nie utrzymuje kontaktu z córką, bo tak ustalili na początku. Wiktor przyznał, że często myślał o swojej córce, ale po prostu nie mógł zdecydować się na spotkanie z nią.
Po tym, jak go wysłuchałam, powiedziałam mu, że od teraz powinien widywać się z córką i dbać o nią. Oczywiście, jeśli córka nie ma nic przeciwko temu. Od tego czasu pomaga im finansowo, a raz w tygodniu zabieramy dziewczynkę do naszego domu i spędzamy z nią czas. Chcę, żeby ojciec był obecny w życiu dziecka.
Co byś zrobiła na moim miejscu?
