Wszyscy podejrzewali, że Adam nie żeni się z miłości. O jakiej miłości można było mówić, skoro on miał trzydzieści lat, a jego narzeczona sześćdziesiąt kilka?
Byliśmy przyjaciółmi od dziesięciu lat, spotykaliśmy się na wakacjach i w weekendy, znałem wszystkie jego dziewczyny i nigdy nie zauważyłem u niego zamiłowania do starszych kobiet. O Sylwii dowiedziałem się dopiero na jego ślubie. Adam zrobił z tego “niespodziankę”, ukrywając pannę młodą do ostatniej chwili, a wielu gości nie mogło zrozumieć, dlaczego matka panny młodej trzyma go za rękę i gdzie jest panna młoda. Jego przyjaciele i rodzina byli w szoku, gdy okazało się, że żeni się z tą babcią. I to dosłownie. Miała już za sobą małżeństwo i trójkę dorosłych dzieci, a Adam mógł być jej synem.
Adam zachował powody dla siebie, ale w naszym kręgu krążyły plotki, że Sylwia jest milionerką i dlatego on się z nią ożenił. Poza tym, Adam po ślubie rzucił pracę. Jak się później okazało – jego żona źle się czuła i chciała, by ukochany był blisko.
Żyli razem przez trzynaście miesięcy, zanim kobietę pokonała infekcja. To wtedy Adam przyszedł do mnie na drinka. Nie dlatego, że był załamany z powodu jej śmierci, ale dlatego, że Sylwia była przebiegła i przepisała trzy mieszkania w różnych miastach i dom we Włoszech na rzecz swoich dzieci, pozostawiając Adamowi jedynie drogie prezenty, które mu dawała, wśród których i tak nie było nic aż tak wartościowego.
– Milion razy prosiłem ją, żeby kupiła mi samochód, a ona ciągle to odkładała i odkładała! – złościł się mój przyjaciel.
Adam naprawdę uganiał się za bogactwem, poświęcił babci ponad rok życia, udawał, że jest w niej zakochany, upadł w oczach przyjaciół i krewnych, a i tak został z niczym. Wspierałem go po przyjacielsku, ale sam byłem zawiedziony. To nie jest głupi facet, miał pracę, ale był gotów zrujnować swoje życie w imię jakichś mieszkań. I do czego to doprowadziło?






