Pewna dziewczyna stała w korku w drodze do pracy, gdy zauważyła mężczyznę. Szedł on z kartonowym napisem zawieszonym na szyi. Widniał na nim napis, że jest bezdomny i bezrobotny, i potrzebuje, pieniędzy na życie.
Takie teksty, zwłaszcza ze strony dorosłych, zdrowych mężczyzn, zawsze wprawiały dziewczynę w osłupienie, a w końcu w ataki wściekłości. Jak to jest, że człowiek, który ma dwie nogi, dwie ręce i głowę, nie może znaleźć żadnej pracy?
Uchyliła szybę po swojej stronie i pomachała do mężczyzny. Ten z grymasem, ze spuszczoną głową, szedł w jej stronę. Spodziewał się, że da mu jakieś drobne, dostał jednak broszurę z ofertą pracy.
– Potrzebujemy strażników, – powiedziała.
Zdążywszy zapomnieć o porannym incydencie, dziewczyna bardzo się zdziwiła, gdy następnego ranka spotkała przy wejściu do biurowca tego samego mężczyznę. Wyglądał zupełnie inaczej w granatowym, prawie czarnym, uniformie ochroniarza, gładko ogolony i uczesany. Przy wejściu obdarzył dziewczynę krótkim skinieniem głowy, a kąciki jego ust uniosły się lekko w pełnym uznania uśmiechu.
“Nie jest oszustem” – pomyślała sobie dziewczyna. A zwykle spotykała ich wielu — komu tylko zaproponowała pracę, wszyscy odmawiali i chcieli tylko pieniędzy. A ten przypadek był zupełnie inny.






