Alina miała oko na Marka od czasów liceum. Nie obchodziło jej, że miał dziewczynę, a kiedy się rozstali, Alina natychmiast przystąpiła do działania. Cały czas była przy nim, a przez to on zwrócił na nią uwagę.
Marek czasem mówił, że nie jest pewien, czy ją kocha, po prostu dobrze się ze sobą czuli i dobrze im było. Radziłam mu, żeby ją zostawił, skoro nic nie czuje, ale sam się wpakował w kłopoty -po trzech miesiącach powiedział mi i rodzicom przy świątecznym stole, że zamierza się ożenić z Aliną. W tym pośpiechu trudno było nie podejrzewać, że coś jest nie tak.
– Ona spodziewa się dziecka, – powiedział mój brat. – Błagała mnie, żebym się z nią ożenił, bo inaczej nie będzie mogła pokazać się rodzicom. To musi być przeznaczenie, żebym się z nią ożenił. Bardzo mnie kocha, chce razem ze mną wychowywać dziecko.
Dla mnie tak szczęśliwy (dla Aliny) zbieg okoliczności wydawał się nieco dziwny, ale nic nie powiedziałam, podobnie jak nie odwodziłam od tego brata. To dorosły człowiek, ma prawo decydować o swoim życiu.
Rozmawialiśmy z mamą o tym, że to wszystko stało się tak szybko, że już spodziewali się dziecka, ale ona wydawała się być szczęśliwa z powodu nowego członka rodziny i synowej. Żartowała, że ma już jednego syna, a teraz, żeby miała drugiego muszę, tylko wyjść za mąż. Siedzieliśmy właśnie razem przy filiżance herbaty, gdy zadzwonił Marek. Był wściekły.
– Poszła pochwalić się koleżankom, uczcić zaręczyny, rozdać zaproszenia ślubne i tak się upiła, że jej koleżanka zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym ją odwiózł do domu.
– Co to znaczy “upiła “? – Moja matka była zdumiona. – Przecież jej nie wolno!
– Tak właśnie myślałem, – westchnął do telefonu Marek, – Zapytałem jej przyjaciółkę, czemu jej pozwoliły pić, skoro może stracić dziecko. A one wszystkie się wściekły i zaczęły się ze mnie śmiać. Alina nie jest w ciąży, skłamała, żebym się szybciej oświadczył.
Ledwo powstrzymywałam się od powiedzenia, że czułam, że jest nieuczciwa. A moja mama była naprawdę zdenerwowana.
– Co ona zamierzała dalej, – zapytała tylko z irytacją.
– Po ślubie powiedziałaby, że straciła dziecko, a może zdecydowałaby się naprawdę zajść w ciążę, nie wiem, – Marek był zdenerwowany, słychać to było w jego głosie. – nie muszę się z nią teraz żenić, prawda?
Zadzwonił do nas, bo chciał się upewnić, że go rozumiemy. Nigdy nie kochał Aliny na tyle, żeby się z nią ożenić. I nie był jeszcze gotowy na dzieci. Tylko dla dobra swojej rodziny i rodziny Aliny był gotów poślubić kobietę, której nie kochał.
– Tak, odwołaj ślub. Koniecznie powiedz Alinie, że znasz całą prawdę, – poradziłam.
– Oczywiście, skłamała o tym, skłamie też o czymś innym, – powiedziała matka. – A wydawała się taką miłą dziewczyną…







