Mam 63 lata. Od dziesięciu lat mieszkamy z mężem sami w 3-pokojowym mieszkaniu, córka i syn mieszkają osobno. Wielu moich przyjaciół i znajomych w tym wieku ma podobną sytuację i logicznie rzecz biorąc pojawia się pytanie: “Czy warto zamienić WŁASNE MIESZKANIE na mniejsze? Przecież nie ma już potrzeby posiadania trzypokojowego mieszkania”.
Wymyśliliśmy. Zaprosiliśmy pośredniczkę nieruchomości, ona oceniła nasze mieszkanie i powiedziała, że może nam znaleźć jednopokojowe dość tanio. Wystawiliśmy zatem mieszkanie na sprzedaż. Na początku było niezdecydowanie, nie wiedzieliśmy, czy to się sprzeda, czy nie.
Kupiec znalazł się jakoś nawet zaskakująco szybko. Na załatwienie formalności dano nam dwa tygodnie. Trzeba było pilnie szukać czegoś do kupienia. Chcieliśmy kupić mieszkanie w dniu sprzedaży naszego mieszkania.
Po obejrzeniu kilku mieszkań stwierdziliśmy, że nic nam się nie podoba.
Potem pomyśleliśmy, że fajnie byłoby kupić mieszkanie blisko córki. Póki wnuki są małe, pomagać jej, a potem my możemy potrzebować pomocy. Ale tam, gdzie mieszka córka mieszkania są droższe, bo nowsze, też chcieliśmy mieć nowsze, to na pewno, przyjemniej się mieszka w nowych domach.
Przejrzeliśmy jeszcze dziesięć ofert i wybraliśmy mieszkanie. Niby jest w dobrym stanie, ale cały czas coś trzeba robić. Kuchnia została, ale musieliśmy wymienić piekarnik, wannę i toaletę. Potem kanapę, stół w kuchni. Firanki również chcemy zmienić. Próbowaliśmy powiesić stare, ale w ogóle mi się nie podobają.
Ogólnie kwota, która nam została, to nie to, co było zamierzone, a raczej prawie nic nie zostało. A miało być inaczej…
Główną zaletą jest to, że czynsz będzie o 40% niższy niż za poprzednie mieszkanie. Gdy jest się emerytem, to też staje się bardzo ważne.







