PL
Czwartek zaczął się normalnie. Siarczysty mróz, minus dwanaście na termometrze za oknem, tramwaj linii

Skończyłam sześćdziesiąt dwa lata w deszczowy piątek, w restauracji „Pod Modrzewiem” w Olsztynie, gdzie

W sobotę, o ósmej, Krzysztof wyszedł z domu, trzaskając drzwiami. Pojechał do warsztatu, do kolegów

Krystyna miała czterdzieści pięć lat i doskonale wiedziała, czego chce. Mieszkała w Lublinie, prowadziła

Miałam trzydzieści cztery lata, kiedy w końcu zrozumiałam, że miłość nie powinna smakować jak zimna kawa

Mieszkaliśmy w trzypokojowym mieszkaniu na Górnej Wildzie w Poznaniu, niedaleko rynku Wildeckiego.

Nie spałam od trzeciej. Leżałam w ciemności i patrzyłam w sufit, na pasek światła z latarni, który wpadał

Nazywam się Sylwia, mam pięćdziesiąt osiem lat i prowadzę bar przy kempinie miejskim w Jastarni, ten

Szpitalny parking pachniał kurzem i benzyną, a do tego wiatr znad Wisły niósł zapach topoli.

Elżbieta liczyła resztę na czynsz. Wychodziło trzysta dwadzieścia złotych i jeszcze drobne, które zsypywała










