Nasza rodzina mieszka na 17 metrach kwadratowych. Mamy ośmioro dzieci. Nie mamy własnego miejsca. Jesteśmy głuchoniemi. Nie narzekam. Chcę się tylko podzielić moją historią.
Dzieciom jest niewygodnie spać. Nie ma też miejsca na przebranie się czy odrobienie lekcji. Ileż to lat składaliśmy podania o lokal. Teraz mieszkamy tutaj i nie mamy żadnych warunków. Raz w miesiącu chodzimy na basen się umyć. Ci, u których mieszkamy nie pozwalają nam się tu myć.
Oczywiście mamy jedzenie. Dzięki Bogu. Podajemy to na łóżko, łóżko robi za stół. Co miesiąc chodzimy do administracji. Jest strasznie ciasno.
Na 17 metrach jest nas 10. Czy jesteśmy na cmentarzu, musimy żyć na dwóch metrach na osobę? W toalecie nie ma wody.
Jesteśmy pytani dlaczego wzięliśmy ten pokój, a nie dom na wsi. Na wsi trzeba hodować zwierzęta, uprawiać ziemię a my nie mamy zdrowia, nikt nie rozumie takich ludzi jak my.
Mamy dwa piętrowe łóżka, dzieci śpią w nich na zmianę, reszta w tym czasie na podłodze. Pod materacami są rzeczy. Pod łóżkami leżą rzeczy, pod krzesłami rzeczy. Wszędzie, gdzie mamy zakamarki, mamy leżące rzeczy.
Nie wchodzimy też do wspólnej kuchni. Gotujemy na kuchence w pokoju. Spróbujcie ugotować na kuchence dla 10 osób. Jemy na zmianę. Ja zawsze gotuję w 10-litrowym garnku. Jedzenia wystarcza na cały dzień. Nie mamy żadnych patelni. Po prostu nie da się gotować dwóch potraw jednocześnie, nie mieszczą się na kuchence.
Wiem doskonale, że są pieniądze na mieszkania dla rodzin wielodzietnych, ale mam ich nie dają. Gdzie są środki na wsparcie rodzin wielodzietnych? Gdzie są mieszkania socjalne poza kolejnością?






