Zauważyłam tę dziwną rzecz, gdy jeszcze byłam dzieckiem, ale wtedy miałam zbyt mało lat, by się nad tym zastanawiać.
Teraz sama jestem matką dwójki dzieci i chcę zrozumieć, dlaczego rzeczy dzieją się tak, a nie inaczej.
Kiedy dowiedziałam się o mojej pierwszej ciąży, wiedziałam, że chcę być jak najlepszą mamą i zrobię wszystko, co w mojej mocy dla moich dzieci. Oczywiście miałam chwile kryzysu, kiedy chciałam się poddać i zostawić wszystko za sobą, ale wtedy spoglądałam na moje dzieci i zdawałam sobie sprawę, że muszę iść dalej.
Kiedy urodziłam Maksa, zauważyłam, że mój mąż traktował go jak zabawkę. A kiedy dowiedział się o mojej drugiej ciąży, zostawił nas. Na początku czułam tylko rozpacz i nie wiedziałam, co robić, ale spojrzałam w oczy moich dzieci, wzięłam się w garść i zrobiłam wszystko, aby moje dzieci miały wszystko i czuły się dobrze.
Obok nas mieszkała rodzina alkoholików, która miała syna w tym samym wieku co mój Maks. Często bawili się razem, a ja zawsze zapraszałam go do siebie, żeby go nakarmić, nigdy o nic nie prosił, mimo że całymi dniami nic nie jadł.
Moje dzieci są już dorosłe. Syn i córka skończyli studia, zapłaciłam za wszystko i zaczęli budować własne życie. Niestety, zamiast wdzięczności słyszę ciągłe wyrzuty, że nie mogłam im kupić mieszkania ani zapłacić za wystawne wesele, że ich ojciec mnie zostawił, że nie mogłam go zatrzymać…
A ten chłopak z sąsiedztwa, którego rodzice ciągle zapominali o jego istnieniu, stał się znaną osobą w naszym mieście, politykiem, i za każdym razem, gdy przemawia, dziękuje swojej matce za wychowanie go i uczynienie go człowiekiem, którym jest dzisiaj.
Kiedy widzę analogię moich dzieci i mojego sąsiada, czuję się naprawdę źle, ponieważ zrobiłam wszystko dla moich dzieci, dałam im całą siebie, a teraz otrzymuję tego rodzaju “wdzięczność”.
Kiedy rozmawiam o tym z moimi przyjaciółmi, zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyną osobą, która tego doświadczyła. Być może zauważyłaś to już wcześniej i jestem pewna, że każdy widział podobną sytuację w czyjejś rodzinie.
Ale dlaczego wszystko dzieje się w ten sposób? Czy naprawdę powinnam była mieć gdzieś swoje dzieci, aby były mi teraz wdzięczne?







