– Ale ja jestem głodny! Nie jadłem nic od trzech dni i ty też nie! – Bezdomni? A może po prostu z dysfunkcyjnej rodziny? – Pomyślałam.

Od dziecka moi rodzice wychowywali mnie w ten sposób: “Każdy potrzebuje pomocy, niezależnie od tego, kim jest. Ale bądź ostrożna, nie pozwól im wykorzystać twojej dobroci”. Nie znałam innej drogi, zawsze starałam się pomagać tym, którzy mnie otaczali, najlepiej jak potrafiłam. Tak, po drodze było kilka niezbyt miłych osób, ale dzięki nim stałam się silniejsza i bardziej rozważna.

W zeszłym roku przeprowadziłam się do małego miasteczka, dostałam dobrą pracę w biurze. Do dziś tam pracuję, pensja jest przyzwoita, nie mam żadnych uwag. Pracownicy pomogli mi, gdy odbywałam staż, teraz stali się moimi przyjaciółmi, na których mogę polegać.

W środku tygodnia miałam dzień wolny. W tym dniu postanowiłam wybrać się na zakupy, potrzebowałam zrobić spore zakupy. Wychodząc z marketu zatrzymałam się gwałtownie,  wpadł na mnie mały chłopiec:

– Proszę pomóż nam. Nie mamy pieniędzy na jedzenie!
– Dość już, Dawidku! do dziecka podszedł starszy brat, jak mi się wydawało, byli do siebie bardzo podobni: “Nie męcz ludzi, i tak ci nic nie kupią. Chodźmy!!!
– Ale ja jestem głodny! Od trzech dni nic nie jadłem i ty też nie!
– Bezdomni? A może po prostu z dysfunkcyjnej rodziny? – pomyślałam. – Masz, weź to – wyciągnęłam torbę z jedzeniem – Nie martw się, kupię sobie jeszcze trochę.

Starsze dziecko w milczeniu potrząsnęło głową w odrzuceniu, wzięło za rękę młodsze i zaczęło odchodzić. Mały zaczął uparcie krzyczeć, ale nie był to zwykły płacz dziecka, tylko błaganie o pomoc.

Coś wewnątrz mnie ścisnęło się tak mocno, gdy patrzyłam za nimi. Gdy zbliżałam się do swojego samochodu, nie mogłam myśleć o niczym innym, jak o tych chłopcach. Nagle, kątem oka, zauważyłam znajomą sylwetkę. Ludzie przechodzili obok biednego dzieciaka, w ogóle nie zwracając na nie uwagi.

W pierwszej chwili pomyślałam, że może jego brat zaraz wróci. Wsiadłam do samochodu, ale postanowiłam nie jechać od razu, tylko poczekać chwilę.

Po około pół godzinie starszy dzieciak ciagle się nie pojawił, więc postanowiłam podejść do niego i dowiedzieć się czegoś. Na początku chłopiec ucieszył się z ponownego spotkania ze mną, ale potem gwałtownie ucichł, mówiąc, że jego brat zabronił mu rozmawiać ze mną. O dziwo, udało mi się skłonić dziecko do rozmowy za pomocą jedzenia.

Dawid ma pięć lat i nie zna swoich rodziców, bo jak powiedział, po jego urodzeniu natychmiast zniknęli. Został mu tylko starszy brat Robert.

Robert zresztą nie pojawiał się przez bardzo długi czas, gdy rozmawiałam z Dawidem. Zaczęliśmy się martwić i skontaktowałam się z policją, aby zgłosić te dzieci. Udało mi się opisać przybliżone rysy twarzy Roberta, policja zabrała młodszego. Przez około tydzień chodziłam jak na szpilkach, nie mogłam spać spokojnie, cały czas myśląc o tych chłopcach. Na szczęście wkrótce skontaktowano się ze mną pod numerem, który na wszelki wypadek podałam policji.

Rodzice Roberta i Dawida odeszli już z tego świata, starszy brat się odnalazł. Chłopcy mieli trafić do domu dziecka, ale powiedziano mi, że mam szansę ich adoptować.

Kilka miesięcy później mogłam przyjąć Roberta i Dawida do swojego domu. Pomimo tego, że nie byłam mężatką, zaufali mi.

Starszy rozpoczął naukę w szkole i musiał dołączyć do grupy nastolatków takich samych jak on. Nie było to łatwe, ale wspierałam go jak tylko mogłam. A w przyszłym roku Dawid pójdzie do pierwszej klasy.
Nie żałuję tego, co zrobiłam. Cieszę się, że los połączył mnie z nimi.

 

Oceń artykuł
NewsEmpire24
– Ale ja jestem głodny! Nie jadłem nic od trzech dni i ty też nie! – Bezdomni? A może po prostu z dysfunkcyjnej rodziny? – Pomyślałam.