Po ślubie było tak, jakbym się trochę rozleniwił. Zacząłem więcej czasu spędzać w domu na kanapie, preferując spokojny i leniwy relaks. Uwielbiałem też kuchnię mojej żony i teściowej, często rozpieszczały mnie plackami, gulaszami i domowymi pizzami. Dzięki pracy biurowej i ogólnie siedzącemu trybowi życia, w ciągu ośmiu lat naszego małżeństwa przytyłem dwadzieścia kilogramów. Anna nigdy nie dała tego po sobie poznać, że jej to przeszkadza i sama też nieco przytyła. Przeszła na dietę dopiero wtedy, gdy zaczęliśmy myśleć o posiadaniu dziecka. Błagała mnie też, żebym jadł z nią sałatki i pił smoothies, ale ja nie chciałem tego robić.
Byłem zbyt leniwy, żeby cokolwiek w sobie zmienić, a Ania była tylko ładniejsza. Już kiedy była w ciąży, w klinice wpadła na naszego wspólnego znajomego. Jeszcze na studiach często spędzaliśmy razem czas, jemu też podobała się Anna, ale ja działałem bardziej zdecydowanie i udało mi się ją zdobyć. W przeciwieństwie do mnie przez całe osiem lat nie spotykał się z nikim, pracował w dużej firmie i świetnie wyglądał. Poprosił Annę o zrobienie selfie, podobno na pamiątkę, a sam wysłał mi smsa na messengera, wygrzebawszy gdzieś mój numer.
Oprócz zdjęcia był napis: “Wezmę Twoją Annę za wszelką cenę, jeśli dasz mi zielone światło.
On tylko żartował, ogólnie chciał się porozumieć, zarówno z Anną, jak i ze mną, ale ja się spiąłem. Przez jego słowa i spotkanie z nią gwałtownie się pozbierałem i wybrałem na siłownię. Zacząłem dbać o siebie i wreszcie zacząłem stopniowo wracać do formy. Anna nic nie mówiła, nadal patrzyła na mnie z sympatią, cieszyła się, że wzięłam się za swoje zdrowie.
Były przyjaciel , który pojawiła się znikąd, posłużył mi za doskonałą motywację. Bo co jeśli Ania postanowi mnie zostawić dla jakiegoś przystojniaka, bo ja zawiodłem?






