Niedawno odwiedziła nas moja siostra. Bardzo się ucieszyłam, bo nie widziałyśmy się od dłuższego czasu, czyli odkąd wyszłam za mąż i przeprowadziłam się do stolicy. Rozmawiałyśmy z siostrą tylko przez telefon. A i to rzadko, bo każda z nas ma swoje własne zmartwienia i życie.
Moja siostra zdecydowała się pójść na studia. Przyjechała więc złożyć dokumenty i rozejrzeć się.
W tym roku skończyliśmy z mężem remont naszego dwupokojowego mieszkania i kupiliśmy nowe meble. Musimy kupić jeszcze wiele rzeczy, ale nie spieszymy się — mamy całe życie przed sobą. Uzbieramy pieniądze i powoli kupimy to co trzeba.
Moja siostra już od progu zaczęła krytykować mnie i mojego męża. Nasze meble nie są nowoczesne, a kolor ścian jest przestarzały. Staraliśmy się ignorować jej słowa, w końcu była naszym gościem.
Ale nasza cierpliwość skończyła się, gdy moja siostra powiedziała, że nasza łazienka jest niewygodna, a umywalka jest zbyt nisko. Co najgorsze, wzięła łyk kawy i zaczęła kichać. Rozbryzgi kawy latały po całym domu i poplamiły ścianę i stół.
Mój mąż próbował się opanować, ale ja nie mogłam. Powiedziałam jej, że nie zostaje z u nas na kilka dni, jak planowała, ale odjeżdża następnym pociągiem do domu.
Zaniemówiła.
Może to było niegrzeczne z mojej strony, ale nie pozwolę nikomu tak się zachowywać. Mój mąż i ja włożyliśmy tyle wysiłku w remont, nie wspominając o pieniądzach. A ona zachowuje się jak księżniczka na ziarnku grochu. Niech się poskarży mamie i tacie. Szybko nauczą ją, jak się zachowywać.







