Ala mieszkała w akademiku od pierwszego roku studiów. Nie dość, że w pokoju było dużo dziewczyn, pod prysznicem kolejki, to jeszcze wszyscy hałasują. Dodatkowo akademik jest oddalony od uczelni o godzinę drogi – to dość niewygodne. Na trzecim roku, kiedy Ala dostała pracę na pół etatu, a mama wreszcie dostała stałą pracę, postanowili znaleźć Ali jeśli nie mieszkanie do wynajęcia, to przynajmniej pokój. O wiele lepiej mieszkać z innym studentem lub kimś innym, dzielić jedną łazienkę na dwoje, najwyżej na troje, i mieszkać blisko uczelni.
Ala zaczęła szukać ogłoszeń w internecie, szukała wszystkiego co tańsze i natrafiła na jedną opcję, koszt jest nieco wyższy niż w akademiku. Mieszkanie dwupokojowe, ze współlokatorem, i bardzo blisko przystanku. Było idealnie, ale mama namówiła ją, żebym dobrze obejrzała mieszkanie, wcześniej zapoznała się z sąsiadem, żeby zobaczyć, jak jest. Ale ufna Ala uznała, wszystko jest dobrze.
Umówiła się z pośrednikiem, przyszła obejrzeć mieszkanie, a tam siedziała siedemdziesięcioletnia kobieta. Alicja liczyła na młodą sąsiadkę, która też będzie miała zajęte całe dnie i ona będzie mogła przez jakiś czas zostać w domu sama. Starsza pani również wynajęła pokój. W domu nie było internetu, Alicja musiałaby kupić sobie router i płacić za internet, pranie robiłaby tylko raz na dwa tygodnie, gdy pralka będzie pełna, w lodówce była tylko jedna półka, a na kuchence nie mogłaby często gotować, bo była stara, na butlę i często brakowało w niej gazu. Pośrednik próbował jeszcze przedstawić to w różowy sposób, ale chamskie wypowiedzi właścicielki, żeby Alicja nie śmiała przyprowadzać tu żadnych chłopaków, a potem, że zna “takie dziewczyny”, ostatecznie zniechęciły ją do wprowadzenia się.
– Wolałabym zobaczyć coś droższego, ale z normalnymi ludźmi – powiedziała matce.
– Nie wiem, kto może się dogadać z tą kobietą i jej warunkami…






