PL
Nazywam się Mirosław, mam pięćdziesiąt sześć lat i od trzydziestu prowadzę zakład ślusarski przy ulicy

Wszystko zaczęło się od pół łyżeczki. Dziecinnej, z jasnoniebieskiego plastiku, z obgryzionym brzegiem

Szykowałam się do spania, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Nie do domofonu — prosto do drzwi mieszkania.

Nazywam się Paweł Kaczmarek, mam trzydzieści siedem lat i sprzedaję ubezpieczenia komunikacyjne w agencji

Od siedmiu miesięcy Kaja nie wychodziła z domu. Nie z powodu pandemii ani kwarantanny — po prostu nie mogła.

Halina miała siedemdziesiąt cztery lata i dobrze wiedziała, że czwartkowe popołudnia są najdłuższe.

Zosia Wiercińska ma szesnaście lat i od trzech lat co sobotę rozkłada ten sam stolik na targowisku przy

8:00 rano. Pobudka, kontrastowy prysznic, rozciąganie na macie. 9:00. Porządne śniadanie: twarożek z

Milena miała jedenaście lat i od trzech miesięcy nie wychodziła z pokoju na drugim piętrze kamienicy

Ostatnia szansa: sto trzydzieści kilo i sekunda wahania w Bydgoszczy Trzy tygodnie temu Marta Zalewska










