Magda od urodzenia była sierotą. Jej dziadkowie nigdy nie poznali jej ojca, bo córka się nie przyznała, a ona sama nie przeżyła porodu. Magda wychowywała się więc w domu dziadków. Babcia ją wyprowadzała, uczyła wszystkiego, a dziadek rozpieszczał ją jako swoją jedyną i ulubioną wnuczkę.
Im bardziej dziewczynka dorastała, im była starsza, tym wyraźniej można było dostrzec w niej cechy jej zmarłej matki i kogoś jeszcze. Jej babcia sama nie mogła się tego domyślić, ale sąsiedzi zawsze szeptali, że Magda jest kopią burmistrza z sąsiedniego miasta.
Dziewczyna niechcący podsłuchała te plotki, ale sama nie miała odwagi niczego sprawdzić. I tak nigdy w życiu nie sprawdziłaby, czy wspomniany ojciec jest jej ojcem, gdyby nie gwałtowna kłótnia z babcią, gdy Magda miała trzynaście lat. Babcia ją zbeształa za zadawanie się z chłopakami, mówiąc jej, że jest jeszcze młoda i nie powinna stać się “taka jak jej matka”. Magda była tym bardzo urażona i uciekła z domu. Błąkając się po ulicy, dotarła do miasta. Stanęła w pobliżu sklepu, gdy usłyszała, jak jeden z mężczyzn krzyczy: “Franek, chodź, sprzedaj mi tę ziemię! Po co ci tyle?“.
Magda wychwyciła znajome imię i poszła za mężczyzną do domu. Gdy wszyscy goście go opuścili, wślizgnęła się na podwórze i zapukała do drzwi.
– Czy pan jest burmistrzem ? Franek? – zapytała.
– Tak, jestem. A kim ty jesteś ? – odpowiedział dobrodusznie mężczyzna około trzydziestu pięciu lat.
– A ja jestem Magda. Ale pewnie nic o mnie nie wiesz, bo moja matka ci nie powiedziała. Jestem córką Reni, która zmarła przy porodzie. A ludzie mówią, że to ty jesteś moim ojcem.
Myśli Franka błysnęły do tych chwil z dziewczyną, która bardzo mu się podobała. Jego rodzice byli przeciwni małżeństwu i musieli się rozstać. Tak naprawdę nic nie wiedział o dziecku, ale teraz spojrzał na dziewczynkę i rozpoznał w niej siebie.
Franek wrócił z Magdą do jej domu, aby przywitać się z dziadkami, powiedzieć im, czego się dowiedział i zaoferować pomoc. Miał wystarczająco dużo pieniędzy.
– Przenieście się bliżej mnie. W nas mamy szkołę. Pomogę z pieniędzmi. Tylko pozwólcie mi częściej widywać córkę.






