Było nas dwóch: ja i mój brat. Filip jest cztery lata młodszy ode mnie. Obaj odziedziczyliśmy dom po rodzicach. Akurat w tym samym czasie udało mi się zaoszczędzić pieniądze na własne jednopokojowe mieszkanie. Kiedy więc moi rodzice zmarli, powiedziałem bratu, że może przejąć dom. Dom moich rodziców był przestronny i w dobrym stanie, ale dojazd do miasta zajmował czterdzieści minut.
Mój brat nie chciał tam zostać na stałe. Planował wyprowadzić się jak najszybciej. Zaproponowałem więc Filipowi, by został u mnie na jakiś czas. Chciałem, żeby najpierw znalazł pracę, a potem sprzedał dom i kupił mieszkanie w mieście. Ale z jakiegoś powodu mojemu bratu nie spodobał się mój pomysł. Sprzedał dom rodziców, a pieniądze przeznaczył na zakup samochodu.
Potem zaczął wynajmować dom w wiosce, w której mieszkali nasi rodzice, ale nadal musi jeździć do miasta do pracy. Nie rozumiem mojego brata. Mówi, że wynajęcie mieszkania w mieście jest dla niego drogie, ale wydawanie pieniędzy na benzynę już nie?
Niedawno brat wspomniał o mojej ofercie, ale teraz nie jestem skory mu pomóc. Czy nie mógł przeznaczyć tych pieniędzy na zakup mieszkania lub, powiedzmy, zaciągnąć kredyt, jeśli by jeszcze brakowało ? Wygląda na to, że on w ogóle nie myśli.







