Bezczelność niektórych ludzi nie zna granic. Na przykład moja ciotka ostatnio pokazała co potrafi. Teraz się z nią nie kontaktujemy i wcale tego nie żałuję. Opowiem wam o tym.
Odziedziczyłam damek letniskowy po rodzicach. Miejsce nie jest złe: mamy prąd, bieżącą wodę, w pobliżu jest stacja kolejowa, można dojechać samochodem, drogi są zimą sprzątane. Stopniowo wszystkie domki były sprzedawane. Zakłady pracy nie chciały już prowadzić ośrodków wypoczynkowych.
Na miejscu naszego starego domku z mężem wybudowaliśmy nowy, dwupiętrowy dom. Oczywiście musieliśmy wziąć kredyt. Nikt z moich krewnych nam nie pomógł. Chociaż w pewnym momencie zaproponowałam ciotce, żeby nam pomogła, chciałam podzielić po równo ziemię, dom i wydatki. Nie zgodziła się.
Stopniowo kończyliśmy budowę. Biznes mojego męża nabrał rozpędu. Wykończenie i zagospodarowanie terenu zrobiliśmy bez kredytów. Teściowie nie angażowali się w budowę.
W zeszłym roku przenieśliśmy się do nowego domku, w którym mieszkamy przez cały rok. Mam czworo dzieci. Daliśmy każdemu z nich pokój i zrobiliśmy ogromną kuchnię. Było pięknie, tak jak w czasopismach. Wtedy pojawiła się moja ciotka. Najpierw zaczęła do mnie dzwonić, a w tym roku przyjechała bez zapowiedzi, długo przyglądała się domowi i działce, a potem powiedziała:
– Zrobiłaś tu świetną robotę! Będę teraz przyjeżdżać do was każdego lata z dziećmi i wnukami Jest tu bardzo dużo miejsca. Twoje dziewczyny mogą się ścisnąć, nie muszą mieć osobnych pokoi, zbytnio je rozpieszczasz.
A ja na to:
– Przyjedź na dzień lub dwa, ale nie na dłużej. Ja też chcę odpocząć, a nie zabawiać was całe lato. A jak wychowuję swoje dzieci – to zależy ode mnie i od męża.
Na koniec pokłóciłyśmy się bardzo. Wyrzuciłam ją z domu i wypomniałam jej, że przez całe życie nigdy mi nie pomogła, a teraz przyszła do mnie i wysuwa roszczenia. Nie rozmawiam już z nią i nie żałuję tego ani trochę.






