Kiedyś, gdy byłem dzieckiem, poszedłem na zajęcia z aktorstwa, gdzie poznałem Maksa. Chodziliśmy tam od szóstego roku życia do ukończenia szkoły, rozwijając swoje umiejętności aktorskie i występując na dużych scenach, jeżdżąc po kraju, a nawet Europie. Maks był bardzo przystojnym facetem, co sprawiło, że był lubiany zarówno przez widzów, jak i nauczycieli, zawsze dostawał główne role. Nie oznacza to jednak, że nie pracował równie ciężko jak inni. W szkole średniej uczęszczał na kursy na uniwersytecie, na który zamierzał się zapisać. Rodzice jednak nie popierali jego chęci zostania aktorem.
Wszystko pogorszyło się, gdy nie mógł dostać się na wymarzoną uczelnię. Ojciec nalegał, aby syn pominął ten rok i zamiast tego studiował matematykę, aby dostać się na programowanie. Ojciec miał znajomości, mógł go wciągnąć na następny rok, a Maks wcale nie chciał tam iść. Był pewien, że za rok dostanie się na aktorstwo teatralne i filmowe.
W tajemnicy przed ojcem rok później spróbował obu i o dziwo od razu dostał się tam gdzie chciał. Programowanie nie wchodziło w grę. Na wymarzonej uczelni studiował niecały semestr, ojciec poszedł zrobić aferę w dziekanacie i zabrał papiery syna. Bez względu na to, jak bardzo Maks go przekonywał, nie udało się. Ojciec nie pozwolił. Chłopak stracił dwa lata.
Ja nie mam problemu z rodzicami, wspierają mnie na każdym kroku i przy każdym hobby, ale gdybym miał inaczej, to i tak nie pozwoliłbym im mówić , co mam robić. Wolę się wyprowadzić. Maks oczywiście mnie nie słucha, a teraz zamierza iść na dwa kierunki i ma nadzieję, że ojciec zmieni zdanie…






